• Piątek, 13 grudnia 2019
  • Godz. 0:51
  • Imieniny: Łucji, Otylii
  • Czytających: 5613
  • Zalogowanych: 9
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Oj Łukaszu, nasz gigancie….

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Poniedziałek, 15 czerwca 2009, 21:43
Aktualizacja: Środa, 17 czerwca 2009, 7:27
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Uczniowie, przyjaciele, znajomi: ludzie dobrej woli zapełnili dziś niemal do ostatniego miejsca Filharmonię Dolnośląską, aby wysłuchać niezwykłego koncertu. Biletami były cegiełki, dzięki którym dzieci Łukasza Pietrzaka, tragicznie zmarłego artysty będą miały zabezpieczone rozwój i start w dorosłe życie.

Choć Łukasza wśród nas nie ma już od przeszło miesiąca, dziś przybył na ten specjalny koncert. Przybył nie tylko w fotografiach i archiwalnych nagraniach, które wyświetlano w trakcie wieczoru. Przybył w umiejętnościach swoich uczniów, we wspomnieniach przyjaciół, w muzyce, która zabrzmiała ze sceny Filharmonii Dolnośląskiej. Sam tu niejednokrotnie występował zarówno jako muzyk jak i konferansjer.

Koncert zapowiedział sam Łukasz Pietrzak. – Bardzo serdecznie witam Państwo! Witam Państwo bardzo serdecznie! – mówił w archiwalnym nagraniu. Za chwilę pojawił się Krzysztof Rogacewicz, aktor teatru „Maska”. – Miał Łukasz nie tylko talent muzyczny, ale i sceniczny. Potrafił świetnie nawiązać kontakt z publicznością – podkreślił. Na gitarze zagrała siostra Łukasza – Anna. Podobnie jak brat doskonała gitarzystka. Często z Łukaszem grała w duecie. Ostatnią płytę nagrali na początku wiosny, a na okładce widnieje data wydania: 7 maja 2009 roku. Łukasz nie zdążył jej już przesłuchać. – Bardzo Państwu, zarówno organizatorom, jak i publiczności dziękuję dla wsparcie dla nas w tych trudnych chwilach – powiedziała Anna Pietrzak.

Później popis swoich umiejętności dali uczniowie: Jakub Małycha oraz Trio bez Nazwy, jak Łukasz Pietrzak nazwał zespół w składzie: Jagoda Pelczarska, Wojciech Obarzanek i Robert Wiski. Grupa powstała, kiedy jej członkowie uczyli się jeszcze w PSM I stopnia im. Garści, gdzie nauczał Łukasz. Jeszcze rok temu sam zapowiadał koncert tria podczas pamiętnych wieczorków pod hasłem „Gitara w centrum”. Dziś patrzył na nich z góry, z portretu wyświetlonego na ekranie, ale nie tylko…

Wiele wzruszeń pozostawił występ Teatru Naszego z Michałowic. Tadeusz Kuta przedstawił wiersz własnego autorstwa o pośpiechu dnia codziennego, o ograniczonych kontaktach między ludźmi. O czasach, kiedy drugiego człowieka często zastępuje Internet i portale społecznościowe. – Szczęśliwy, że się wyrwał z sieci – zakończył swój poemat poeta aktor. Piosenki dedykowane Łukaszowi zaśpiewali Jadwiga Kuta oraz Jacek Szreniawa.

Wystąpiła też Honorata Magdeczko-Capote z zespołem Trio Semplice, w którym także grał Łukasz Pietrzak. Pozostali jego członkowie, Robert Wróblewski i Witold Pelc (oraz gitarzysta, który przejął partię Łukasza) towarzyszyli aktorce w balladach Bułata Okudżawy.

To nie mógł być koncert smutny, bo na niego nie pozwoliłby sam bohater wydarzenia. – Był człowiekiem pogodnym i wesołym – mówił Krzysztof Ragacewicz. Słuchacze w filharmonii przekonali się o tym oglądając nagranie, na którym Łukasz śpiewa jedną z Ballad Andrzeja Waligórskiego. – Teraz przyszła moja kolej, aby zepsuć koncert – żartuje Łukasz z ekranu. – Jak państwo mają ochotę zapalić, proszę! Akurat cztery minuty, tyle co na calaczka – wywołuje śmiech wśród widowni. A kiedy kończy balladę o Jagusi, która pupą rozbijała orzechy, dostaje rzęsiste brawa. Tak jakby śpiewał nie z ekranu, ale na żywo!

