Wchodząc dziś do marketu w Kowarach, zapewne nie każdy zastanawia się, co było tu wcześniej. Między półkami z towarem kryje się jednak historia, która mogłaby posłużyć za scenariusz filmu. To opowieść o wierze, uporze mieszkańców, wojnie, pożarze i przemianach, które bezpowrotnie zmieniły krajobraz miasta.
W połowie XVIII wieku stał tu okazały kościół ewangelicki, wzniesiony mimo sprzeciwu wpływowej hrabiny Czernin. Kowarzanie nie zgodzili się na prowizoryczną, drewnianą świątynię bez krzyża i wieży – postawili solidny, murowany obiekt, który ukończono w 1745 roku.
Wraz z nim powstała plebania i szkoła, tworząc ważny kompleks religijny i społeczny. Kościół przetrwał zawieruchę II wojny światowej i jeszcze przez lata służył wiernym, także katolikom.
Wszystko zmienił pożar z 1959 roku, który doszczętnie strawił świątynię. Oficjalnie winna była wadliwie działająca instalacja elektryczna, nieoficjalnie mówiono o podpaleniu.
Ruiny rozebrano, a w latach 70. w tym samym miejscu wyrósł pawilon handlowy. Dziś niewielu pamięta, że tam, gdzie robi się codzienne zakupy, kiedyś wznosiła się jedna z najcenniejszych budowli Kowar.