Środa, 3 marca
Imieniny: Maryny, Tycjana
Czytających: 7977
Zalogowanych: 17
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Tradycja na pstrym koniu i w kowbojskim kapeluszu

Czwartek, 23 października 2008, 21:19
Aktualizacja: Niedziela, 26 października 2008, 18:38
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Tradycja na pstrym koniu i w kowbojskim kapeluszu
Fot. TEJO
Jak odnaleźć poczucie własnej tożsamości i spełnienia w regionie obcym pierwszym polskim osadnikom kulturowo, cywilizacyjnie i krajobrazowo? Dziś Jerzy Pokój chce budować tu Dziki Zachód, Przemysław Wiater woli Liczyrzepę, a Dariusz Miliński idzie jeszcze dalej: postawi Arkę Noego!

Na dzisiejsze Obserwatorium Karkonoskie zatytułowane „Tradycje regionalne społeczeństwa bez tradycji” Biuro Wystaw Artystycznych zaprosiło szeryfa Western City, Jerzego Pokoja, malarza legend karkonoskich Dariusza Milińskiego oraz regionalistę i walończyka Przemysława Wiatera. Debatę ze swadą moderował Andrzej Więckowski. We wstępie określił status ludzi, którzy przybyli na ziemie zachodnie i skupił się na próbie „zdefiniowania” tradycji ludzi wypędzonych z własnej ojczyzny, przedwojennej Polski, którą im „amputowano”.

– Tu w 1945 roku nie tylko język i przestrzeń były obce, cała infrastruktura urbanistyczna i krajobraz też były obce. Obcy byli także ludzie spędzeni tu z różnych stron. Obca była narzucona ideologicznie struktura społeczna – mówił Andrzej Więckowski nawiązując do kolonizacji „nowych” tubylców przez obce imperium. – W tej czarnej dla siebie dziurze Polacy musieli budować swój świat i uczyć się języka, w którym wygnanie z ojczyzny nazywało się repatriacją, a obcość – Ziemią Obiecaną – podkreślił mówca.

Więckowski mówił też o współczesnych sposobach budowania tradycji: wznoszeniu nowoczesnych hoteli, budowaniu aqua i lunaparków oraz chałup podhalańskich w terenie, na którym – tradycyjnie – nie występują.

Jerzy Pokój zaznaczył, że on właśnie ma taki „lunapark” i nie widzi niczego niestosownego w tym, że jest on pod Śnieżką. – Jestem właścicielem Western City. To mój biznes. Nie ukrywam, że z tego żyję i utrzymuję rodzinę – mówił szeryf ze Ściegien długo opowiadając o swoim pomyśle hodowli specjalnej rasy koni. Zwierząt stworzonych do cwałowania po górskich terenach, sprawdzonych na Dzikim Zachodzie.

Pokój mówił też o kowbojach i krzewieniu ich tradycji w Karkonoszach, a na dowód tego założył kapelusz. – Nie jest to zwykły kapelusz, bo dla kowboja – podobnie jak siodło – nie mogło to być byle co – podkreślił Jerzy Pokój. Wyjął kapelusz ze specjalnego neseseru. – Często z nim jeżdżę. Na granicy pytali mi się, co w nim mam. Opowiadałem, że głowę teściowej, która mi się znudziła i wywożę ją do innego kraju – żartował.

Oponentem Jerzego Pokoja okazał się Przemysław Wiater, który podkreślił, że Karkonosze mają swoje dobre tradycje i nie ma sensu z nich rezygnować. – To Liczyrzepa, Duch Gór. To Walończycy, huta Józefina (już podupadła) – wymieniał regionalista ze Szklarskiej Poręby. – Dobry pomysł mieli pomysłodawcy znanej przed laty loterii „Liczyrzepki”, która spopularyzowała postać Ducha Gór. Było też wino owocowe słodkie, konserwowane specjalną substancją chemiczną, które nazywało się Liczyrzepa – nadmienił Przemysław Wiater wzbudzając na sali śmiech, w tym u Marka Obrębalskiego, prezydenta Jeleniej Góry.
Podkreślił znaczącą rolę Walończyków, którzy robią wiele dobrego dla tradycji i promocji regionu, a także mają kapelusze, tyle że nie kowbojskie.

– Wśród was to chyba jestem ideałem – zaczął Dariusz Miliński, lider grupy artystycznej Pławna 9. To właśnie on najbardziej o tradycje w tym rozumieniu zadbał. – Choć mało czytałem, przeczytałem wszystkie książki o Duchu Gór, wymyśliłem rzeźby, które ilustrują legendy związane z Liczyrzepą, zbudowałem dla nich zamek – mówił Miliński. – W reszcie spraw jestem paralitykiem, ale w sztuce zrealizowałem swoje marzenie – podkreślił.

– Kupiłem sobie konia, kilka razy z niego pikowałem. G...o ze mnie a nie cowboy – zażartował, a zgromadzeni śmiali się do łez. Miliński opowiadał, że próbował też interesu z Indianami, ale nie zrobił nimi wielkiego wrażenia. Za to Duch Gór okazał się strzałem w dziesiątkę. – To jednak nie wszystko. Buduję w Pławnej Arkę Noego – zwierzył się pan Darek. W tym celu skupuje stare, rozpadające się chałupy przysłupowe, wybiera z nich lepsze deski i stawia budowlę w stylu „pławniańsko-milińśkim” na wzgórzu obok kościoła św. Tekli.

Jak widać, nie jest jeszcze tak źle z „naszą” tradycją, która powoli staje się nasza już bez cudzysłowie. A tytuł „Obserwatorium” – „Tradycje regionalne w społeczeństwie bez tradycji – jak przyznał sam Andrzej Więckowski, był bardzo prowokacyjny. Wątpliwość pozostaje jednak otwarta: czy archetyp Johhny’ego Wyana rewolwerowca wygra z siłą Ducha Gór? Nawet w stylu – jak sam Miliński przyznał – nieco kiczowatym.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (32) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group