Poniedziałek, 21 czerwca
Imieniny: Alicji, Alojzego
Czytających: 5446
Zalogowanych: 11
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Policja zajęła się sprawą Castoramy

Wtorek, 15 stycznia 2008, 7:21
Aktualizacja: Środa, 16 stycznia 2008, 7:51
Autor: JEN
JELENIA GÓRA: Policja zajęła się sprawą Castoramy
Fot. TEJO
Czy poprzednie władze blokowały powstanie dużego sklepu u zbiegu ulic Jana Pawła II i Grunwaldzkiej? Ile miasto straciło na tym podatków? To ustala policja. Przesłuchiwani są byli prezydenci: Józef Kusiak i Zofia Czernow. A wiele wskazuje, że sprawa budowy marketu w tym miejscu wreszcie nabierze tempa.

Historia tego gruntu jest burzliwa. W 1997 roku gruntem należącym do dwóch właścicieli: Anatola Bustowskiego i Mirosława Górzyńskiego oraz rodziny Sinkowskich zainteresował się renomowany deweloper Muller. Zaproponował w tym miejscu budowę centrum handlowego na wzór Galerii Dominikańskiej. Rozmowy na ten temat zabrnęły daleko, ale ówczesna prezydent Zofia Czernow zażądała od inwestora 4 mln marek (czyli ok. 8 mln. złotych) za niewielki kawałek gruntu (ok. 0,5 ha) należący do miasta. Zachodni przedsiębiorca zdumiony tak wygórowaną ceną zrezygnował.

W następnych dwóch latach o to samo starali się następni inwestorzy. Sieć hipermarketów z materiałami budowlanymi OBI podpisała nawet umowę wstępną z właścicielami gruntów, gdy rada miasta uchwaliła zmianę przeznaczenia tego terenu z motoryzacyjnego na zagospodarowanie go obiektami o dużej powierzchni. T

utaj jednak inwencją wykazały się władze następnej kadencji, pod wodzą prezydenta Józefa Kusiaka, żądając bezprawnie od właścicieli gruntów tak zwanej renty planistycznej (4,2 mln zł) przed uchwaleniem zmiany planu zagospodarowania terenu. Miała być zapłacona w ciągu dwóch miesięcy, w dwóch ratach. Sprawa więc upadła, a władze miasta tej uchwały nie wykonały, ani nie odwołały, do końca następnej kadencji, czyli do 2006 roku.
Wcześniej, wbrew zapisom planu przestrzennego zagospodarowania miasta powstały w pobliżu: hipermarket „Tesco” i stacja paliw sieci „Statoil”.

Dopiero pod koniec poprzedniej kadencji władz miasta, przytomnością umysłu i rozsądkiem wykazał się wiceprezydent Józef Sarzyński, który zapewnił kolejnego inwestora – sieć hipermarketów materiałów budowlanych – Castorama, że nie będzie trudności z zagospodarowaniem wspomnianych gruntów.

Wówczas Castorama podpisała umowę wstępną z właścicielami i ustępującymi już władzami miasta. Władze obecnej kadencji, z prezydentem Markiem Obrębalskim nie są temu przeciwne. Jednak indolencja urzędników wydziału architektury spowodowała, że inwestycja nie może ruszyć od połowy roku, choć nie było żadnych prawnych przeciwwskazań. Wstrzymywanie przez ten wydział inwestycji czterokrotnie skrytykowało Samorządowe Kolegium Odwoławcze, które w ostatnim piśmie na ten temat z 19 grudnia 2007 roku podkreśliło, że decyzja uchylająca postanowienie wydziału architektury jest ostateczna.

Co dalej? Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki: władze miasta wydadzą decyzję o warunkach zabudowy inwestycji, czyli hipermarketu „Castorama”. Zgodę na to musi wyrazić rada miasta i marszałek województwa dolnośląskiego.

Jednak na tym nie koniec, bo odezwał się ostatnio prezes Stowarzyszenia Wspólne Miasto – Robert Prystrom. Najpierw zaskarżył miasto do SKO, a następnie złożył doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez obecne władze za to, że zgadzają się na lokalizację Castoramy we wspomnianym miejscu.

Sprawa jest dwuznaczna, bo w sprawie R. Prystroma prokuratura rozpoczęła postępowanie w związku z podejrzeniem popełnienia przez niego przestępstwa, polegającego na tym, że wyraził w 2003 r. gotowość przyjęcia łapówki w zamian za pomoc potencjalnym inwestorom w tej lokalizacji.

W efekcie tego doniesienia przesłuchiwani byli i będą – jak powiedział nadkomisarz Jacek Józiak z sekcji dochodzeniowej Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze – prezydenci władz poprzednich kadencji: Zofia Czernow, Józef Kusiak i Józef Sarzyński oraz niektórzy członkowie zarządu miasta, radni poprzednich kadencji i urzędnicy wydziału architektury urzędu miasta.

Chodzi o zbadanie stopnia szkodliwości społecznej, wynikającej z wstrzymywania inwestycji na wspomnianym gruncie. Przecież przez 10 lat do kasy miasta wpływałyby pieniądze z podatku gruntowego i dochodowego firmy oraz podatków od około 200 zatrudnionych w tym miejscu osób. Miasto straciło na tym wiele milionów złotych.

Póki co na ugorze, gdzie ma wyrosnąć market, koczowisko urządzili sobie bezdomni i narkomani, a atrakcyjnie położona działka leży odłogiem i czeka na lepsze czasy.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (29) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group