Czwartek, 13 sierpnia
Imieniny: Diany, Heleny
Czytających: 6239
Zalogowanych: 9
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Mój bohater to ja – mówi Małgorzata Lutowska

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Środa, 4 lutego 2009, 19:26
Aktualizacja: Czwartek, 5 lutego 2009, 8:27
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Zaskakujące wyznanie złożyła dziś podczas kolejnego spotkania promującego książkę „Powierzony klucz” jej autorka, Małgorzata Lutowska. Wyjawiła, że powieść napisała w trudnym momencie życia, kiedy była bez pracy w Niemczech. A inspirację czerpała, między innymi, z tęsknoty za małą ojczyzną.

Jak się okazało dziś w jeleniogórskim Empiku, jedno spotkanie zorganizowane kilka tygodni temu w Książnicy Karkonoskiej, to za mało, aby wyjaśnić ogrom treści zawartych na kartach najnowszego dzieła Małgorzaty Lutowskiej. Choć dzisiejsze wydarzenie było poświęcone temu samemu, co to w KK, prawie nic nie zostało powtórzone, a zgromadzeni - którzy szczelnie wypełnili gościnne wnętrze saloniku - usłyszeli nowe wyznania i ciekawe refleksje.

Marcin Nowakowski, gospodarz cyklicznych spotkań z ciekawymi ludźmi w saloniku Empiku, tym razem zaprosił samą autorkę książki, Małgorzatę Lutowską oraz księdza Wiesława Suchoraba, proboszcza ewangelicko-augsburskiej parafii Zbawiciela z Cieplic. Rozmowę z gośćmi ze swadą i dociekliwością prowadził Jordan Plis.

Zebrani usłyszeli nie tylko wieści o kulisach „Powierzonego klucza”, lecz także – a może przede wszystkim – wyznania dotyczące sedna protestantyzmu wciąż traktowanego w Polsce bardzo egzotycznie i stereotypowo. – Jestem Polakiem i za takiego się uważam, choć może nie wszyscy tak sądzą – mówił ksiądz Wiesław ubolewając, że wielu rodaków wciąż automatycznie widzi w protestantach Niemców i to w dodatku zaangażowanych w drugą wojnę światową.

– Wolałbym nie mówić o różnicach, ale o tym, co nas łączy – odparł duchowny na pytanie Jordana Plisa dotyczące różnic między obrządkiem katolickim i ewangelickim. – Zwłaszcza, że jesteśmy tuż po tygodniu modlitw o jedność Kościoła – dodał ksiądz. Podkreślił jednak, że bycie protestantem jest trudniejsze niż katolikiem. Zaznaczył, że w protestantyzmie do wielu wniosków człowiek wierzący musi dochodzić sam i nie ma przewodników.

– Mój znajomy katolik mi mówił, że u nas to jest łatwiej, bo nie trzeba chodzić do spowiedzi. Ale to nieprawda. Jest trudniej, bo księdzu można powiedzieć, że się więcej grzechów nie pamięta, a Panu Bogu tak się nie odpowie – opowiedział ksiądz Suchorab mając na myśli ewangelicki sakrament spowiedzi powszechnej oraz głębokiego przygotowania do spotkania z Bogiem podczas nabożeństwa.

– Idziemy jednak różnymi drogami do tego samego celu, bo wszyscy jesteśmy chrześcijanami – mówił ksiądz Wiesław. Przekonywał jednak, że wiedza o Kościele ewangelickim wciąż jest wśród katolików mała, a przeciętny ewangelik z reguły znacznie lepiej zna doktryny swojego wyznania niż jest to w przypadku statystycznego katolika. – Widzimy się na co dzień, ale nie rozmawiamy ze sobą. Trochę na takiej zasadzie jak słoń nie rozmawia z mrówką – zażartował kapłan.

