Piątek, 30 października
Imieniny: Przemysława, Edmunda
Czytających: 7390
Zalogowanych: 16
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Podziemia to żyła złota. Co z tablicą dla Hanny Reitsch?

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Środa, 9 marca 2011, 20:12
Aktualizacja: Piątek, 11 marca 2011, 8:05
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Autor książek historycznych z posmakiem sensacji spotkał się dziś z czytelnikami w Książnicy Karkonoskiej. Jerzy Rostkowski przyjechał, aby promować swoje najnowsze tytuły i porozmawiać o niezgłębionych meandrach dziejów. Jednak głównym akcentem spotkania okazała się dyskusja o zasadności ewentualnego umieszczenia tabliczki informującej, że w Hirschbergu urodziła się legenda lotnictwa nazistowskiego Hanna Reitsch.

Jerzy Rostkowski na wstępie przyznał, że czuje do naszej ziemi ogromny sentyment. Jest bowiem z urodzenia ciepliczaninem. Później los rzucił go „w Polskę” – obecnie mieszka w Tarnowie. Ale zamierza do Cieplic powrócić już na stałe. Pisarz podkreślił także fakt, że nie jest profesjonalnym historykiem i nie pisze rozpraw naukowych, ale poprzez swoje książki pragnie rozbudzić zainteresowanie Dolnym Śląskiem w innych częściach kraju. Jeśli osadza ich treść pośród wątków o tajemnicach, zagadkach i niedopowiedzeniach – taka promocja staje się skuteczniejsza.

Gość Książnicy Karkonoskiej, którego przedstawiła Kamila Wilk, przyznał też, że najbardziej fascynują go podziemia. Nie tylko z powodów mniej lub bardziej legendarnych „skrzyń ze złotem”, które tam można znaleźć. – Skarby mnie osobiście nie interesują. Jestem legalistą i jeżeli cokolwiek bym znalazł, z pewnością ucieszyłyby się muzea, bo wszystko bym oddał – powiedział.

Zaznaczył, że prawdziwą „żyłą złota” jest podziemny biznes turystyczny, który może na Dolnym Śląsku odnieść powodzenie takie, jak dzieje się to w południowo-wschodniej Polsce. – Eksplorowanie, zabezpieczanie i udostępnianie do zwiedzania podziemnych tras, których pełnej mapy wciąż jeszcze nie znamy, może się okazać skrzyniami ze złotem – podkreślił Jerzy Rostkowski. To otworzy koniunkturę dla hotelarzy oraz gastronomów.

Wprawdzie Jerzy Rostkowski pisze głównie o okolicach Wałbrzycha i o nim samym (gdzie lochów i podziemi jest wyjątkowo dużo), jest przekonany, że nie brakuje ich także w innych częściach Dolnego Śląska. – Tylko wciąż o nich nie wiemy – wskazał pisarz. Jego zdaniem Niemcy celowo pokazali tylko te korytarze, które chcieli pokazać, oraz rozpuścili wieść jakoby nie zdążyli ze zbudowaniem całego systemu, bo zaczęli prace w roku 1943, 44. J. Rostkowski dotarł do źródeł, według których roboty ziemne i skalne w wielu przypadkach rozpoczynały się kilka lat przed wybuchem drugiej wojny światowej.

W słowach gościa Książnicy Karkonoskiej nie zabrakło obaw o to, że losami podziemi zainteresowani są także współcześni Niemcy, którzy – często na zasadzie „cel uświęca środki” – dążą do odkrycia zapomnianych i nieznanych przestrzeni pod gruntem, bo też chcą na nich zarabiać. Z doświadczeń pisarza wynika, że wielokrotnie mu grożono lub nakłaniano do współpracy, na co się nie zgodził. Dodał też, że eksploracje podziemi są wyjątkowo drogie. Aktualnie – wraz z grupą entuzjastów – Jerzy Rostkowski tworzy fundację, która ma zamiar starać się o środki z Ministerstwa Kultury przeznaczone na badanie lochów i korytarzy, między innymi, pod wałbrzyskim Zamkiem Książ.

Gorącą dyskusję wzbudził wśród obecnych temat, który miał być wątkiem pobocznym spotkania. Czy w Jeleniej Górze powinna znaleźć się tablica przypominająca o tym, że w Hirschbergu przyszła na świat Hanna Reitsch, oddana Hitlerowi i jego ideologii, najlepsza pilotka III Rzeszy, której – jako ostatniej – udało się drogą lotniczą uciec z oblężonego przez Rosjan Berlina. Dwa lata temu do rady miasta wpłynął list z Niemiec podpisany przez Klausa J. Scheera z przyjaciółmi, zawierający wniosek taki obiekt powstał.

Zdaniem Jerzego Rostkowskiego zamontowanie takiej tablicy nie byłoby wyrazem hołdu tej postaci, a jedynie miałoby charakter informacyjno-promocyjny. Taka opinia podzieliła zebranych na zwolenników i przeciwników upamiętnienia tablicą postaci Hanny Reitsch. Argumentowano jej świadomość dokonywanych przez Hitlera zbrodni. Mówiono, że sami Niemcy w żaden sposób pilotki nie upamiętnili. Z drugiej strony także podkreślano, że godna zauważenia jest wierność pilotki ideałom i jej niewątpliwe zasługi dla rozwoju lotnictwa i szybownictwa.

Jerzy Rostkowski podziękował także Ivo Łaborewiczowi, kierownikowi jeleniogórskiego oddziału Archiwum Państwowego, który pomógł pisarzowi udostępniając zasób teczek z archiwaliami. Gawędzie pisarza przysłuchiwało się liczne grono przewodników sudeckich, a także wielu innych gości.

Pisarz odpowiedział przy okazji o swoich najnowszych pozycjach. Pierwsza, „Podziemia III Rzeszy – Tajemnice Książa, Wałbrzycha i Szczawna Zdroju” – dotyczy treści nie tylko związanych z tytułem. Autor sięga aż do bitwy pod Monte Cassino i stawia „obrazoburczą” dla wielu tradycyjnych historyków tezę o bezsensie polskiej ofiary krwi w tym miejscu. Rostkowski sugeruje, że wojska amerykańskie zbombardowały klasztor Monte Cassino, bo alianci byli przekonani, że znajdą tam ukryte przez nazistów skarby. Niczego nie znaleźli, bo wcześniej je wywieziono. Część – podobno – na Zamek Książ. Autor wspomniał, że jego pozycja wzbudziła bardzo nieprzyjemne reakcje w Ambasadzie Amerykańskiej. Pozycja druga, „Rozkaz - zapomnieć!”, przywołuje nieznany obraz wydarzeń z Września 1939 roku, dla którego nie było i nie ma miejsca w podręcznikach szkolnych. Dodajmy, że obie pozycje są bardzo ładnie wydane i bogato ilustrowane. Można było je nabyć po promocyjnej cenie i uzyskać autograf autora.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (92) Dodaj komentarz

komentarz usunięty

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group