Środa, 12 sierpnia
Imieniny: Klary, Juliana
Czytających: 4221
Zalogowanych: 5
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Pomoc trafiła do pogorzelców z Gajówki

Wiadomości: Region
Piątek, 8 kwietnia 2016, 7:45
Aktualizacja: Sobota, 9 kwietnia 2016, 9:02
Autor: Angelika Grzywacz–Dudek
Fot. Angelika Grzywacz–Dudek
Jeleniogórzanie nie zawiedli i tłumnie odpowiedzieli na nasz apel, w którym prosiliśmy o pomoc dla pogorzelców z czwórką malutkich dzieci. Pożar, który wybuchł w Gajówce w gminie Mirsk, zabrał młodym rodzicom dosłownie wszystko. Wczoraj (7.04) spakowaliśmy do busa to, co do redakcji Jelonki.com przynieśli jeleniogórzanie i zawieźliśmy na miejsce. Obdarowani dziękują, ale też przyznają, że potrzebują jeszcze kilka rzeczy.

Przypomnijmy. Do pożaru doszło 29 marca br. na piętrze budynku, gdzie mieszkali Żaneta i Artur z czwórką dzieci: pięciomiesięcznymi Mają i Kubusiem oraz prawie trzyletnimi: Wiktorią i Dawidem. - To było jakoś po godzinie 10.00 – opowiada Żaneta, matka czwórki dzieci. – Rozpalałam w piecu, nagle buchnęło żarem na ubranka dzieci wiszące obok, a od nich wszystko zajęło się momentalnie – dodaje młoda matka. - Kiedy próbowałam otworzyć drzwi pokoju, złamała się klamka, zostaliśmy uwięzieni w płonącym pomieszczeniu – opowiada poszkodowana. Matka pogorzelca Maria Broda wyskoczyła z budynku przez okno. Ma uszkodzony kręgosłup i poparzone ucho. Dzieci oraz rodziców uwolnił brat pogorzelca Romuald. Wszystkie maluszki wraz z matką zostały przewiezione do szpitala. – Najbardziej ucierpiały te najmłodsze, które miały poparzone główki oraz podtruły się dymem. Poparzona była też Wiktoria, tylko Dawid wyszedł z tej tragedii bez szwanku – opowiada Żaneta.

W środę (6.04) cała piątka wyszła ze szpitala, ale do domu nie wrócili wszyscy. – Dzieci są obecnie u mojej mamy pod Mirskiem, bo tu nie ma dla nich warunków, wszystko jest w remoncie – mówi Żaneta. – To potrwa około dwa miesiące. Nie poddajemy się, mamy dla kogo walczyć – dodaje.

W remoncie pomaga szwagier Żanety Krzysztof Kochanowski oraz inni członkowie rodziny. Pierwszą pomoc w postaci m.in. łóżek i łóżeczek dla dzieci zorganizowali sąsiedzi. Do redakcji Jelonki.com natomiast jeleniogórzanie przynieśli kilka kartonów i toreb z ubrankami dla dzieci, a także: pampersy, środki czystości, zabawki, talerze, pościel, wózek dziecięcy, nowe żelazko i nowy czajnik elektryczny, szafkę pod umywalkę i umywalkę, odzież damską i męską, wanienkę, artykuły gospodarstwa domowego, mikrofalówkę, a także szafę, regał na książki i biurko. Jeleniogórskie Stowarzyszenie Osób Bezrobotnych przekazało także skrzynkę jabłek oraz żywność: cukier, olej, mleko, ryż, serki topione, kaszę, makaron i inne. Firma Pre-Fabrykat z Miłkowa obiecała część materiałów budowlanych. To wszystko swoim busem dostarczył na miejsce Krzysztof Dudek.

Zaoferowano także pomoc w postaci szafek kuchennych i wyposażenie sypialni oraz dywany, które pogorzelcy chcą zobaczyć przed odebraniem. Za wszystko w imieniu pogorzelców i swoim bardzo dziękujemy! Obecnie poszkodowani potrzebują jeszcze: kabinę prysznicową, toaletę, pralkę, kuchenkę gazową, komody na ubranka dziecięce, wykładziny, a także materiały budowlane: płyty podłogowe i kafelki podłogowe i ścienne.

Jeśli ktoś chciałby przekazać taką pomoc, może kontaktować się z nami pisząc na adres mailowy: angelika.jelonka.com@wp.pl. Mailowo podamy numer telefonu oraz adres pogorzelców.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (2) Dodaj komentarz

~ 8-04-2016 16:02
Ale jak to zobaczyc dywany??? Darowanemu koniowi w zęby sie nie zaglada powinni sie cieszyc z kazdej rzeczy ktora dostaja za darmo....
~.............. 8-04-2016 19:33
Wybiorą. Po co maja brać jak leci. Ludzie dają ogrom rzeczy, kilkanaście dywanów, co oni z tym będą robić? Wybiorą jeden, czy dwa i już.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group