Czwartek, 25 lutego
Imieniny: Cezarego, Wiktora
Czytających: 7637
Zalogowanych: 8
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Piechowice: W Piechowicach strach przed pedofilem

Wtorek, 20 maja 2014, 7:50
Aktualizacja: Czwartek, 22 maja 2014, 7:50
Autor: Angela
Piechowice: W Piechowicach strach przed pedofilem
Fot. Angela
Od szóstego maja br. mieszkańcy Piechowic, którzy mają dzieci, przestali spać spokojnie. Tego dnia, jak twierdzi 10–letnia, poszkodowana dziewczynka, nieznany jej mężczyzna w biały dzień, niemal w publicznym miejscu, złapał ją za rękę i zaczął molestować. Spłoszyć go miała jakaś kobieta. – Sprawę zgłoszono na policję, ale do tej pory nic nie zrobiono – mówią mieszkańcy Piechowic. –Teraz to my pilnujemy pedofila, a on naszych dzieci. To my się boimy, a to on powinien się bać – dodają. Sprawą zajęła się prokuratura.

10-letnia Ania (imię zostało zmienione dla dobra dziecka) to dziewczynka pełna energii i radości życia. Uwielbia matematykę. Drobniutka, do niedawna zawsze uśmiechnięta. Kiedy pytamy o to, co się stało, Ania sztywnieje, a jej uśmiech znika z twarzy. – Szłam ze szkoły, jak co dzień – relacjonuje patrząc matce w oczy i przyciska piąstki do twarzy. – W parku, tu zaraz niedaleko, zaczął iść za mną jakiś mężczyzna. Nie znam go. Złapał mnie za rękę i… - Ania wybucha płaczem.

Zmieniamy temat i dowiadujemy się, że dziewczynka raz na dwa tygodnie chodzi na basen, ale już nie sama. Bez opieki dorosłych boi się chodzić do szkoły, wychodzić na ulicę. – Nawet kiedy idzie ze mną za rękę i zobaczy jakiegoś dorosłego mężczyznę, chowa się za mnie z krzykiem: „mamuś, mamuś”– opowiada pani Ewa z Piechowic, mama Ani. – O całej sprawie dowiedziałam się następnego dnia po zdarzeniu. Moja starsza córka zauważyła w szkole, że Ania siedzi w kącie i płacze. Kiedy razem z pedagogiem zaczęło się dopytywanie Ania powiedziała co się stało. Ciągle budzi się w nocy z krzykiem. Kiedy pojechałam na komisariat policji, usłyszałam od dyżurnego, że on nie ma ludzi i radiowozu, by jeździć i szukać nie wiadomo kogo. Na tym się skończyło. Powiedziałam o tym innym matkom, żeby pilnowały dzieci. Ja sama chodzę do pracy o godzinę wcześniej, by później wcześniej o tę godzinę wyjść żeby odebrać Anię ze szkoły. Boję się o nią i samej już jej nie puszczę – dodaje.

W domu pani Ewy nie ma luksusów. Kobieta sama wychowywała szóstkę dzieci, w tym jedno adoptowane. - Czworo już dorosłych to wykształceni ludzie, którzy nie boją się pracować – mówi sąsiadka Agnieszka. - Teraz pod jej opieką zostały dwie dziewczynki: 10-letnia Ania i 11-latka. To prosta kobieta, która daje tym dzieciom ogromną miłość i troszczy się o dziewczynki, dlatego trzeba jej pomóc – dodaje pani Agnieszka. – Teraz ta kobieta i ta dziewczynka zostały pozostawione same sobie, a tak być nie może. Moim zdaniem trzeba walczyć o sprawiedliwość, a przede wszystkim o bezpieczeństwo dzieci. „Wczoraj” ten pedofil złapał Anię, a „jutro” złapię moje dziecko lub jakieś z sąsiedztwa. Od czasu tej napaści w parku, nagłośniliśmy sprawę w naszej miejscowości. Zorganizowaliśmy tzw. dyżury sąsiedzkie, każdego dnia któryś z rodziców odprowadza i przyprowadza dzieci ze szkoły. Teraz to my pilnujemy pedofila, a on pilnuje naszych dzieci. Wszystko stanęło na głowie – dodaje pani Agnieszka.

- Najgorsze jest to, że policja nic nie robi – dodaje inna matka, która prosiła o anonimowość. – Od tego zdarzenia minęły dwa tygodnie, a sprawca cały czas chodzi na wolności. Policja nawet nie pojawiła się w szkole. To nie był pierwszy taki przypadek. Już jakiś czas temu dzieci skarżyły się, że jakiś mężczyzna przychodzi pod szkołę i je obserwuje. Jedna dziewczynka była śledzona przez niego. Chciał ją złapać koło sklepu, ale uciekła. Mówi się, że jest to jakiś bezdomny, który mieszka w jednej z altan ogrodów działkowych, ale to takie pogłoski. My potrzebujemy faktów, a ustalić je może tylko policja – dodaje piechowiczanka.
Rzecznik jeleniogórskiej policji, podinsp. Edyta Bagrowska wyjaśnia, że w takich sprawach, kiedy chodzi o czynności seksualne wobec nieletnich, postępowanie prowadzi prokuratura. – Tak jest i w tym przypadku – mówi podinsp. Edyta Bagrowska. – Jako policja otrzymaliśmy oficjalne doniesienie w tej sprawie od szkolnego pedagoga 9. maja br. Od matki dziecka zawiadomienie nie wpłynęło. W związku z tym, że sprawa dotyczy małoletniego dziecka, które musi został przesłuchane przez sąd w niebieskim pokoju, sprawę przekazaliśmy do prokuratury i jest to postepowanie własne Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze. My nic więcej w tej sprawie zrobić nie mogliśmy – dodaje.

