Poniedziałek, 26 października
Imieniny: Damiana, Lucjana
Czytających: 7551
Zalogowanych: 11
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Od wdechu do wydechu. Życie a medytacje

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Piątek, 18 listopada 2011, 9:33
Aktualizacja: 9:42
Autor: RED
Fot. RED
Brak myślenia nie oznacza bezmyślności, a skupienie się, koncentracja nad sobą i wyłączenie z gonitwy myśli może mieć dobre skutki dla każdego – to jeden z wniosków wczorajszego wykładu ojca Maksymiliana Nawary (OSB), gościa IV edycji Międzynarodowej Konferencji z Zakresu Technik Edukacyjnych i Arteterapii.

Wydarzenie rozpoczęło się wczoraj w sali widowiskowej Jeleniogórskiego Centrum Kultury i potrwa do soboty. W konferencji, którą tradycyjnie organizuje i koordynuje Koryna Opala-Wnuk, teatrolog i arteterapeuta z JCK, uczestniczy kilkudziesięciu pedagogów z miasta i regionu. Przez trzy dni zainteresowani uczestniczą w wykładach i warsztatach, do których prowadzenia zaproszono cenionych specjalistów.

Wczoraj wieczorem wysłuchano wykładu ojca Maksymiliana Nawary (OSB), który mówił o praktyce medytacji w wychowaniu do świadomego życia. – Wśród wielu praktykowanie medytacji, mandali czy też innych technik tego typu budzi kontrowersje, a wyjaśnienie jest takie, że zabrania tego Kościół – powiedziała Koryna Opala-Wnuk przedstawiając duchownego wykładowcę. Czy rzeczywiście?

– Jestem księdzem katolickim, mnichem, benedyktynem, a jak wiadomo, mnisi są często na „obrzeżach” Kościoła instytucjonalnego – rozpoczął ojciec Maksymilian Nawara, znany ze stosowania technik medytacyjnych w modlitwie i jako sposobu na odnowę duchową zarówno dla starszych jak i dla młodszych. Kapłan jest również zwolennikiem dialogu z innymi religiami, zwłaszcza wyznaniami wschodu: buddyzmem i ZEN. Prowadzi Ośrodek Medytacji Chrześcijańskiej w Opactwie Benedyktynów w Lubiniu (Wielkopolska).

Wykładowca zwrócił uwagę na gonitwę myśli, która bardzo często przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. Rozpamiętywanie przeszłości, której już nie można zmienić, gdybanie, wynajdowanie pretekstów do narzekania od szczegółu do ogółu – to z pewnością nie wpływa dobrze na psychikę człowieka, który – jak powiedział o. Nawara – przypomina chomika biegającego po karuzeli w klatce.

– Trzeba czasem się zatrzymać, a nie wiadomo, jak to zrobić. Medytacja jest jednym ze sposobów na to, aby wyciszyć się i nabrać dystansu do siebie i rzeczywistości. Nie jest jednak to technika prosta. Mówi się, że najtrudniejsze jest pierwsze dziesięć lat, a potem – jest już z górki – usłyszeli zebrani. O. Nawara zastrzegł, że nie ma nic złego w modlitewnej medytacji, a sztuka ta powstała niezależnie w wielu kulturach. Praktykowali ją pierwsi chrześcijanie, którzy potrafili wyłączyć z wyobraźni wszelkie obrazy i skupić się jedynie na istocie Boga w modlitwie czystej.

O. Maksymilian porównał poddanie się medytacjom do kamienia, na który kapie woda. Nic się nie dzieje, jeśli go obmywa, dopiero kiedy swoją siłą zacznie żłobić w nim otwór, zmienia strukturę i poszerza świadomość. Jest to jednak proces długotrwały. – Człowiek często za dużo myśli, ale brak myślenia w tym przypadku nie oznacza bezmyślności, tylko dążenie do modlitwy bez skazy – podkreślił duchowny. Zaznaczył też, że trudność medytacji polega na konieczności koncentracji na samym sobie. – Spojrzeć w głąb siebie jest sztuką niełatwą – dodał.

Zebranym przedstawił też kilka technik medytacji chrześcijańskiej, polegającej na obserwacji i kontrolowaniu wdechu i wydechu, które symbolizują początek istnienia i jego koniec, oraz powtarzaniu tzw. „monologós”, czyli krótkich wyznań tak jak czynili to pierwsi chrześcijanie (Marana ta, Abba, Kyrie eleison). O. Nawara dodał, że praktyka medytacyjna jest tylko jedną z dróg kształtowania świadomości i modlitwy. Cieszy się jednak ogromnym zainteresowaniem zarówno wśród starszych jak i młodszych. Wykładowca zwrócił też uwagę na niepotrzebne oddzielanie tzw. życia duchowego od rzeczywistości. W praktyce bowiem i jedno, i drugie zazębia się w całość.

Interesujący wykład ojca Maksymiliana Nawary poprzedził koncert grupy Pentatonika pod dyrekcją Beaty Ignatowskiej. W zespole na instrumentach Orffa grają zarówno osoby „sprawne inaczej” jak i wolontariusze, także z Niemiec i Belgii. Wczorajszy występ został przyjęty z aplauzem i nagrodzony owacją na stojąco: zabrzmiały znane melodie w niecodziennym wykonaniu ludzi, dla których – jak zaznaczyła Koryna Opala-Wnuk – taki koncert jest radością życia, a próby – wydarzeniem tygodnia.

IV edycja Międzynarodowej Konferencji z Zakresu Technik Edukacyjnych i Arteterapii zakończy się jutro w sali widowiskowej JCK. Wydarzenie zrealizowano w ramach projektu „Od fundamentów po szczyty – renowacja, modernizacja i innowacja w obiektach i współpracy kulturalnej Jeleniogórskiego Centrum Kultury oraz Steinhaus e.V. Bautzen”.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (4) Dodaj komentarz

~mantra 18-11-2011 10:09
to już na tych obrzeżach Kościoła bliżej jest naszemu bohaterowi do wschodu niż do centrum. Życzę udanej mantry
~ 18-11-2011 20:10
"sprawni inaczej" Boże Drogi... kto pisze te artykuły???? wykład cudny:)
~emerytka 19-11-2011 23:28
A cóż to takie zdziwienie określeniem "sprawni inaczej".Pewnie autorka nie słyszała nigdy zespołu Pentatonika,bo nie stawiała by takich pytań.Możemy być dumni,że mamy w Jeleniej Górze taki zespół.Chylę czoła przed prowadzącymi i wolontariuszami tego zespołu.Dziękuję za doznane wrażenia,kilka razy miałam przyjemność spotkać ten zespół.
~pomyśl! 20-11-2011 20:33
zgadzam się, że tragiczne jest powiedzenie "sprawni inaczej" dobrze, że nie napisał "specjalnej troski", "upośledzeni", "niepełnosprytni" dla wiadomości Pani "emerytki" wszystkie te formy są tak pejoratywne, że obecnie jedyną poprawną formą jest: OSOBY Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIAMI (fizycznymi lub intelektualnymi). Jestem jedną z nich i wolę być "OSOBĄ Z..." niż "niepełnosprawnym" [znam również Pentatonikę i czasem uczestniczę w występach, dzięki] :)

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group