• Piątek, 20 września 2019
  • Godz. 8:16
  • Imieniny: Eustachego, Euzebii, Filipiny
  • Czytających: 3005
  • Zalogowanych: 8
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Makabryczna zbrodnia z Lwówka. Sprawca przed sądem

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Wtorek, 28 grudnia 2010, 8:19
Aktualizacja: 8:20
Autor: Angela
Sprawca kilka godzin po dokonanej zbrodni w celi lwóweckiego aresztu policyjnego.
Fot. Policja
Z zazdrości o kobietę Roman S. zabił swojego kolegę zadając mu kilka ciosów siekierą, nożem i maczetą. Następnie próbował poćwiartować zwłoki, a kiedy nie był w stanie tego zrobić, wrzucił ciało do studzienki kanalizacyjnej. Sprawca na pierwszej rozprawie przyznał się do winy. Grozi mu dożywocie.

Pierwsza rozprawa sądowa dotycząca zabójstwa Macieja L. toczyła się przed Sądem Okręgowym w Jeleniej Górze przed świętami. Kolejna została zaplanowana na 14 stycznia 2011 roku. Na ławie zasiadł nie tylko zabójca, Roman S., ale również jego konkubina, która starała się zatrzeć ślady morderstwa.

Roman S. (59 lat), bezdzietny kawaler z podstawowym wykształceniem i zawodem malarza budowlanego od siedmiu lat związany był z Bożeną S., matką trójki dzieci, rozwódką. Dwójka z jej potomstwa jest już dorosła, 13-latek został jej zabrany i przekazany rodzinie zastępczej. Bożena S. od dłuższego czasu nie wylewała bowiem za kołnierz, lubiła też pić w towarzystwie, dlatego zawsze zapraszała do siebie znajomych, a spotkania kończyły się awanturami.

Roman S. poznał się z Maciejem L. w lesie, gdzie obaj pracowali dorywczo. L. odwiedzał Romana S., początkowo rzadko, ale z czasem chodził do niego coraz częściej, zawsze nieproszony. Przychodził głównie na libacje, po których awanturował się i nie chciał wyjść z mieszkania.

Miał też jeszcze inny powód. Zakochał się w Bożenie S. Na początku 2009 roku Roman S. zastał swojego kolegę z konkubiną w łóżku. Wtedy poważnie się zdenerwował i wyrzucił kolegę z mieszkania. Całe zdarzenie opowiedział kolegom przy pracy w lesie, którym wykrzyczał że „obetnie mu łeb”. Po tym zajściu L. nie odwiedzał Romana S., aż do tragicznego dnia 20 listopada 2009 roku.

Wtedy kolejny raz zapukał do drzwi Romana. Na przeprosiny przyniósł wódkę. Kiedy wpuszczono go do środka i okazało się, że Bożena S. wyszła do drugiego pokoju i nie chciała przywitać się z gościem, ten nachalnie chciał się z nią zobaczyć. Kilka razy został powstrzymany przez gospodarza domu, ale kiedy zaczął stawiać opór, odepchnięty upadł na wersalkę. Wtedy Roman S. wziął siekierę, którą pracował w lesie, i zadał Michałowi L. trzy ciosy obuchem, następnie wziął nóż i maczetę, którymi zadawał kolejne ciosy.

W tym czasie z pokoju przyszła Bożena S. i zobaczyła co się stało. Para razem miała się zastanawiać co zrobić z ciałem. Wtedy morderca wziął siekierę i maczetę i próbował odciąć ręce, nogi i głowę zabitemu. Bożena S. w tym czasie miała uciec do pokoju obok. Kiedy plan poćwiartowania ciała okazał się za trudny, S. zawinął pokaleczone ciało w koc i wyniósł do przedpokoju.

Kobieta nalegała jednak by pozbył się „trupa” z domu. Kiedy zabójca znosił ciało do upatrzonej wcześniej studzienki kanalizacyjnej znajdującej się 30 metrów od jego mieszkania, automatycznie przed blokiem włączyła się lampa. Wtedy przez okno wyjrzała zaniepokojona hałasem sąsiadka. Zobaczyła jak jej sąsiad ciągnie chodnikiem zawinięte zwłoki i zgłosiła sprawę na policję.

W tym czasie Bożena S. umyła siekiery, nóż i maczetę oraz podłogę w przedpokoju. Po powrocie do domu Roman S. i jego konkubina mieli zamiar się położyć spać. Zostali jednak zatrzymani przez policję i osadzeni w areszcie, gdzie przebywają do dzisiaj.

Na pierwszej rozprawie Roman S. przyznał się do winy. Starał się nie pogrążać konkubiny. Ta natomiast początkowo przyznała się do mycia podłogi i narzędzi zbrodni, ale na kolejnych przesłuchaniach twierdziła, że zrobiła to, bo bała się sprawcy. Kolejna rozprawa – 14 stycznia 2011 roku.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (8) Dodaj komentarz

~Record 28-12-2010 9:24
Wiadomo-debil alkoholik po podstawówce.Patologia i margines.Jestem za karą śmierci
~przedmowca 28-12-2010 10:47
prawda ale ona tez nie byla bez winy to tak jak kobiete masz puszczalska zawsze tak se konczy
~Franz Maurer 28-12-2010 12:51
...''Bo to zła kobieta była"...
~Yogi 28-12-2010 13:04
Pani redaktor , gratulacje artykuł na bardzo wysokim poziomie, brakuje jeszcze tylko paru fotek zwłok ociekających krwią.
Piipi Jelonkowa 28-12-2010 14:24
..niw wylewała za kołnierz" - to brzmi po *męsku !
~8998 28-12-2010 15:26
Za duzo Waszki G sie nasluchal i szaleje z maczeta
~ 28-12-2010 23:03
przez goscinnosc w kroku zginal czlowiek,
~JACK 29-12-2010 22:20
Sprawa całkowicie bezdyskusyjna > sąd to tylko czysta formalność a takiemu dewiantowi to nawet nie powinno przysługiwać prawo do obrony! Szkoda że nie ma kary śmierci u nas bo problem byłby rozwiązany a tak trzeba będzie przez długie lata debila żywić aż sam nie zdechnie > i gdzie tu jakiś sens ??? a jakie to są koszty ? > to woła o pomstę do nieba !!!!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group