Sobota, 23 stycznia
Imieniny: Łukasza, Marii
Czytających: 5833
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Region: Husarze konno wjechali na Śnieżkę

Piątek, 19 września 2014, 7:36
Aktualizacja: Sobota, 20 września 2014, 8:11
Autor: Mea
Region: Husarze konno wjechali na Śnieżkę
Fot. StrimeoTV
Kasztelan Zamku Chojnik Andrzej Ciosański i wrocławianin Andrzej Sierżęga powtórzyli wyczyn z XVII wieku. – We wrześniu 1677 r. podkanclerz litewski Michał Radziwiłł wraz z dworzaninem Teodorem Bilewiczem wjechali konno z Cieplic na Śnieżkę. Był to pierwszy odnotowany wjazd na szczyt Karkonoszy obywateli Rzeczypospolitej – opowiada.

Współcześni pasjonaci należą do Pomorskiej Chorągwi Husarskiej. Już dwa lata temu Andrzej Ciosański wpadł na pomysł wyprawy konnej na szczyt Karkonoszy, ponieważ opiekuje się zamkiem należącym niegdyś do rodu Schaffgotschów, do którego należała również Śnieżka. Dlatego chciał odtworzyć wyprawę. Po otrzymaniu pozwolenia z Karkonoskiego Parku Narodowego udało się zrealizować cel.

- Chcieliśmy w ten sposób zwrócić uwagę mieszkańców i władz na husarię, która była najlepszą kawalerią w Europie. Od kilku lat walczymy o to, by jej reprezentacja trzymała wartę przed Pałacem Prezydenckim tak, jak w innych krajach. Mm.in. w Wielkiej Brytanii, Francji, Chorwacji czy Szwecji najlepsze historyczne wojska stoją przed siedzibami władz – przekonuje Andrzej Ciosański.

Husarze wyjechali we wtorek (16.09.) o godz. 9.00 spod Kościółka Wang w Karpaczu i wyremontowaną Drogą Jubileuszową dotarli na sam szczyt Karkonoszy. – Nasi historyczni poprzednicy, jak opisuje w „Diariuszu” Teodor Bilewicz, ok. 10 września 1677 r. dotarli na Śnieżkę, gdy akurat budowano kaplicę. Wyruszyli z Cieplic, gdzie stacjonowała chorągiew husarska. Pokonali więc dłuższą trasę i mieli zapewne lżejsze stroje. My postanowiliśmy ubrać się w pełne uzbrojenie – mówi A. Ciosański.

Husarze mieli więc na sobie zbroje, na głowach szyszaki, przy siodłach po jednym skrzydle, kopie husarskie, szable, pistolety, nadziaki (rodzaj broni) i koncerze, czyli długie miecze przypięte pod siodłami.

- W zbroi ważymy ok. 90 kg jednak konie dobrze poradziły sobie z trasą. Z powrotem pod Wangiem byliśmy o godz. 13.00 – dodał.

Filmik i zdjęcia dzięki uprzejmości StrimeoTV.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (21) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group