Łukaszowi swój występ dedykował też Kabaret „Paka”, któremu gitarzysta często towarzyszył. Zagrała także orkiestra kameralna „Classic – Moderne” pod dyrekcją wiolonczelisty Romana Samostrakowa. W zespole tym grał także Łukasz Pietrzak. Był także konferansjerem. Jeszcze w styczniu, w tej samej sali, rozbawiał gości obchodów 50-lecia Karkonoskiego Parku Narodowego…

– Oj Łukaszu, nasz gigancie! – te słowa zawarł w wierszu dedykowanym Artyście Kazimierz Pichlak, którego nie trzeba przedstawiać. W wersach „Łukasz gra chórom i anielicom, różne tanga i Bóg wi co”, a szkoła im. Garści musi się wziąć w garść, choć po Łukaszu pozostała ta „cholerna pustka”. Ale świadomość, że kiedyś Go spotkamy może niekoniecznie jutro, dodaje nam wszystkim wiary, nadziei i otuchy.

W drugiej części koncertu wystąpili inni artyści, przyjaciele Łukasza, w tym Ewelina Marciniak z Cieplickiego Centrum Kultury. Odbyła się też aukcja Srebrnych Kluczyków przekazanych przez Honoratę Magdeczko-Capote. Biuro Wystaw Artystycznych przygotowało ofertę dzieł sztuki, które można było nabyć po okazyjnej cenie. Cały dochód z przedsięwzięcia został przekazany na rzecz dzieci Łukasza Pietrzaka: Hani i Jakuba.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (11) Dodaj komentarz

