Sobota, 16 stycznia
Imieniny: Waldemara, Włodzimierza
Czytających: 4183
Zalogowanych: 3
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

REGION: Odszedł Andrzej „Kargul” Juszczyk

Wtorek, 27 stycznia 2009, 8:36
Aktualizacja: Środa, 28 stycznia 2009, 8:02
Autor: Jacek Jaśko
REGION: Odszedł Andrzej „Kargul” Juszczyk
Msza święta za duszę Zmarłego odbędzie się dziś, wtorek, 27 stycznia, o godz. 9 w Karpaczu. Początek uroczystości żałobnych o godz. 13.
Fot. Jacek Jaśko
Nie sposób było Go nie zauważyć. Postawny, pogodny, był duszą naszego górskiego środowiska. W góry trafił w sposób naturalny, jak każdy z naszego pokolenia. Z rodzicami, z paczką kolegów, z którymi się wychowywał, gdy jeszcze mieszkał w Jeleniej Górze. W pięknym domu na Jagiełły, z rozległym widokiem na Karkonosze. Kiedyś, prawie pół wieku temu najpierw zabierali nas tam rodzice. Potem każdy wydeptywał już swoje ścieżki. Tak się po prostu spędzało czas.

Ze swoimi darem zjednywania sobie sympatii w każdym środowisku, szybko, jeszcze w czasach szkolnych, poznał karkonoskie schroniska i ich bywalców. Nic w tym dziwnego, że został ratownikiem. Najmłodszym w dziejach ratownictwa górskiego w Karkonoszach. Gdy kończył 18 lat, miał już za sobą pierwsze szkolenia, i udział w akcjach.

Potem już tak jak, każdy z nas, złożył przysięgę i dostał wymarzoną odznaka z błękitnym krzyżem. Ci, którzy Go znali, wiedzieli, że nie lubił wykonywać bez potrzeby zbędnych ruchów. Obdarzony intuicją, doświadczeniem, znajomością terenu i wyszkoleniem, zmieniał się, gdy trzeba było działać szybko i sprawnie. Wcześnie stał się Postacią. Kimś, o kim z czasem mówili także ci, którym wcześniej nie dane było spotkać Go osobiście. Nierzadko bywałem świadkiem komicznych sytuacji, gdy niedzielny narciarz lub turysta opowiadał podkolorowane anegdoty o Nim, nie mając pojęcia, że właśnie poznany sympatyczny ratownik jest… bohaterem opowiadanej historii.

Przez ponad 30 był aktywnym uczestnikiem i współtwórcą historii karkonoskiego GOPR-u.
Szukając zdjęć do ilustracji wspomnienia o Nim, świadomie wybrałem nie te z czasu pracy w pogotowiu. Te znamy wszyscy. Wybrałem to nietypowe. Sprzed niespełna dwóch, kiedy z niegdysiejszego człowieka gór, stawał się człowiekiem czynu w biznesie. Tak, ten mężczyzna w okularach, pochylony nad komputerem, to także On.
Wierzę, że na swój ostatni, najważniejszy dyżur, na który odprowadzimy Go w najbliższy wtorek, wyruszy w goprowskim swetrze z odznaką. Spocznie obok swojego Ojca, na cmentarzu w Karpaczu, mając tuż przed sobą Śnieżkę i Kocioł Łomniczki.

Byłeś szczęściarzem. Z tych, co to nie da się ich nie lubić. Na myśl o Tobie, na hasło Kargul rzucone w towarzystwie, od razu widziało się uśmiech na twarzach tych, którym dane było poznać Go osobiście. Którym niejednokrotnie pomogłeś, ot tak zwyczajnie. Z odruchu serca. Serca, które przestało bić przedwcześnie.
Odszedłeś na dyżur, tam gdzie już wcześniej poszli nasi. Wiem Jędruś, że tam w niebiańskiej dyżurce masz już należne Ci miejsce.

Jacek Jaśko, Kopaniec, 26 stycznia 2009

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (18) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group