Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Czwartek, 22 stycznia
Imieniny: Anastazego, Wincentego
Czytających: 17801
Zalogowanych: 117
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

REGION: Odszedł Andrzej „Kargul” Juszczyk

Wtorek, 27 stycznia 2009, 8:36
Aktualizacja: Środa, 28 stycznia 2009, 8:02
Autor: Jacek Jaśko
REGION: Odszedł Andrzej „Kargul” Juszczyk
Msza święta za duszę Zmarłego odbędzie się dziś, wtorek, 27 stycznia, o godz. 9 w Karpaczu. Początek uroczystości żałobnych o godz. 13.
Fot. Jacek Jaśko
Nie sposób było Go nie zauważyć. Postawny, pogodny, był duszą naszego górskiego środowiska. W góry trafił w sposób naturalny, jak każdy z naszego pokolenia. Z rodzicami, z paczką kolegów, z którymi się wychowywał, gdy jeszcze mieszkał w Jeleniej Górze. W pięknym domu na Jagiełły, z rozległym widokiem na Karkonosze. Kiedyś, prawie pół wieku temu najpierw zabierali nas tam rodzice. Potem każdy wydeptywał już swoje ścieżki. Tak się po prostu spędzało czas.

Ze swoimi darem zjednywania sobie sympatii w każdym środowisku, szybko, jeszcze w czasach szkolnych, poznał karkonoskie schroniska i ich bywalców. Nic w tym dziwnego, że został ratownikiem. Najmłodszym w dziejach ratownictwa górskiego w Karkonoszach. Gdy kończył 18 lat, miał już za sobą pierwsze szkolenia, i udział w akcjach.

Potem już tak jak, każdy z nas, złożył przysięgę i dostał wymarzoną odznaka z błękitnym krzyżem. Ci, którzy Go znali, wiedzieli, że nie lubił wykonywać bez potrzeby zbędnych ruchów. Obdarzony intuicją, doświadczeniem, znajomością terenu i wyszkoleniem, zmieniał się, gdy trzeba było działać szybko i sprawnie. Wcześnie stał się Postacią. Kimś, o kim z czasem mówili także ci, którym wcześniej nie dane było spotkać Go osobiście. Nierzadko bywałem świadkiem komicznych sytuacji, gdy niedzielny narciarz lub turysta opowiadał podkolorowane anegdoty o Nim, nie mając pojęcia, że właśnie poznany sympatyczny ratownik jest… bohaterem opowiadanej historii.

Przez ponad 30 był aktywnym uczestnikiem i współtwórcą historii karkonoskiego GOPR-u.
Szukając zdjęć do ilustracji wspomnienia o Nim, świadomie wybrałem nie te z czasu pracy w pogotowiu. Te znamy wszyscy. Wybrałem to nietypowe. Sprzed niespełna dwóch, kiedy z niegdysiejszego człowieka gór, stawał się człowiekiem czynu w biznesie. Tak, ten mężczyzna w okularach, pochylony nad komputerem, to także On.
Wierzę, że na swój ostatni, najważniejszy dyżur, na który odprowadzimy Go w najbliższy wtorek, wyruszy w goprowskim swetrze z odznaką. Spocznie obok swojego Ojca, na cmentarzu w Karpaczu, mając tuż przed sobą Śnieżkę i Kocioł Łomniczki.

Byłeś szczęściarzem. Z tych, co to nie da się ich nie lubić. Na myśl o Tobie, na hasło Kargul rzucone w towarzystwie, od razu widziało się uśmiech na twarzach tych, którym dane było poznać Go osobiście. Którym niejednokrotnie pomogłeś, ot tak zwyczajnie. Z odruchu serca. Serca, które przestało bić przedwcześnie.
Odszedłeś na dyżur, tam gdzie już wcześniej poszli nasi. Wiem Jędruś, że tam w niebiańskiej dyżurce masz już należne Ci miejsce.

Jacek Jaśko, Kopaniec, 26 stycznia 2009

Sonda

Co myślisz o podwyższe płacy minimalnej?

Oddanych
głosów
405
Pozytywnie
34%
Mam mieszane odczucia - niewiele się zmienia
38%
Negatywnie
28%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
W ciele człowieka bije drugie serce...
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Karkonosze
Karkonosze zimą – piękno i zagrożenie w jednym
 
Aktualności
Będzie się działo. 34. Finał WOŚP w regionie
 
Pogoda
Blisko pół metra śniegu na Śnieżce
 
Aktualności
Sztuczki Jakuba rozbawiły zebranych
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group