Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Wtorek, 20 stycznia
Imieniny: Fabiana, Sebastiana
Czytających: 15583
Zalogowanych: 93
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Tradycja na pstrym koniu i w kowbojskim kapeluszu

Czwartek, 23 października 2008, 21:19
Aktualizacja: Niedziela, 26 października 2008, 18:38
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Tradycja na pstrym koniu i w kowbojskim kapeluszu
Fot. TEJO
Jak odnaleźć poczucie własnej tożsamości i spełnienia w regionie obcym pierwszym polskim osadnikom kulturowo, cywilizacyjnie i krajobrazowo? Dziś Jerzy Pokój chce budować tu Dziki Zachód, Przemysław Wiater woli Liczyrzepę, a Dariusz Miliński idzie jeszcze dalej: postawi Arkę Noego!

Na dzisiejsze Obserwatorium Karkonoskie zatytułowane „Tradycje regionalne społeczeństwa bez tradycji” Biuro Wystaw Artystycznych zaprosiło szeryfa Western City, Jerzego Pokoja, malarza legend karkonoskich Dariusza Milińskiego oraz regionalistę i walończyka Przemysława Wiatera. Debatę ze swadą moderował Andrzej Więckowski. We wstępie określił status ludzi, którzy przybyli na ziemie zachodnie i skupił się na próbie „zdefiniowania” tradycji ludzi wypędzonych z własnej ojczyzny, przedwojennej Polski, którą im „amputowano”.

– Tu w 1945 roku nie tylko język i przestrzeń były obce, cała infrastruktura urbanistyczna i krajobraz też były obce. Obcy byli także ludzie spędzeni tu z różnych stron. Obca była narzucona ideologicznie struktura społeczna – mówił Andrzej Więckowski nawiązując do kolonizacji „nowych” tubylców przez obce imperium. – W tej czarnej dla siebie dziurze Polacy musieli budować swój świat i uczyć się języka, w którym wygnanie z ojczyzny nazywało się repatriacją, a obcość – Ziemią Obiecaną – podkreślił mówca.

Więckowski mówił też o współczesnych sposobach budowania tradycji: wznoszeniu nowoczesnych hoteli, budowaniu aqua i lunaparków oraz chałup podhalańskich w terenie, na którym – tradycyjnie – nie występują.

Jerzy Pokój zaznaczył, że on właśnie ma taki „lunapark” i nie widzi niczego niestosownego w tym, że jest on pod Śnieżką. – Jestem właścicielem Western City. To mój biznes. Nie ukrywam, że z tego żyję i utrzymuję rodzinę – mówił szeryf ze Ściegien długo opowiadając o swoim pomyśle hodowli specjalnej rasy koni. Zwierząt stworzonych do cwałowania po górskich terenach, sprawdzonych na Dzikim Zachodzie.

Pokój mówił też o kowbojach i krzewieniu ich tradycji w Karkonoszach, a na dowód tego założył kapelusz. – Nie jest to zwykły kapelusz, bo dla kowboja – podobnie jak siodło – nie mogło to być byle co – podkreślił Jerzy Pokój. Wyjął kapelusz ze specjalnego neseseru. – Często z nim jeżdżę. Na granicy pytali mi się, co w nim mam. Opowiadałem, że głowę teściowej, która mi się znudziła i wywożę ją do innego kraju – żartował.

Oponentem Jerzego Pokoja okazał się Przemysław Wiater, który podkreślił, że Karkonosze mają swoje dobre tradycje i nie ma sensu z nich rezygnować. – To Liczyrzepa, Duch Gór. To Walończycy, huta Józefina (już podupadła) – wymieniał regionalista ze Szklarskiej Poręby. – Dobry pomysł mieli pomysłodawcy znanej przed laty loterii „Liczyrzepki”, która spopularyzowała postać Ducha Gór. Było też wino owocowe słodkie, konserwowane specjalną substancją chemiczną, które nazywało się Liczyrzepa – nadmienił Przemysław Wiater wzbudzając na sali śmiech, w tym u Marka Obrębalskiego, prezydenta Jeleniej Góry.
Podkreślił znaczącą rolę Walończyków, którzy robią wiele dobrego dla tradycji i promocji regionu, a także mają kapelusze, tyle że nie kowbojskie.

– Wśród was to chyba jestem ideałem – zaczął Dariusz Miliński, lider grupy artystycznej Pławna 9. To właśnie on najbardziej o tradycje w tym rozumieniu zadbał. – Choć mało czytałem, przeczytałem wszystkie książki o Duchu Gór, wymyśliłem rzeźby, które ilustrują legendy związane z Liczyrzepą, zbudowałem dla nich zamek – mówił Miliński. – W reszcie spraw jestem paralitykiem, ale w sztuce zrealizowałem swoje marzenie – podkreślił.

– Kupiłem sobie konia, kilka razy z niego pikowałem. G...o ze mnie a nie cowboy – zażartował, a zgromadzeni śmiali się do łez. Miliński opowiadał, że próbował też interesu z Indianami, ale nie zrobił nimi wielkiego wrażenia. Za to Duch Gór okazał się strzałem w dziesiątkę. – To jednak nie wszystko. Buduję w Pławnej Arkę Noego – zwierzył się pan Darek. W tym celu skupuje stare, rozpadające się chałupy przysłupowe, wybiera z nich lepsze deski i stawia budowlę w stylu „pławniańsko-milińśkim” na wzgórzu obok kościoła św. Tekli.

Jak widać, nie jest jeszcze tak źle z „naszą” tradycją, która powoli staje się nasza już bez cudzysłowie. A tytuł „Obserwatorium” – „Tradycje regionalne w społeczeństwie bez tradycji – jak przyznał sam Andrzej Więckowski, był bardzo prowokacyjny. Wątpliwość pozostaje jednak otwarta: czy archetyp Johhny’ego Wyana rewolwerowca wygra z siłą Ducha Gór? Nawet w stylu – jak sam Miliński przyznał – nieco kiczowatym.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Co myślisz o podwyższe płacy minimalnej?

Oddanych
głosów
181
Pozytywnie
37%
Mam mieszane odczucia - niewiele się zmienia
36%
Negatywnie
27%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
W ciele człowieka bije drugie serce...
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Kilometry
100 zł mandatu za złe użycie świateł przeciwmgielnych
 
Aktualności
Marcin Kaźmieruk osobowością roku
 
Aktualności
Noworocznie w Mercure
 
Karkonosze
Chmury płyną a góry stoją
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group