Piątek, 30 października
Imieniny: Przemysława, Edmunda
Czytających: 7096
Zalogowanych: 12
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Filharmonicy podbili Kanton

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Środa, 26 maja 2010, 14:36
Aktualizacja: Czwartek, 27 maja 2010, 7:53
Autor: TEJO
Fot. Reprodukcja
Wielki sukces, niezapomniane wrażenia i emocje – tak muzycy Filharmonii Dolnośląskiej mogą podsumować swój wyjazd do Kantonu (Chiny). Podczas Ogólnochińskiego Festiwalu Sztuk dali tam jeden koncert. Maestro Michał Maciaszczyk – nagradzany oklaskami – aż siedem razy wychodził na estradę. Orkiestra zagrała też na bis. Z Chin jeleniogórzanie przywieżli wiele wspomnień, także kulinarnych.

Dziś podczas okolicznościowej konferencji poświęconej egzotycznej podróży filharmoników z dziennikarzami spotkali się dyrektor Filharmonii Dolnośląskiej Zuzanna Dziedzic oraz jej doradca Andrzej Więckowski (był kierownikiem grupy), a także skład orkiestry, który dał koncert w Kantonie. Bohaterowie wydarzenia zasiedli na nietypowych dla siebie miejscach, bo na widowni Sali Miodowej Filharmonii Dolnośląskiej.

Andrzej Więckowski ocenił wyjazd jako bardzo udany. – Orkiestra pod dyrekcją Maestro Maciaszczyka dała na jednej z ważniejszych imprez kulturalnych tamtych stron świetny koncert, czego dowodem była niekończąca się owacja miejscowej publiczności. Po siódmym wyjściu dyrygent zdecydował, że będzie bis. Zabrzmiała część Symfonii Jowiszowej Mozarta – mówił kierownik grupy. Filharmonicy zresztą wyjechali tylko z mozartowskim repertuarem. Akompaniowali także w miejscowej solistce w Koncercie Fortepianowym B-dur KV 595 nr 27 oraz zagrali Uwerturę do opery „Wesele Figara”.

– Kanton to bardzo specyficzne, potężne miasto. Wszystko zbudowano tam od nowa, nawet skansen starego miasta. Większość obiektów nie ma więcej jak około 20 lat. Jest to jednocześnie potężna metropolia z 14 milionami mieszkańców – mówił Andrzej Więckowski. Podkreślił, że po koncercie wraz z dyrygentem został zaproszony na okolicznościową i bardzo wystawną kolację, podczas której – zgodnie z chińskimi zwyczajami – musiał „umacniać” przyjaźń polsko-chińską wznosząc toasty bardzo mocną nalewką. – Cały rytuał jest inny niż u nas, bo tam pije się z każdym z osobna, a gości było naprawdę sporo – usłyszeliśmy.

Swoimi przeżyciami podzielili się także muzycy. Byli pod wrażeniem chińskiej gościnności i przyjaznego podejścia do nich każdego, kogo spotkali. Nie kryli zdumienia kiedy – widząc chaos na miejscowych drogach – nie zobaczyli nawet jednej stłuczki. Opowiadali o rowerach, które miejscowym służą do transportu wszystkiego. Wspomnieli o kłopotach z wymianą waluty, której można dokonać jedynie za okazaniem paszportu w jednym banku. – Widać tam biedę, ale nie ma ubóstwa. Ludzie nie są sfrustrowani codziennością. Emanuje od nich pogoda ducha, uśmiech i życzliwość – tak swoje wrażenia opisał Andrzej Zwarycz, koncertmistrz klarnecista.

Osobny rozdział wspomnień to kulinaria. Muzycy widzieli przeróżne potrawy, wielu z nich nie potrafili zdefiniować, ani określić, co to jest. Zobaczyli, jak na targowiskach sprzedawane są węże jako przysmak. Ze zdziwieniem także dostrzegli, że makaron, który im podano, miał… oczy. Składnikiem potrawy okazały się bowiem jakieś nieokreślone stworzonka. – Byłem wdzięczny kelnerce, że znalazła gdzieś nóż i widelec, bo pałeczkami nie byliśmy w stanie jeść – powiedział Mirosław Kisiołek, skrzypek.

Dyrektor Zuzanna Dziedzic ma nadzieję, że wyjazd do Chin zaowocuje jeszcze zaproszeniem Filharmonii Dolnośląskiej na inne wydarzenia nie tylko w tamtej części świata. Dodała też, że dobrze by było, aby był to cykl koncertów. Specyfika festiwalu w Kantonie pozwoliła bowiem orkiestrze tylko na jeden występ.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (7) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group