Podkreślił jednak kilkukrotnie, że książka Małgorzaty Lutowskiej – jak na tacy – podaje klucz do poznania „tajemnic” protestantyzmu i jego historii.. – Autorka przedstawiła historię tego nurtu w sposób bardzo ciekawy i przystępny. Sam miałem problemy z rozmaitymi datami, ale dzięki lekturze książki, wszystko sobie usystematyzowałem – mówił ks. Wiesław Suchorab. Dodał też, że po książkę warto sięgnąć nie tylko ze względów historyczno-religijnych, lecz także z powodu doznań typowo ludzkich. – Jest tam ciekawa akcja oraz… wątek erotyczny – uśmiechnął się ks. Suchorab.

Małgorzata Lutowska zdradziła kilka szczegółów powstawania powieści. – Pisałam ją w trudnym momencie życia. Przestałam właśnie pracować w liceum Norwida, gdzie od lat uczyłam niemieckiego, i wyjechałam do Niemiec. Nie miałam pracy, za to dużo wolnego czasu. Ciągle myślałam o Jeleniej Górze i Dolnym Śląsku. Mój bohater, Krzysztof, to ja! – powiedziała nieoczekiwanie, „prawie” za Flaubertem z jego słynnym „Madame Bovary, c’est moi!” (Pani Bovary to ja!).

A bohater powieści przeżywa właśnie tęsknotę za przeszłością. A podczas odkurzania swoich lat minionych, odkrywa historię protestantyzmu, którą w fascynujący sposób zgłębia. Książka też stanowi swoisty „rachunek sumienia” dla polskiego czytelnika, który wszystkich Niemców skłonny by był zaszeregować do jednej kategorii zła. Że to nieprawda i powtarzany z uporem mit, wynika z kart „Powierzonego klucza”.

– Książka już spełnia swoją misję – zaznacza ksiądz Suchorab. – Rozmawiałem z ks. Andrzejem Bokiejem, proboszczem Sanktuarium Podwyższenia Krzyża Świętego, którego jubileusz 300-lecia właśnie obchodzimy. Powiedział, że to ewangelicy byli przez większość tych lat opiekunami świątyni łaski i nie może ich zabraknąć podczas obchodów tej zacnej rocznicy – wyjaśnił ksiądz Wiesław.

Małgorzata Lutowska, zapytana przez Jordana Plisa, czy czasem nie zapomniała o czymś w swojej książce, przyznała, że nie ujęła w niej Latarni Pamięci, symbolizującej obecność cmentarza przy kościele Zbawiciela, który do dziś istnieje pod asfaltem pokrywającym parking. Na szczęście poważnego faux pas pani Małgorzata nie popełniła, bo akcja „Powierzonego klucza” kończy się w roku 2005, a latarnię postawiono rok później.

Na kolejną porcję „odsłony” tajemnic „Powierzonego klucza” wydanego nakładem Ad Rem, i spotkanie z autorką, wypada zaprosić entuzjastów dobrej literatury w przyszłą środę, do Antykwariatu Pod Arkadami na placu Ratuszowym, o godz. 17.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (5) Dodaj komentarz

~Zbigniew Leszek 4-02-2009 21:59
Dużo osób zwłaszcza z Cieplic pamięta Małgorzatę Lutowską jako Małgosię Tajerle - pozdrowienia dla autorki od przyjaciół z klasy. A książka ta, to wspaniała lekcja historii dla pokolenia, które uważało, do tej pory, że wszystko co dobre na Dolnym Śląsku zaczęło się dopiero po 1945 roku.
~rex 5-02-2009 10:43
To było bardzo ciekawe spotkanie i fajnie, że zaproszono duchownego luterańskiego....
~reaper 30-03-2009 20:11
Książki pani Lutowskiej uważam za niezbyt ciekawe, język, którym się w nich posługuje też pozostawia wiele do życzenia. Nie polecam. Przeczytałam i żałuję zmarnowania czasu.
~Helie 14-01-2016 21:29
Książka jest fenomenalna czytałem 2 razy jedną i drugą za każdym razem odkrywam klimat Dolnego Śląska. Dziękuje Pani Małgosiu. Patryk
~Mushka 3-04-2020 20:03
Dopiero zaczynam czytać Dla siebie znalezioną ścieżką. To pierwsza książka Pani Małgorzaty która czytam, i jestem Za-chwy-co-na językiem. I ja polecam gorąco:)

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group