Niedziela, 9 sierpnia
Imieniny: Edyty, Romana
Czytających: 5810
Zalogowanych: 6
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Śmierć w pożarze

Wiadomości: Kotlina Jeleniogórska
Czwartek, 3 listopada 2005, 0:00
Aktualizacja: Czwartek, 12 stycznia 2006, 15:45
Autor: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Było jeszcze jasno, kiedy w poniedziałek, kilka minut po godzinie 16, na drugim piętrze budynku przy 1 Maja wybuchł pożar. Zginęły 27-letnia Ksymena i jej córeczka Dominika. Uratowano siostrę Dominiki Esterę i jej babcię.

Dzień dobry, prosiłbym straż pożarną na 1 Maja 85, tam z mieszkania wydobywa się dym - takie zgłoszenie telefoniczne odebrał o godz. 16.16 oficer dyżurny Państwowej Straży Pożarnej w Wałbrzychu. Kilka minut później pod wskazanym adresem były już trzy strażackie zastępy.

- Gdy dojechaliśmy na miejsce, płomieniami objęte były dwa pomieszczenia ostatniej kondygnacji budynku - relacjonuje kpt. Krzysztof Jagodziński z wałbrzyskiej straży pożarnej. - Wiedzieliśmy, że w mieszkaniu są ludzie, dlatego wyważyliśmy drzwi.
Z kuchni strażacy wynieśli nieprzytomne 57-letnią kobietę i 4-letnią dziewczynkę. W sąsiadującym z kuchnią pokoju znaleziono 27-letnią kobietę i 3-letnią dziewczynkę. Już nie żyły. Matka z córeczką próbowały ratować się przed żywiołem. Kobieta ukryła się za kanapą, dziecko schowało się do szafki.

Gaszenie ognia zajęło strażakom kilkanaście minut. Dłużej trwało usuwanie dymu z dotkniętych pożarem pomieszczeń. - Podczas spalania mebli wypełnionych pianką poliuretanową wytworzyło się dużo czadu i fosgenu, znanego jako gaz bojowy. Nie mogliśmy pozwolić, by śmiercionośne opary przedostały się do pozostałych mieszkań - mówi bryg. Andrzej Marzęda, komendant wałbrzyskiej straży pożarnej.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną pożaru była wadliwa instalacja elektryczna. Żyrandol w pokoju był połączony z kablem elektrycznym tylko za pomocą taśmy izolacyjnej. Choć w trakcie akcji ratunkowej pracownicy zakładów energetycznych odcięli dopływ prądu do budynku, w części mieszkań nadal świeciły żarówki, a strażacy zgłaszali przebicia prądu na ścianach domu. Policja nie wyklucza, że część mieszkańców mogła nielegalnie czerpać energię elektryczną.

- To byli dobrzy ludzie, nie mieliśmy z nimi problemów. Niestety, nadużywali alkoholu, libacje odbywały się niemal na okrągło - mówi Andrzej Sitko. Relacje lokatora potwierdzają policjanci. - W kuchni na stole stała napoczęta butelka wódki. Sekcja zwłok wykaże, czy 27-letnia matka była pod wpływem alkoholu - relacjonuje nadkom. Rzymek.
Wczoraj ocalała z pożaru 57-latka została przewieziona do szpitala w Siemianowicach Śląskich, lekarze stwierdzili u niej poważne poparzenia dróg oddechowych. 4-letnia Estera doznała potężnego szoku, ale jej życiu nic nie zagraża. Przebywa na oddziale dziecięcym wałbrzyskiego szpitala im. Batorego.

Prawdopodobnie również wczoraj o tragedii dowiedział się mąż i ojciec ofiar, górnik pracujący w jednej z czeskich kopalń.
Ponieważ pożar nie rozprzestrzenił się na inne pomieszczenia, pozostali lokatorzy noc spędzili w swoich mieszkaniach. Strażacy nie wyłączyli im prądu ani gazu.

Ogłoszenia

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group