Wtorek, 19 stycznia
Imieniny: Henryka, Mariusza, Marty
Czytających: 7876
Zalogowanych: 10
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Sowieci niszczyli i gwałcili, ludność niemiecka cierpiała

Czwartek, 12 marca 2009, 19:38
Aktualizacja: Piątek, 13 marca 2009, 22:56
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Sowieci niszczyli i gwałcili, ludność niemiecka cierpiała
Fot. TEJO
Rozpowszechniane twierdzenie, że Lwówek i Bolesławiec zostały zniszczone podczas intensywnych działań wojennych to kłamstwo. Miasta do ruiny doprowadziły wojska Armii Czerwonej. Z tymi i innymi mitami związanymi z końcem II Wojny Światowej rozprawili się Wojciech i Maciej Szczerepowie oraz Robert Primke w swojej najnowszej książce „Wojna w dolinie Bobru”.

Wydane własnym sumptem dziełko promowano dziś w Antykwariacie pod Arkadami dzięki gościnie Beaty Czystołowskiej, która użyczyła miejsca na ciekawą prezentację książki i dyskusję. Uczestniczyli w niej autorzy książki oraz liczni zebrani, a spotkanie poprowadził Ivo Łaborewicz, kierownik oddziału Archiwum Państwowego w Jeleniej Górze.

– Pozycja ta wypełnia lukę w literaturze na temat końca wojny – mówił Czesław Margas, wieloletni szef jeleniogórskiego archiwum. – Kiedy rozpocząłem tu pracę w 1952 roku, nie było na ten temat żadnych źródeł, choć przecież Jelenia Góra przetrwała wojnę bez szwanku – dodał.

Autorzy podkreślili, że sami borykali się z brakiem źródeł. Swoją pracę oparli w dużej mierze na wspomnieniach świadków historii, między innymi tych ludzi, którzy na ziemiach odzyskanych mieszkają od dawna. – Wszystko dzięki ankiecie, z którą gimnazjaliści udali się do mieszkańców poszczególnych miejscowości – usłyszeliśmy. Robert Primke podkreślił, że bezcenna dla niego była wiedza działających nie do końca legalnie poszukiwaczy skarbów.

Autorzy przedstawili przebieg niepewnych miesięcy 1945 roku, kiedy już było wiadomo, że Hitler wojnę przegrał, ale rdzenni mieszkańcy naszych ziem zupełnie nie widzieli, co się z nimi stanie. Żołnierze w popłochu uciekali przez Czechy ku strefom zajętym przez Amerykanów (liczyli na życzliwsze potraktowanie), a pozostała tu ludność cywilna trwała w niepewności.

Dla niektórych przybycie na opisywane ziemie wojsk Armii Czerwonej oznaczało największą gehennę ich życia. Rosjanie wsparci też przez Azjatów, którzy służyli w szeregach armii, traktowali tu wszystko i wszystkich jak zdobycze wojenne. Niemki były gwałcone, domy plądrowane i palone. – W wielu dziełach, nawet sygnowanych przez znanych historyków – pisze się, że zniszczenia wojenne w tym regionie powstały wskutek krwawych walk. To nieprawda – sprostował Robert Primke. – W wielu przypadkach sowieci przychodzili do opuszczonych już przez wojsko miast, lub zastawali tam resztki oddziałów. Pustoszyli domy z mściwości i nienawiści, a nie podczas walk – dodał. Jedynie Jelenia Góra miała więcej szczęścia. Może dlatego, że nie było tu żadnego oporu przeciwko obcym wojskom?

Jak uzupełnił Andrzej Jawor, jeden ze słuchaczy spotkania, bardzo często miasta były niszczone już po zakończeniu działań zbrojnych. Wiązało się to ze specjalną komisją, która w zależności od stopnia zniszczeń, decydowała o przyznaniu odznaczeń żołnierzom biorącym udział w oblężeniach. Im w większej ruinie zastawali miasta, tym hojniej sypali medalami. Dlatego zdobywcom zależało na zrównaniu tego, co niemieckie, z ziemią.

Podczas spotkania sporo mówiono także o atmosferze Jeleniej Góry w pierwszych pięciu miesiącach 1945 roku. – Od jesieni roku poprzedniego nie było już prasy, bo jej wydawania zakazano. Ale Hirschberg był uważany za oazę spokoju. To tu emigrowały ważniejsze urzędy. Tu napływali uchodźcy lokowani w dużych pomieszczeniach, między innymi w kinach – wspomniał Ivo Łaborewicz. Uzupełniono także, że w Karpaczu mieściło się nazistowskie ministerstwo spraw zagranicznych, które musiał się ewakuować z bombardowanego Berlina.

Ale i tu duch walki wśród gorliwych hitlerowców nie gasł. Robert Primke dotarł do listu Dietera Kosmala, członka najmłodszych oddziałów Hitlerjugend, który opisywał swoje zaangażowanie w sprawę i gotowość do poniesienia najwyższej ofiary za Fuehrera. Na szczęście jego i jemu podobnych bojowników wywieziono do Saksonii. Sam Dieter trafił do Drezna, prosto na naloty dywanowe. On miał szczęście, bo przeżył, ale jego matka i dwoje rodzeństwa zaginęło bez wieści – usłyszeliśmy.

Spotkanie stało się też okazją do debaty o losie wypędzanych stąd Niemców. – Sami sobie taką sytuację zgotowali, ale należy im się odrobina współczucia – mówił Robert Primke nawiązując do makabrycznych scen, jakie rozgrywały się w tamtych miesiącach 1945 roku. Podkreślono, że szczególnie drastycznie ludność niemiecką traktowali Czesi. – Wiązało się to z poleceniem ówczesnych służb bezpieczeństwa. Najbardziej dostało się wtedy Bogu duch winnym Niemcom Sudeckim, którzy po czeskiej stronie granicy żyli niemal w symbiozie od stuleci. Fatalny splot dziejów spowodował, że cywilna ludność doznała wielkich prześladowań wtedy, kiedy nie było już się na kim zemścić. Największy mord na Niemcach dokonał się w 1945 roku w Usti nad Łabą: zginęło wówczas kilka tysięcy uchodźców i mieszkańców o niemieckim pochodzeniu.

„Wojna w dolinie Bobru. Bolesławiec – Lwówek Śląski – Jelenia Góra 1945” to kolejna pozycja „tercetu” z Lwówka, który dzięki swojej historycznej pasji połączonej z wykonywanym zawodem (pan Robert jest historykiem i dyrektorem lwóweckiego gimnazjum, pan Maciej uczy historii, a pan Wojciech pracuje w archiwum), pokrywa białe plamy w dziejach naszego regionu. – W przygotowaniu mamy następne pozycje – zapowiedzieli autorzy.

Więcej o spotkaniu w najbliższym numerze tygodnika Jelonka.com.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (32) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group