Prokurator Rejonowy potwierdza słowa rzeczniczki policji i dodaje, że postępowanie zostało wszczęte na podstawie doniesienia szkolnego pedagoga z dnia 9 maja br. – 14 maja br. przesłuchany został opiekun prawny dziecka, a 15 maja wszczęte zostało śledztwo w tej sprawie. Obecnie prowadzimy dalsze czynności. W najbliższym czasie przesłuchane przez sąd zostanie pokrzywdzone dziecko. Nic więcej w tej sprawie ani na temat naszych najbliższych działań powiedzieć nie mogę – dodaje Prokurator Rejonowy w Jeleniej Górze Adam Kurzydło.

Na pytanie, ile takie postępowanie może potrwać i ile mieszkańcy Piechowic będą musieli czekać do czasu zatrzymania sprawcy, prokurator odpowiada: - Nie wiem. Z obecnych dowodów, które posiadamy, nie wynika kto może być sprawcą. Mężczyzna nie został zidentyfikowany – dodaje prokurator.

FELIETON
ANALIZA ABSTRAKTU
Kiedy pytam polityków o ich opinie, często pytani zapominają kto jest dziennikarzem i odpowiadają na pytanie pytaniem. Mój ulubiony wykręt w takich sytuacjach to frazes „ja nie wiem, jestem z Piechowic”. Proszę mnie dobrze zrozumieć, nie ma we mnie woli afirmacji swą prowincjonalnością, ani też nie lansuję teorii o wyższości małych miasteczek nad stolicą regionu. Kiedy z dumą mówię, że jestem z Piechowic to z zamiarem podkreślenia, że w „mojej” codzienności nie ma kranówy w akwaparku, nie ma za drogich fontann, rewitalizacje nie wzbudzają kontrowersji. Krótko mówiąc mam spokój i mogę sobie pozwolić sobie na chłodne spojrzenie; myliłem się.

Kiedy zło przyszło do mojej wioski przypomniałem sobie, że nie protestowałem jak likwidowali posterunek policji, zastępując go „rewirem dzielnicowych”. Teraz ofiary przeróżnych krzywd muszą czekać aż ktoś przyjedzie z Cieplic. Czasami jest to szybko, czasami nie.

Chyba wszyscy mieszkańcy już zdążyli zaakceptować ten fakt. To już stało się stanem faktycznym dla naszej społeczności. Dlaczego? Chyba takim wschodnim zwyczajem dalej w świadomości kolektywu pokutuje przekonanie, że lepiej nic nie ruszać, bo jak się zmieni, to na gorsze. Ale chyba to „gorsze” właśnie przyszło. Nie mam tu na myśli tragicznych wydarzeń, o których piszemy wyżej. To nie znaczy, że mam zamiar przechodzić obok dramatu dziecka, byłaby to rzecz niegodziwa i nie zamierzam tego robić, zacznę jednak od analizy innego hańbiącego postępowania: naszego postępowania, mojego postępowania.

Zawsze występek, brud, podłość i draństwo będą się panoszyć jeśli ludzie na to zezwolą. To nie policja ma nas bronić od plagi nieprawości, to my mamy tę nieprawość odrzucić, wykluczyć. Jestem przekonany, że każdy z nas lepiej zadba o swoje bezpieczeństwo niż jakakolwiek służba by mogła zrobić to za niego. Tymczasem mamy sytuację zgoła inną, mleko się wylało, przed sklepem się o tym nie mówi, stróże prawa poinformowały poszkodowanych że „tyle mają takich spraw, żadnej nie udało się doprowadzić do sprawiedliwego końca”. Szanowny i nierzadko szanowany statyczny obywatel przechodzi obok, kiwa głową, ale nic dalej z tym nie robi. Taka jest atmosfera, jakby każdy chciał jak naj szybciej zapomnieć o krzywdzie, bo to nie jemu została ona zmajstrowana. Niech to zmartwienie nie będzie moim…

Tak nie będzie, ja na to nie pozwolę. Żałuję, że dopiero teraz, kiedy doszło do nikczemnego aktu paręset metrów od mojego domu, obudziłem się i postanowiłem, że nie będę złego dalej na własnym podwórku tolerował. Mogłem to zrobić wcześniej. Mea culpa. Pocieszam się powiedzeniem „lepiej późno niż wcale”, ale w głębi serca mam nadzieję, że nie jest za późno na wyprostowanie tego chorego oblicza nas samych.

Czas przyszedł, aby postawić na nogi to, co dziś stoi na głowie. Czas abyśmy my przestali się bać i jednocześnie nadszedł czas, aby przestępcy zaczęli się bać. Dlatego wyznaczam nagrodę 5.000 złotych dla osoby, która udzieli informacji, które doprowadzą do ujęcia i prawomocnego skazania sprawcy molestowania nieletniej, które miało miejsce w Piechowicach 06.05.

Wasz Wiktor Marconi

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (33) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group