Woda przyszła nagle, jak to zwykle bywa. Przez trzy dni (19-22.06) burze z piorunami i ulewy przetaczały się przez Dolny Śląsk. W niektórych miejscach przez kilkadziesiąt minut lało jak z cebra. Woda wdzierała się wszędzie: do piwnic czy garaży. Także na podwórka, które jeszcze rano wyglądały normalnie.
W Bolkowie, podobnie jak w wielu innych miejscach Dolnego Śląska, niedziela 22 czerwca przyniosła bilans strat, który trudno szybko policzyć.
Na filmie widać to dobrze — brunatna woda rozlana po posesji, drewniany płot i meble ogrodowe bezradnie tkwiące w nurcie, który nie pyta o zgodę.
Teraz zaczyna się ta druga, mniej dramatyczna, ale równie wyczerpująca część. Wypompowywanie wody z piwnic, wynoszenie przemoczonych rzeczy, szacowanie co da się jeszcze uratować, a co trzeba wyrzucić do śmieci. Niektórych czeka skuwanie zawilgoconych tynków i suszenie ścian całymi dniami. Rachunki, które będą bolały długo po tym, jak ziemia wchłonęła ostatnią kałużę.
Mieszkańcy zalanych posesji wiedzą jedno — z takim sprzątaniem się nie śpieszy, bo woda jest zdradliwa nawet wtedy, gdy jej już nie widać. Tak jak teraz, gdy świeci mocne słońce.
Czytaj dalej: IMGW ostrzega przed niebezpieczną pogodą











Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.