Niedziela, 27 września
Imieniny: Kosmy, Damiana
Czytających: 6003
Zalogowanych: 3
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Dewastacja zamku nad zamkami

Wiadomości: Wałbrzych
Sobota, 16 maja 2020, 14:06
Aktualizacja: Wtorek, 19 maja 2020, 11:53
Autor: Mateusz Mykytyszyn – Zamek Książ
Fot. Użyczone/Archiwum Zamku Książ
Günther Grundmann konserwator zabytków Dolnego Śląska w czasie II wojny światowej robił wszystko, aby opóźnić projekt przebudowy, a w rzeczywistości barbarzyńskiej dewastacji Zamku Książ. Bezskutecznie. Najpiękniejsza rezydencja Śląska, która przez ponad 430 lat znajdowała się w rękach szlacheckiej rodziny Hochbergów, w latach 1944 – 1945 była przygotowywana na reprezentacyjną siedzibę Ministerstwa Spraw Zagranicznych III Rzeszy z pokazowymi apartamentami dla samego Adolfa Hitlera.

Swoje wspomnienia Günther Grundmann opublikował w Monachium w 1972 roku, ale ich treść nie jest powszechnie znana polskim czytelnikom. Przytaczamy ich obszerne fragmenty, które przybliżają ogrom zniszczeń jakich dokonali hitlerowcy w książańskich komnatach.

„W 1946 roku w zamku Pommersfelden koło Bambergu, należący do rodziny Schönbornów, odbył się pierwszy po wojnie koncert muzyki Bacha. Odświętnie ubrani ludzie we wspaniałych pomieszczeniach, koncerty w halach spacerowych, ponownie spotkania z potomkami wielu śląskich rodzin którzy się jeszcze nie znali. Służący przechodząc między siedzącymi dopytywał się, gdzie mógłby spotkać profesora Grundmanna ze Śląska. Otrzymał bowiem polecenie doręczenia mi zaproszenia księżnej von Pless, z domu hrabianki von Schönborn-Wiesenthield (ur.1896 r.). Pozwoliła sobie mnie zaprosić, żebym wypił z nią herbatę i opowiedział o Książu i jego losie. Teraz siedziałem elegancko ubrany naprzeciw uprzejmiej pani, w wytwornym salonie, w otoczeniu wspaniałych starych mebli i obrazów, chronionych jak bezcenne skarby i opowiadałem o niczym innym jak tylko o brutalnym zniszczeniu i bestialskim zhańbieniu zbiorów śląskiego zamku. Przy tym chodziło tu nie o zniszczenie spowodowane przez bomby czy też działania wojenne, nie, te zniszczenia były wynikiem gorączkowych, aroganckich posunięć najwyższych władz partyjnych w tamtych czasach, gdy wynik wojny był już od dawna rozstrzygnięty, a Rosjanie przygotowywali się do wielkiej końcowej fazy ich przemarszu na zachód. Powinienem opowiadać o tych wydarzeniach, ponieważ mimo tego, że byłem konserwatorem zabytków nie mogłem niczemu zapobiec, a jedynie obserwować i potępiać. Pozwolę sobie jeszcze raz to powtórzyć: chodziło o adaptację zamku Książ w górskiej okolicy Wałbrzycha, dawnej siedziby Hochbergów, późniejszych książąt von Pless.

W 1939 roku byliśmy we Wrocławiu na świetnej imprezie w wyższym prezydium, gdzie spotkaliśmy Jana Henryka XVII (ur.1900). Księcia interesowało odtworzenie wystroju późnobarokowego i częściowo przechodzących już w styl empire pokoi w szlachetnej budowli i w związku z tym prosił mnie o małą poradę po zakończeniu przyjęcia. Dopytywał się także czy właściwie widzieliśmy Książ w czasie kwitnienia rododendronów. Ponieważ odpowiedzieliśmy przecząco, zaprosił nas uprzejmie, przy czym wprawdzie zaznaczył, że jedzie na razie do Anglii, zalecił jednak swojemu kamerdynerowi, żeby jak niegdyś przejrzał jego mundury, gdyż będzie ich wkrótce potrzebował.

