Poniedziałek, 10 sierpnia
Imieniny: Borysa, Wawrzyńca
Czytających: 6199
Zalogowanych: 11
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Na wieczorze kawalerskim u Mateusza Damięckiego

Wiadomości: Region
Niedziela, 5 maja 2013, 8:34
Aktualizacja: Wtorek, 7 maja 2013, 11:16
Autor: Elster
Fot. LK
W sobotni wieczór (4 maja) na scenie teatralnej Hotelu Gołębiewski w Karpaczu została wystawiona farsa „Dobry wieczór kawalerski” autorstwa Doroty Truskolaskiej–Alibert, w reżyserii Piotra Nowaka, który także zagrał jedną z ról w spektaklu. Przedstawienie zorganizowała firma EMY.

Na fali popularności, jaką cieszyła się przewrotna satyra Andrzeja Saramonowicza „Testosteron”, o siedmiu sfrustrowanych mężczyznach żalących się na przewrotność kobiet, zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu kolejne produkcje sceniczne („Klub kawalerów” Michała Bałuckiego, „Perfect Wedding” Robina Hawdona) i filmowe („Kac Wawa”) o podobnej tematyce. Jedną z nich jest współczesna farsa „Dobry wieczór kawalerski”, gdzie jej autorka Dorota Truskolaska-Alibert z wyczuciem tematu przedstawia pięciu uczestników wieczoru kawalerskiego.

Akcja, jak wskazuje tytuł spektaklu, dzieje się podczas wieczoru kawalerskiego w mieszkaniu przyszłego Pana Młodego - Jędrka, w którego rolę wcielił się Mateusz Damięcki. W przededniu ślubu z poznaną zaledwie dwa miesiące wstecz Bożenką, Młody chce spędzić „ostatnie chwile wolności” ze swoimi najlepszymi kolegami.

Na imprezie zakrapianej alkoholem spotyka się więc grupa dżentelmenów. Jest wśród nich stary kawaler Alu (w tej roli Jakub Przebindowski), ornitolog Kukuła (Piotr Nowak) oraz Wołek (Michał Piela, czyli aspirant Mieczysław Nocul z „Ojca Mateusza”), pantoflarz z wieloletnim stażem małżeńskim. Do męskiego towarzystwa dołącza Miki (Michał Milowicz), omyłkowo wynajęty striptizer.

Panowie rozpoczynają zażartą dyskusję. Ich pogawędki na tematy damsko-męskie z błyskotliwą ironią przerywane są rozprawami naukowymi. Pikanterii dodają teksty bohaterów ośmielonych spożytym alkoholem.

W spektaklu nie brakuje popularnych chwytów, nawet gagowych. Sporo jest tutaj ostrych słów i śmiałych scen. Bardzo swobodny i dosadny język, który początkowo może wydawać się zbyt „bezpośredni”, sprawia, że „Dobry wieczór kawalerski” staje się bardziej rzeczywisty, a przedstawiane sytuacje wydają się nam skądś znane.

Widownia bawi się doskonale, często nawet nie czeka na pointę dowcipu. Obok dowcipu nie brakuje gorzkiej prawdy o nas samych. Może dlatego publiczność tak dobrze się bawi. W końcu najbardziej lubimy się śmiać z samych siebie.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (6) Dodaj komentarz

~jpx 5-05-2013 11:18
To było też w Teatrze Norwida. I to chyba ze 2 razy!
~lodziarz 5-05-2013 14:39
Były lody?
~Lody2 5-05-2013 21:01
Postawiłbym mu loda.
~Widz 5-05-2013 21:17
Ale ~lodziarzowi chodzi chyba o lody do alkoholu. Nie, lodów nie było. Ale za to finał tego spektaklu z Damięckim był powalający. Moim zdaniem trafił w sedno i chętnie postawiłbym mu piwo.
~lodziara 6-05-2013 1:06
Bez lodów to kiepski spektakl.
~phi 6-05-2013 10:02
Aktorsko dobry!!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group