~JoJo 16-06-2009 6:45
Szczytny cel.
~tutejszy 16-06-2009 8:21
Piękny koncert pięknych ludzi! Cel wspaniały, a to co mówili o Łukaszu Pietrzaku występujący pokazało słuchaczom (o czym zresztą wiekszość doskonale wiedziała) jaką wspaniałą był On postacią, jak ogromna strata nas wszystkich dotknęła! Miejmy nadzieję, że mimo straty Ojca dzieci Łukasza będą miały szczęśliwe dzieciństwo! Ponad trzygodzinny koncert pokazał przy tym jak bogaci jesteśmy w Kotlinie Jeleniogórskiej w talenty estradowe!
~ 16-06-2009 8:38
A gdyby nie był znany to koncertu by nie było, odszedłby w zapomnienie, jak odchodzi wielu ludzi codziennie, znał wielu, wielu go zna, zastanówmy się nad tym wszystkim...
Janusz 16-06-2009 9:27
To było naprawdę wspaniałe wydarzenie artystyczne. Koncert trwał ponad trzy godziny, ale nie było tam dłużyzn, nie wiało nudą, nie było żadnych "niedoróbek" artystycznych. Poprowadzony wspaniale przez Krzysztofa Rogacewicza wieczór z przyjaciółmi Łukasza na długo zostanie w pamięci właśnie jako wydarzenie artystyczne. I to takie z górnej półki. I przez cały czas w sali koncertowej wyczuwało się Jego obecność. Nie tylko patrząc na ekran... Oprócz wymienionych w artykule wykonawców wystąpiły jeszcze wspaniałe śpiewaczki: Ola Szomańska Radwan oraz jeleniogórzanka Małgosia Przybysz, która oczarowała publiczność swoim głosem, a Habanera z "Carmen" w jej wykonaniu po prostu zwalała z nóg. Rewelacyjnie zaprezentowali się młodziutcy wykonawcy z PSM, to już dojrzali artyści, przed którymi otworzą się sale koncertowe nie tylko w Jeleniej Górze. A całemu wydarzeniu przyświecał jeden wielki cel: pomóc w starcie życiowym dzieciom Tego, który stale pomagał innym. Chociaż tyle możemy Ci ofiarować, Łukaszu.
~~po koncercie 16-06-2009 10:57
Koncert rzeczywiscie wspaniały .Jeśli mozna sprostuję wstep autora , niestety na cegiełke wejść nie było można , pomimo iż jedna sztuka kosztowała 50 zł a miałam ich sześć Pani przy wejściu stwierdziła , że potrzebne są zaproszenia ( dysponowałam tylko dwoma a wraz z koleżanką poszłysmy z 2 dzieci ). Dzieki uprzejmości Panów sprzedajacych płyty weszłyśmy z dziećmi . Pozdrowiam ich serdecznie i dziękuję za możliwość uczestniczenia w koncercie .
~do autora postu z 08:38 16-06-2009 11:04
Łukasz był skromnym nauczycielem muzyki. Nie był politykiem, urzędnikiem czy wypromowaną sztucznie gwiazdą. To, że wielu Go znało, wielu kochało i wielu chciało coś dla Niego zrobić było zasługą jego osobowości, pasji i ciężkiej pracy. Fakt, że tyle osób przyszło na ten koncert świadczy o jego "wielkości". I dlatego warto było... Ten koncert to hołd jego pamięci od przyjaciół. Od tych, którzy go znali i wiedzieli że warto. Każdy człowiek idąc przez życie ma szansę na swoim polu działania (cóż tam "nauczyciel gitary") zdobyć takich przyjaciół i takie uznanie. Trzeba "tylko" sobie na nie zasłużyć swoim życiem. Pozdrawiam
~uczeń 16-06-2009 14:59
Byłem tam i czułem że Łukasz gra z nami. Gdy graliśmy "Różową Panterę" mówiłem sobie w myślach - to dla Ciebie Łukasz. Ciężko teraz bez niego nawet jakoś ten post jest mi trudno napisać. Brakuje nam go wszystkim bardzo. Cieszę się że chociaż w ten sposób mogłem podziękować mu za te 6 lat wspólnej zabawy i nauki w szkole i ten rok po zakończeniu edukacji u niego. Chwała ci Paco de Lukas...
~[*] 16-06-2009 15:42
Ku Chwale Ojczyzny, Panie Psorze... bo to wszystko było z Nim, dla Niego.
~Do Uczniów Łukasza 16-06-2009 16:47
Byliście odważni i wspaniali!!! On na pewno jest tam z Was bardzo dumny. W końcu tyle jesteśmy warci ile zostaje z nas w innych, a Wy graliście cudownie i świetni z Was ludzie. Pozdrawiam serdecznie Inna Nauczycielka
kazimierzp 16-06-2009 17:10
Ojciec jednego z moich kolegów mówił mu zawsze: "synu zachowuj się tak, aby nikt po Twojej śmierci nie spluwał do Twego grobu i nie cieszył się z Twego odejścia!". Jak miałem dwadzieścia parę lat nie zastanawiałem się co ten "starszy" mówi! Dzisiaj kiedy mam około 60 lat zaczynam się zastanawiać co ja po sobie zostawię i jak mnie będą żegnać! Łukasz Pietrzak był zbyt młody aby mieć takie dylematy! Wspaniały artysta, kochany przez wszystkich! Nagle gdy Go "wszystkim" zabrakło! Gdy nagle zniknął z życia, ich, naszego życia! Przyszła chwila kiedy znaleźliśmy się na Jego koncercie (mimo, że występowali inni artyści), kiedy wszyscy chłonęliśmy to co przez innych artystów nam przekazuje! To te chwile pokazały, że Łukasz żyje w nas wszystkich, że zaszczepił nam to, czego w życiu codziennym wszystkim nam brakuje! Otwarcia się na innego człowieka! Stwarzania momentów w których sens naszego życia jest oczywisty! Dania innym tego co sami chcielibyśmy otrzymać! Obyśmy w swej codziennej gonitwie za jutrem nie zapomnieli tego przesłania! Obysmy wiedzieli kiedy przystanąć i poczekać na innych, nam bliskich!
~jelgór 16-06-2009 22:17
koncert wspaniały, ciekawy i pełen treści, a przy tym tak niekończąco się długi; nie znałem pietrzaka, ale koncert pozwolił mi zrozumieć, kim był i to się liczy; a pan panie kazimierzu się nie boi, komu jak komu, ale panu pluć nie będą:)

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group