To, w powiązaniu z zaproszeniem nas do Książa wyryło mi się wówczas silnie w pamięci, może z tego powodu, że wyrażała się w tym prawidłowa ocena sytuacji politycznej. Kilka tygodni później wkroczyły do Polski wojska Hitlera. Druga wojna światowa stała się rzeczywistością, rzeczywistością, która dla mojej służbowej pozycji i działalności nabierała szczególnego znaczenia i coraz bardziej dawała mi odczuć, że jestem również ofiar jej nieuniknionych, a pośrednich skutków.

Książę był w Anglii, krzewy rododendronów w Książu w tym czasie zakwitły, a kwiaty po raz kolejny zdążyły zwiędnąć.
Zaskoczył mnie bardzo, że zamiast zaproszenia do księcia otrzymałem rozkaz pojechania do Książa od szefa okręgu, Hankego. Jako powód podano, iż zamek został zarekwirowany z polecenia Fürhera, ponieważ książę wstępując do armii angielskiej został uznany za wroga Rzeszy. Widzę jeszcze teraz siebie stojącego w holu mieszkania Hankego oraz jego samego jak schodzi po schodach na dół. Powiedziałam mu wówczas, że nie mogę uwierzyć w to, iż książę pełni służbę w armii angielskiej, na co on się odwrócił, podszedł do telefonu i w mojej obecności rozmawiał z Staatsekräter Meissnerem. Potem odłożył słuchawkę, podszedł do mnie i zapewnił, że to prawda. Nadmienił także, że postanowiono z polecenia Fürhera przebudować zamek Książ dla odpowiednich, bliżej nieokreślonych jeszcze celów. Ponieważ podlega on ochronie jako zabytek, życzy sobie w tym mojego uczestnictwa. Przebudowa miała przebiegać według planów architekta Giesslera, brata szefa okręgu monachijskiego. Wyniknął stąd najtrudniejszy dla mnie obowiązek, musiałem bowiem jeździć do Książa towarzysząc transportowaniu dóbr kultury. W Książu w ostatnich tygodniach rozwinął się jeden z największych placów budowy, o niewyobrażalnych jak na owe czasy rozmiarach.

Co z tego miało wyniknąć i jakiemu celowi służyło to niesamowite postępowanie, pozostawało dla mnie na początku zupełnie niejasne. To, czego się dowiedziałem na pewno, to był jedynie fakt, że dolnośląski urząd regionalny, a więc mój urząd nadrzędny, został obarczony odpowiedzialnością za te przedsięwzięcia.
Były administrator zamku Książ, opublikował w 1954 r. w gazecie „Neu Zurücher Zeitung” kilka notatek o rozmiarach tego przedsięwzięcia, które należy określić nie jako budowę, lecz raczej jako dzieło zniszczenia. Treść tych publikacji mogę potwierdzić dosłownie".

„W końcu 1943 roku wydzielono część zamku w tymczasową dzierżawę dyrekcji kolei wrocławskich, ale trwała ona tylko do lutego 1944 r. Co wtedy zrabowano, trudno sobie wyobrazić, ale to wszystko było tylko prologiem. Teraz nastąpiła wspominania konfiskata zamku z polecenia Meissnera i „po ostrym sporze z dyrekcją kolei, która znowu musiała przenieść swoje biura, pojawia się z 1000 ludzi organizacja Todt. Dopiero teraz wszystko się zaczęło. Cały plac zamkowy został podzielony, wszystkie wodociągi w parku wyrwano, tarasy całkowicie zniszczono, przed wejściem wykuto w skale szyb o głębokości 50 m do uruchomienia windy. W związku z tym zbudowano drogę tak, żeby można było dojechać samochodem do windy. Zbudowano także połączenie kolejowe ze Szczawienkiem. Liczba robotników wzrosła już dużo ponad 2000 i zwiększyła się o dalsze 1000 osób, w tym 800 Żydów, dla których założono w pobliżu obóz koncentracyjny.

