Sobota, 16 stycznia
Imieniny: Waldemara, Włodzimierza
Czytających: 2480
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Poznań: Ścigał się w stolicy Wielkopolski

Piątek, 28 czerwca 2019, 22:15
Aktualizacja: Sobota, 29 czerwca 2019, 22:56
Autor: MDvR
Poznań: Ścigał się w stolicy Wielkopolski
Fot. użyczone
Bardzo pracowity okres ma za sobą nasz motocyklista Kamil Łabieniec. Jeleniogórzanin wystartował w Poznaniu w trzeciej rundzie Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski. W stolicy Wielkopolski nie obyło się bez przygód...
- Po bojkocie decyzji PZM przez zawodników na poprzedniej rundzie Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski, wyjątkowo duża frekwencja towarzyszyła 3. rundzie mistrzostw rozegranych w połowie czerwca na Torze Poznań. Szczególnie cieszy mnie fakt stałego, dużego wzrostu zawodników małych klas wyścigowych. W klasach 300 wystartowało bowiem aż 30 zawodników, a w mojej klasie (Sport 250/SP125) walczyło 13 motocykli o pojemności 250 i uwaga... 8 reprezentantów na dwusuwowych 125! Takie tłumy na Torze Poznań wyglądają przepięknie, choć w sobotę zdarzyły się pewne niejasności. Oczywiście musiały one dotyczyć mnie. Sobotni wyścig klasy SP125 oraz Sport250 według mojej oceny przeprowadzony został z błędami sędziego flagowego na stanowisku start/meta wyścigu. Rywalizując bowiem z Jakubem Wilkosem (nr 1) o trzecie miejsce na jednym z ostatnich okrążeń, po wyjściu na prostą startową wyraźnie widziałem flagę końcową sędziego, trzymaną na zewnątrz stanowiska. Byłem zatem przekonany, że jest to meta wyścigu, a linię mety pokonałem około pół długości koła przez Jakubem Wilkosem. Nie wiem, czy flaga końcowa była w ruchu, ponieważ w ferworze walki o 3. miejsce nie zwróciłem na ten szczegół uwagi. W tym momencie ja zakończyłem wyścig mijając linię mety i oglądając się jeszcze za siebie celem sprawdzenia, gdzie jest jadący za nami Paweł Hanusek (nr 294). Jak się następnie okazało, nie było to nasze ostatnie, lecz przedostatnie okrążenie, a flaga końcowa była prawdopodobnie „przygotowana” do pokazania dla jadącego za nami Grzegorza Kumanka na Moriwaki, który zbliżał się do nas przed metą w rezultacie dublując całą naszą trójkę. Niestety w tej sytuacji ewidentnie nie został zastosowany punkt 1.13.3 N regulaminu Zasady Rozgrywek Motocyklowych Wyścigów Torowych dostępny na stronie PZM, który mówi o tym, że w sytuacji zbliżania się lidera na ostatnim okrążeniu, pokazywana jest flaga z szachownicą + flaga niebieska. Gdyby tak było wiedziałbym, że szachownica nie jest pokazana dla nas. Tym samym w moim odczuciu zostałem wprowadzony w błąd przez sędziego na linii mety. Późniejsza analiza sytuacji z innymi zawodnikami utwierdziła mnie w przekonaniu, że pracę sędziego można było zinterpretować błędnie. Tak oto nie zostałem sklasyfikowany w tym wyścigu. Wysłałem zatem do PZM sprzeciw od decyzji sędziego i prośbę o uznanie mojego startu w sobotnim wyścigu i zaliczenie mi punktacji wyścigu, a na decyzję PZM wciąż czekam - relacjonuje przebieg wyścigu Kamil Łabieniec.
Sobota dała w kość wszystkim zawodnikom i osobom funkcyjnym, bowiem temperatura ponad 30 stopni Celsjusza była chwilami nie do zniesienia. Wobec tego zdecydowano się skrócić procedurę startową i ilość okrążeń wszystkich wyścigów. - Decyzja moim zdaniem słuszna i dbająca o bezpieczeństwo nas wszystkich. Niedziela za to przebiegła już bez problemów organizacyjnych i trudności pogodowych, a wyścig ukończyłem na 5. miejscu, uznając wyższość Wojtka Michałka, Łukasza Szynkowskiego, Marka Tomaszewskiego i najlepiej jadącego cały weekend Radka Widawskiego. Cały weekend nie mógł przejść jednak bez niespodzianek i drobnych awarii. W sobotę znów puściły mi spawy na tłumiku, a niedziela to niemal prawdziwa katastrofa. Zaraz po wyjeździe z depo poczułem, że motocykl dziwnie buja się, niczym stara wersalka. Okazało się, że "ducha wyzionął" tylny amortyzator, który zupełnie przestał działać. Pozostały mi dwa wyjścia. Albo wycofać się z wyścigu, bowiem nie da się szybko jechać bez prawidłowo pracującego amortyzatora, lub jechać właściwie na samej sprężynie. Pewnie domyślacie się jaka była moja decyzja. Każdy zakręt niedzielnego wyścigu był jak taniec śmierci, gdy koło niczym piłka skakało na wszystkie możliwe strony. Mimo wszystko udało mi się utrzymać tempo w okolicy 2:14s, co dało mi piątą lokatę. Takiej frekwencji nie było od lat i cieszę się z tak dużej liczby dwusuwowych 125. Wierzę, że co najmniej taka frekwencja będzie już stałym obrazkiem polskiej sceny wyścigowej. Niesamowita walka w sobotę i moje niedzielne przygody sprawiły, że wracałem do domu z ogromnym uśmiechem na ustach. Zapraszam wszystkich chętnych do spróbowania swoich sił w wyścigach motocyklowych. Z przyjemnością odpowiem na Wasze wątpliwości i pomogę wystartować w wyścigach motocyklowych. Ścigajmy się na torach wyścigowych, nie na ulicach! Dziękuję za wsparcie moim partnerom: Acticam Motocykle, Kamelracing.pl, Astol Fabryka Okien, Winkhaus Polska, Dremel Polska, Tenzi ProDetailing, scigacz.pl i Jelonka.com - kończy Kamil Łabieniec.

Twoja reakcja na artykuł?

10
100%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (1) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group