Środa, 14 kwietnia
Imieniny: Justyny, Waleriana
Czytających: 5372
Zalogowanych: 5
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Świat: Podsumowanie wyprawy "Skandynawia 2005"

Poniedziałek, 5 września 2005, 0:00
Aktualizacja: Wtorek, 7 lutego 2006, 10:06
Autor: Marek Czyżyk
Świat: Podsumowanie wyprawy
Fot. Grzegorz Miedziński
To miało być coś dużego, coś ambitnego, kolejny krok. Tym razem bardzo duży. Wyprawa rowerowa na Skandynawie. Długie przygotowania, zadbanie o każdy szczegół. Mimo wszystko pozostawała pewna obawa czy przy takim przedsięwzięciu wszystko się uda, czy wszystko wyjdzie?

Wyprawa toczyła się swoim życiem. Byliśmy rzuceni jedynie na pewien nurt, który niósł nas gdzie chciał. O wszystkim decydował los. Kolejne dni dopisywały swą kartę zdarzeń. Codziennie coś innego, nowe miejsca, ludzie, warunki. Oderwanie się od życia codziennego na niewyobrażalną skale. Zabrane ze sobą cechy charakteru zdobyte w przeciągu lat życia tutaj miały nabrać pełniejszych barw.

To było coś w rodzaju sprawdzianu siebie. Ale także zachwycenie się inną przyrodą, klimatem, poznanie zwyczajów tutejszych ludzi, Płaskie tereny Litwy, Łotwy, Estonii z dość nudnym krajobrazem, ale za to bardzo mili ludzie. Studnia przy każdym domu taka z korbą i bardzo świeża, chłodna woda, stare volkswageny pasaty to niektóre z symboli tego regionu. Finlandia – jeziora, lasy, renifery. Norwegia – fiordy, potężne góry, surowy klimat. Końcowe etapy w Szwecji.

Metr po metrze przejeżdżanie tych krajów rozglądanie się, szukanie czegoś nowego. Potężne góry wyrastające z morza, niezwykle czyste jeziora, surowy klimat północy pokazujący, że człowiek tu niewiele znaczy wobec potęgi natury. Walka z przeciwnościami natury jak wiatr, deszcz, zimno. Bezustanne zadawanie sobie pytań, po co, dlaczego? Chwile radosne, ale i trudne, w samotności jak i w grupie. Wspólne dzielenie się przeżyciami, ale i czasem przeżywanie ich w milczeniu.

Zmęczenie, pot spływający z czoła, skurcze, łzy wyciskane z oczu przez wiatr. Zupełnie inne życie. Wejście w świat, gdzie myślisz tylko o tym by jak najdalej przejechać, znaleźć dobry nocleg, dobrze zjeść. Zobaczyć nowe miejsca i się nim zachwycić. Wszystko inne schodzi na dalszy plan. Lecz to nie tylko wyprawa po miejscach ale również po ludziach. Próba nawiązania kontaktu, zobaczenia jak żyją.

Szukaliśmy wielu sposobów by im się przyjrzeć. Pukanie do drzwi z pytaniem o możliwość rozbicia namiotu. Później duże zaskoczenie na twarzy domownika. To było prawdziwe przełamywanie barier. Kolejno pytania o wrzątek i umycie się. Tak to zazwyczaj wyglądało, potem już coraz łatwiej. Sami nas częstowali. Pytali o to skąd jesteśmy, gdzie jedziemy.

Ogromne zaciekawienie rysowało się na ich twarzach. Wyciągali mapy i pokazywaliśmy im wszystko. Po pewnym czasie rozumieli już, że uczestniczą w tym przedsięwzięciu, że jakimś dziwnym trafem padło na nich i teraz już zapadną w pamięci.

To kawał sporej roboty, setki wejść do informacji, do marketów, kościołów, stacji benzynowych. Trzy pociągi, pięć promów, 3700km na rowerze, sześć krajów, cztery stolice, trzy morza, setki jezior. Skandynawia przemierzona niemal centymetr po centymetrze. Coś się skończyło ale w pewnym sensie pozostanie na zawsze.

Patronem medialnym wyprawy "Skandynawia 2005" był portal Jelonka.com.
Więcej informacji znajdziecie na: www.skandynawia2005.jelonka.com

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (5) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group