Odpowiedzialnym za te wszystkie okrucieństwa był sekretarz państwa Meissner. Nazwał on zamek w
Książu „Dom Gościnny – Leśna Łąka” . Meble dla tego „domu gościnnego” – 300 sypialni oraz całkowite urządzenie berlińskiego zamku Bellevue magazynowane były w Szczawnie. Profesor Giessler określił: „za rok zamek Książ będzie nie do poznania”. I tak rzeczywiście było. W biurze budowy zatrudniono 35 architektów, wyłącznie młodych ludzi między 20 a 30 rokiem życia. Chcę opisać po kolei, jak wszystko zostało zniszczone.
Wyrywano granitowe kamienne portale, które miały być zastąpione marmurem. Hall wejściowy miał być hallem przyjęć, pokój bilardowy – pokojem zabaw (gier). Cały parter razem z muzeum miał być kancelarią i sekretariatem, jedną część piwnic otrzymała policja. W marmurowej Sali Maksymiliana miał być zniszczony sufit i skuty ozdobny marmur.

Profesor Grundmann zabronił jednak przeprowadzenia tych prac, ze względu na wartość zabytkową Sali. Dlatego też przemalowano marmur na czerwono; wyglądało to okropnie. W salonie zielonym usunięto obrazy i całe pomieszczenie, podobnie jak salon czerwony z jego marmurową obudową ścian, przemalowano na biało. Pokój gobelinowy i włoski zostały przebudowane dla Fürhera i zaopatrzone w łazienkę. Z tunelu do pokoju gobelinowego zbudowano windę, żeby Fürher nie pokazując się na zewnątrz mógł dostać się do pokoju.

Salę Krzywą obniżono: piękny sufit z freskowymi malowidłami spoczywa w wąwozie książańskim. To była jadalnia. Połowę winiarni przeznaczono na kuchnię z dojściem do czarnego Dziedzińca. Pokoje cesarskie miały być przebudowane na małe apartamenty. Większe sale przystosowano jako jadalnie dla ludzi. Między pomieszczeniami kuchennymi i Salą Krzywą przewidziano połączenie trzema windami”.

" Fakt, że moje nazwisko wymienione zostało w związku z tymi okropnymi pracami, ma swoje uzasadnienie. Jako konserwator zabytków byłem zmuszony włączać się w to bez względu na dobra czy złą sytuację. Ale nie tylko jako konserwator zabytków, także jako Ślązak czułem się w obowiązku przeszkadzać jak tylko mogłem zniszczeniu, a poza tym zabezpieczyć posiadłość rodzinna książąt.Rozpocząłem więc przewożenie mebli, obrazów i gobelinów z prywatnych pomieszczeń do zamku Hochbergów w Roztoce. Poza tym umieszczona w budynku bramnym słynna biblioteka została przeniesiona w inne miejsce, którego nazwę niestety zapomniałem. Pamiętam tylko jeszcze, ze ten transport powiązany był ze szczególnymi trudnościami. Przy tym całym smutnym przedsięwzięciu dużej pomocy udzielił mi ofiarny pan Gottschling ze słynnej firmy przewozowej Knauera. Moje przedsięwzięcia wzbudziły nieufność kierownictwa budowy do tego stopnia, że doszło do ostrej sprzeczki między mną a Giesslerem, kiedy on przedłożył mi szkic przebudowy Sali Maksymiliana. Miejsce wspaniałego barokowego zbioru plastyki, marmurowych sztukaterii oraz malarstwa najlepszych śląskich i czeskich mistrzów miała zająć dekoracja architektoniczna w myśl pseudoklasycystycznych wzorców typowych dla sztuki III Rzeszy.

Mój protest spowodował, że pan Giessler ostrzegł mnie, ze jeśli się będę dalej sprzeciwiał jego planom, powie Führerowi w czasie jego pierwszego pobytu w Książu, że ten mierny barok zachowany został z mojego polecenia jako konserwatora terenowego. Odpowiedziałem mu na to z całym spokojem, że żaden przymus nie jest w stanie odwołać mojego sprzeciwu. Następnego dnia szef okręgu postępował jednak zgodnie z moim punktem widzenia. Skończyło się na pomalowaniu Sali czerwoną farbą o czym pisze zarządca zamku, ale dzięki bogu ja tego nie oglądałem.

