Region: Przerażające sceny. Poderżnął przy drodze gardło koziołkowi
Czwartek, 16 kwietnia 2026, 20:43 Aktualizacja: 20:55 Autor: MDvR
Fot. Łukasz Litewka
Do bardzo wstrząsających scen doszło w powiecie bolesławieckim. Na pomoc rannemu koziołkowi przybyli przedstawiciele Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt Klekusiowo. Nie zdążyli nawet spróbować pomóc zwierzęciu bowiem w tym czasie mężczyzna określający się mianem myśliwego poderżnął mu gardło.
- O tej sytuacji będzie głośno... Szczytnica, koło Bolesławca. Kilkanaście minut temu Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt po otrzymaniu zgłoszenia o potrąconej sarnie pojawia się na miejscu. Gdy podjeżdża by zabezpieczyć i przetransportować zwierzę, nad sarną klęczy mężczyzna, a obok stoi policjant z rękami w kieszeniach. Mężczyzna właśnie poderżnął gardło sarnie, sam zadecydował o jej losie. Nie wiadomo kim jest, policjant go nie wylegitymował. Ktoś powie „eee, pewnie by i tak nie przeżyła”. Ja mówię, że samozwańczy strażnik wydał na nią ranne zwierzę wyrok. Od czego są służby? Po zwierzę na zgłoszenie mieszkańca przybyło pogotowie dla dzikich zwierząt. Okazało się, że za późno - relacjonuje w swoich mediach społecznościowych Łukasz Litewka,
poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.
Komunikat Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt Klekusiowo
W dniu 14.04.2026 otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące potrąconego koziołka w miejscowości Szczytnica. Niezwłocznie udaliśmy się na miejsce zdarzenia.
Po przybyciu na miejsce okazało się, że zwierzę nie żyje. Jednak – według ustaleń na miejscu – nie w wyniku samej kolizji drogowej, lecz wskutek podcięcia gardła, którego miał dokonać prawdopodobnie myśliwy. Całej sytuacji przyglądał się patrol policji.
Zdarzenie to budzi bardzo silne emocje oraz poważne wątpliwości co do przebiegu i zasadności podjętych działań.
Podkreślamy, że – naszym zdaniem – decyzje dotyczące eutanazji zwierząt powinny być podejmowane wyłącznie przez lekarza weterynarii, który na podstawie specjalistycznego badania jest w stanie rzetelnie ocenić, czy zwierzę rokuje na przeżycie i powrót do zdrowia.
Dodatkowo poważne zastrzeżenia budzi sam sposób uśmiercenia zwierzęcia, który w naszej ocenie mógł nie spełniać standardów humanitarnego postępowania.
Posiadamy nagranie dokumentujące przebieg zdarzenia (materiał o charakterze drastycznym).
W związku z zaistniałą sytuacją złożone zostało zawiadomienie do prokuratury z wnioskiem o wyjaśnienie wszystkich okoliczności sprawy oraz zabezpieczenie materiału dowodowego, w tym zwłok zwierzęcia.
Ustaliliśmy, że badanie RTG zostało wykonane dopiero po śmierci zwierzęcia, co rodzi pytania o rzeczywiste przyczyny jego obrażeń – czy były one wyłącznie skutkiem kolizji drogowej, czy mogły powstać również w późniejszym etapie działań.
Sprawa jest obecnie wyjaśniana przez właściwe organy.