Mieszkańcy uważają, że kobieta nie zmarła śmiercią naturalną, ale policja nie potwierdza tych doniesień. Jedni mówią, że przedawkowała narkotyki, inni, że ktoś ją zabił.
– Agnieszka nie zaznała spokoju. Jako młoda dziewczyna jeździła ciągle z Mysłakowic do Jeleniej Góry, nie mogąc znaleźć dla siebie i synów miejsca. Od jakiegoś czasu mieszkała z dużo starszym od siebie mężczyzną, ale chyba też nie wiodło się jej najlepiej – mówi Pani Katarzyna z Mysłakowic, znajoma rodziny.
Synowie zmarłej zostali umieszczeni w Domu Dziecka, a ona sama zostanie pochowana na koszt państwa.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.