Środa, 28 października
Imieniny: Szymona, Tadeusza
Czytających: 2481
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Solidarni i zapomnieni – w rocznicę wydarzeń Sierpnia’80

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Piątek, 29 sierpnia 2008, 20:20
Aktualizacja: Sobota, 30 sierpnia 2008, 8:14
Autor: Ania/ TEJO
Fot. Ania
Dwadzieścia osiem lat temu jako pierwsi w Kotlinie Jeleniogórskiej rozpoczęli strajk solidarnościowy z Wybrzeżem protestującym przeciwko gierkowskiej polityce marazmu i kryzysowi PRL. W piątek, w rocznicę tamtych wydarzeń, stali przy odsłanianym pomniku postawionym na pamiątkę tamtych, sierpniowych dni przed bramą zajezdni MZK przy ul. Wolności.

To pracownicy byłego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego, które jako pierwsze w Sierpniu 1980 roku dało wyraz protestu i poparcia dla międzyzakładowych komitetów strajkowych na Wybrzeżu, w Jastrzębiu Zdrój i wielu innych miastach Polski.

Wtedy na trasy nie wyjechały sanosy, autosany i jelcze, które oflagowane na biało-czerwono stały w zajezdni przy ulicy Wolności. Jak się zakończył Polski Sierpień, wiemy wszyscy. Jeleniogórzanie, którzy wówczas odważyli się zastrajkować, dziś nie ukrywają żalu, że pozostają w cieniu i zapomnieniu.

- Przyszło nam samym odsłaniać pomnik dla siebie, czy tak powinno być? - pyta Jerzy Popiół, uczestnik strajku. Wielu pracowników MPK, którzy brali udział w strajku, ma podobne zdanie na ten temat. Mają żal, że prawie nic się o nim nie mówi, ani nie pisze. Uważają, że w ten sposób fałszuje się historię. W pewnym sensie można im przyznać rację, bo faktycznie o Sierpniu’80 w Jeleniej Górze mówi się niewiele, o ile w ogóle się mówi

- Nie rozumiemy, dlaczego o naszym strajku nie można przeczytać w żadnej książce, przecież wielu z nas poświęciło się w tym okresie. Utożsamialiśmy się ze stoczniowcami w Gdańsku, popieraliśmy ich - powiedział Stanisław Górski, jeden z uczestników strajku

Pracownicy ówczesnego przewoźnika wcześniej jeździli do Wałbrzycha, gdzie mogli zaobserwować, jak wygląda cała procedura związana ze strajkiem. W Jeleniej Górze rozpoczęto go dokładnie dwadzieścia osiem lat temu, na terenie zajezdni przy ulicy Wolności, po tym jak kierowcy wrócili z nocnej zmiany.

Dowiedzieli się wówczas, że dyrekcja wie o ich planach, bo jeden z kolegów o wszystkim donosi. Był to swego rodzaju bodziec do dalszych działań. Około czwartej rano zatarasowano wjazd i rozpoczęto strajk.
Manifestujący podpisali się pod listą 21 postulatów, o które walczono w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. W tym czasie w mieście nie kursowały autobusy, a pasażerowie, dla których było to pierwsze tego typu doświadczenie w historii miasta, musieli chodzić pieszo. Jednak, jak zapewniają uczestnicy strajku, każdy rozumiał ich postępowanie, w pewnym sensie ludzie utożsamiali się z nimi.

Wielu z uczestników strajku, w późniejszym czasie straciło pracę. Nie było, co prawda oficjalnych zwolnień, związanych z uczestnictwem w manifestacji, ale większość z nich deklaruje, że to właśnie ta historia zaważyła na ich przyszłym życiu zawodowym. - Największą czystkę dokonano w stanie wojennym. Przez dziesięć lat nie mogłem znaleźć pracy, każdy, kto słyszał moje nazwisko, mówił, że może mnie przyjąć do pracy, ale na czarno - wspomina Jerzy Popiół.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (7) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group