Poniedziałek, 20 września
Imieniny: Eustachego, Filipiny
Czytających: 4695
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: On nie mógł zabić „Premiera”?

Środa, 10 marca 2010, 7:32
Aktualizacja: Czwartek, 11 marca 2010, 7:58
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: On nie mógł zabić „Premiera”?
Fot. Angela
Dawid K. podejrzany o zamordowanie na Zabobrzu z 6 na 7 maja 2009 roku Roberta Stankiewicza, zwanego "Premierem", kolejny raz stanął przed Sądem Okręgowym w Jeleniej Górze. Przysłuchiwał się zeznaniom świadków, wśród których znaleźli się jego rodzice, znajomi, a także nauczyciel. Kolejna rozprawa, z udziałem biegłej psycholog, zaplanowana jest na 13 kwietnia.

Na wczorajszej rozprawie, która rozpoczęła się o godzinie 10, sąd planował przesłuchać kilkunastu świadków. Jeden z nich, ze względu na wyjazd do Holandii nie dotarł, jednak jego zeznania nie były na tyle istotne, by sąd podjął decyzję o konieczności jego powrotu do Polski. Jeden ze świadków, obecnie aresztowany, przed sąd został doprowadzony przez policję.

Mimo wcześniejszych zeznań, w których świadkowie nie wypowiadali się o oskarżonym zbyt pozytywnie, wczoraj na sali wielu próbowało udowodnić, że w gruncie rzeczy Dawid K. to „dobry chłopak”. Tak o nim mówiła m.in. dziewczyna., w której kochał się Dawid K., i z którą miał się on pokłócić tragicznej nocy. Wcześniej zeznała, że Dawid K. ją nachodził, był obsesyjnie zazdrosny. Wczoraj mówiła coś zupełnie innego.

– Traktowałam go jako kolegę, on chciał czegoś więcej. Ja nie chciałam być jego dziewczyną. To go denerwowało. Pisał do mnie na gg, wysyłał smsy, dzwonił. Mówił mi, że mnie kocha, że chce ze mną być. Był dziwaczny. Zanim go poznałam słyszałam o nim różne rzeczy, ale dla mnie był bardzo dobry, miły – mówiła 18 – letnia dziewczyna. Mówił, że zrobi dla mnie wszystko.

Do niej Dawid K. pisał m.in. o jego relacjach z rodzicami. W smsach pisał: „stary wyje...ł mnie z domu”. Oskarżony kilkakrotnie żegnał się też dziewczyną, bo w planach miał wyjazd do Warszawy, gdzie miał znaleźć pracę. Do 18-latki wysłał też smsa, że „idzie do zamknięcia”, ale dziewczyna twierdziła, że nie dopytywała go o co chodzi.

O dziwnym zachowaniu Dawida K. mówiła też jego koleżanka, u której Dawid K. był kilka dni po śmierci Roberta Stankiewicza. W pierwszym z zeznań kolejny świadek, koleżanka Dawida K. podkreślała, że Dawid K. na jej urodzinach był wyciszony, intensywnie o czymś myślał, mówił też, że „zrobił coś, czego żałuje”. Zeznała, że przez niego zepsuła się cała atmosfera na imprezie.

– Niewiele pamiętam z tego spotkania, bo wypiłam trochę za dużo, poza tym miałam kłopoty z żołądkiem i wychodziłam co chwilę do toalety. Pamiętam, że spotkaliśmy się 13 maja, było sześć osób. Dawid siedział na fotelu, był wyciszony. Mówił, że zrobił coś, czego żałuje. Nie pamiętam, czy ja, czy ktoś inny zapytał go co się stało, ale on powiedział, że nieważne – mówiła. Nie pamiętam, żeby Dawid K. zrobił komuś krzywdę, nie wierzę, że mógł zabić człowieka – zeznała dziewczyna.

Na świadka została powołana też Maja M., która tragicznej nocy pracowała w pubie „Plajta”, gdzie przed tragedią Dawid K. wraz z kolegami pili alkohol.
– Niewiele mam w tej sprawie do powiedzenia, bo nie pamiętam oskarżonego – mówiła Maja M.

Podobnie odpowiadał Łukasz M., który przez 10 lat trenował z oskarżonym zapasy.
– To jest przeciętny chłopak, nie był konfliktowy, nie wyróżniał się z tłumu. Nie znałem go zbyt dobrze – mówił.

O wiele więcej na temat oskarżonego mógł powiedzieć natomiast nauczyciel OHP, pod opieką którego Dawid K. przebywał od 3 lat.
- Przez pierwsze dwa i pół roku Dawid K. bardzo dobrze się sprawował, chodził do szkoły, trenował zapasy, nie sprawiał żadnych kłopotów. Jednak zmienił się w ostatnim półroczu na przełomie stycznia – czerwca br. – Zaczął opuszczać szkołę, ogolił sobie głowę na łyso, zmienił towarzystwo. Przestał chodzić na treningi, oczy mu się błyszczały. Zadzwoniłem do jego matki i powiedziałem, że podejrzewam, że Dawid K. pobierze jakieś środki odurzające.

Matka powiedziała, że też podejrzewała go o branie narkotyków. Zadzwoniłem do Monaru i załatwiłem Dawidowi wizytę, ale nie poszedł. Kiedyś przyszedł do mnie i poprosił, bym umożliwił mu wcześniejsze zaliczenie egzaminów, bo chciał wyjechać do Warszawy do pracy. Obiecałem, że mu pomogę, ale na egzaminie się nie pojawił – mówił nauczyciel.
Na świadków powołano też matkę i ojca oskarżonego, jednak jako osoby najbliższe skorzystali oni z możliwości odmowy składania zeznań.

Na koniec obrońca Dawida K., Jerzy Janik wnioskował o przesłuchanie na kolejnej rozprawie trzech dodatkowych osób, które miałby wypowiedzieć się na temat osobowości, cech charakteru oraz przebiegu procesu wychowawczego Dawida K.

Zarówno prokurator Maria Olba, jak i sędziowie Marek Klebanowicz (sędzia referent) i sędzia Robert Bednarczyk uznali wniosek za bezzasadny i próbę przedłużenia procesu. Wówczas obrona wystąpiła o przesłuchanie biegłej psycholog.

Do tego wniosku sąd się przychylił wyznaczając termin kolejnej rozprawy na 13 kwietnia br. Na ten dzień przewidziane są również głosy stron. Na koniec sąd przedłużył oskarżonemu o cztery miesiące tymczasowy areszt.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (57) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group