Środa, 28 lipca
Imieniny: Aidy, Marceli, Wiktora
Czytających: 7714
Zalogowanych: 15
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Region: Spalił żywcem dwie osoby. Czeka na wyrok

Piątek, 5 lutego 2016, 8:23
Aktualizacja: 13:16
Autor: Angelika Grzywacz – Dudek
Region: Spalił żywcem dwie osoby. Czeka na wyrok
Fot. Archiwum
Działanie ze szczególnym okrucieństwem – taki zarzut usłyszał 30–letni Piotr G., który według aktu oskarżenia 13 kwietnia 2015 roku oblał łatwopalną substancją, a następnie podpalił dwie osoby. Mężczyźni zmarli na skutek poparzeń. Oskarżony nie przyznaje się do winy. Sprawa podwójnego brutalnego zabójstwa wpłynęła w ostatnich dniach do Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze.

Jak wynika z ustaleń policji i prokuratury, to były porachunki między dwoma grupami zajmującymi się rozprowadzaniem narkotyków. Jednak jeden z podpalonych mężczyzn był przypadkową ofiarą. A wszystko wydarzyło się w zgorzeleckim kasynie. Jak wynika z zeznań jednego ze świadków, Piotr G. zajmował się rozprowadzaniem narkotyków, których dostawcą był właściciel kasyna. Był on winny Piotrowi G. pieniądze, o które poszedł upomnieć się oskarżony. Dodatkowo w przeddzień zdarzenia Piotrowi G. ukradziono z samochodu dwa telefony, w których były kontakty do odbiorów narkotyków. Oskarżony był przekonany, że za kradzieżami stoi właściciel kasyna i jego ludzie.

13 kwietnia 2015 roku 30-latek miał podjechać pod kasyno swoim samochodem, zabrać ze sobą pięciolitrowy kanister z łatwopalną substancją, wejść do lokalu i zamknąć drzwi od środka. Tam miał oblać Tomasza K. (pracownika salonu gier), a także innego przypadkowego klienta, a następnie podpalić ich. Zanim do tego doszło, Piotr G. miał żądać zwrotu długu i skradzionych telefonów.

Do tej zbrodni miał go namówić „szef” drugiej z grup przestępczych, który – zdaniem świadków – często załatwiał swoje sprawy rękami Piotra G. Według świadków ten mężczyzna miał też przyjechać z Piotrem G. pod lokal, ale podczas zdarzenia został w aucie. Jemu z kolei właściciel kasyna miał zajść za skórę z powodu pewnej pani, która bardzo podobała się koledze Piotra G., ale nie chciała się z nim związać, bo była zakochana w właścicielu kasyna.

Piotr G. nie przyznaje się do podpalenia mężczyzn. Twierdzi, że zrobiono z niego kozła ofiarnego. – Ja położyłem zapalniczkę na blacie, ten stojący za ladą ją złapał, chciałem mu ją wyrwać i wtedy ona się zapaliła – tłumaczył oskarżony.

Piotr G. w dzielnicy, w której mieszka, ma złą opinię, większość sąsiadów się go boi. – Ponoć „odwaliło” mu od czasu wypadku samochodowego, po którym biegać po okolicy z maczetą i grozić ludziom – zeznawał jeden ze świadków. Ale zdaniem biegłych sądowych, w kasynie Piotr G. był świadomy tego co robi oraz konsekwencji swoich czynów. Teraz grozi mu dożywocie. Wcześniej był on już skazany na 2,5 roku więzienia za kradzieże i rozbój.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (11) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group