Przeprowadziłem także restauracje malowideł jednego z pomieszczeń, których twórca był malarz i architekt Tischbein. Przedstawiały one motywy krajobrazowe z ruinami zamku śląskiego, podobnymi do zamku w Grodźcu. Tego ciężkiego zadania podjął się mój stary kolega Johann Drobek. Od niego dowiedziałem się później wielu szczegółów z samowładnych postępowań sztabu budowlanego Giesslera. Od czasu do czasu zmęczony i obarczony obowiązkami jeździłem do Książa. Przedmioty konfliktów gromadziły się tym bardziej, im bardziej umacniał się rosyjski front na łuku Wisły i im bardziej słabła nasza obrona. Uległo osłabieniu moje poparcie u szefa okręgu. Nadszedł 16 stycznia 1945 roku. Pojechałem wcześnie do Książa. Siedziałem z Drobkiem w kantynie, kiedy ogłoszono przedarcie się Rosjan przez linię frontu pod Baranowem.
Był to początek trwającej niewiele dni panicznej ucieczki sztabu budowlanego i odtransportowania robotników. Minęło zaledwie 14 dni i całe to widmo z tysiącami robotników, uszło. Pozostawiono na wpół zniszczone i okaleczone wnętrza. Tak wyglądała ta „wspaniała” budowa, zdana na łup i ograbienie po katastrofie, która przetoczyła się przez Śląsk.

Kiedy próbowałem przedstawić księżnej von Pless w Pommersfelden moje przeżycia w Książu okazało się jak wielki istnieje kontrast między przeszłością a teraźniejszością. Dowiedziałem się wtedy od niej, że książę wcale nie wstąpił do armii angielskiej, lecz po pięcioletnim internowaniu na życzenie Foreign Office przyjął proponowane mu od dawna obywatelstwo angielskie i dopiero wówczas wstąpił, w 1944 r. do wojsk obrony powietrznej. Jedna z gazet angielskich opublikowała ten fakt, razem ze zdjęciem księcia w mundurze lotniczym, co spowodowało potem akcję konfiskaty zamku.

Jak dziwna jest gra przypadków: dla rozsławienia Książa Henryk XV rozbudował zamek pragnąc zorganizować tu spotkanie trzech cesarzy: Wilhelma II, Franciszka Józefa I i Mikołaja II. Do tego spotkania w zamku Książ, w którym ponad sto lat temu król Fryderyk Wilhelm III i królowa Luiza przezywali słynny turniej śląskiej szlachty, w zbrojach i z lancami przed romantycznymi ruinami Starego Zamku – jednak nie doszło.
150 lat później zamek miał być kwatera Hitlera i domem przyjęć Rzeszy, gdy Wielka Niemiecka Rzesza sięgać będzie do Bugu – to były słowa Giesslera, które mi kiedyś powiedział. Zamiast tego Rosjanie oblegali już Wrocław i zdobyli Berlin. Ale zamek Książ stał się ruiną i spadł na barki państwa polskiego, jako pozbawiona sensu, zabytkowa budowla."
Günter Grundmann

Günther Grundmann (ur. 1892 w Jeleniej Górze zm. 19 czerwca 1976 w Hamburgu) – niemiecki profesor, malarz, historyk sztuki, konserwator zabytków. Doktor honoris causa Politechniki Wrocławskiej (przed wojną) oraz Uniwersytetu w Hamburgu. Autor książek i artykułów o sztuce Śląska. Twórca tzw. listy Grundmanna.

Erlebter Jahre Widerschein. Bergstadtverlag Wilhelm Gottl. Korn, München 1972 [tlw. Autobiografie, sonst Bericht von Schlösserbesuchen während der Zeit als niederschles. Provinzialkonservator].

Tłumaczenie fragmentów książki ukazało się po raz pierwszy w Informatorze Kulturalnym i Turystycznym Województwa Wałbrzyskiego, nr 2, 3, 4 z 1988 roku, wydawanego przez Wojewódzkie Centrum Kultury i Sztuki „Zamek Książ”.

Twoja reakcja na artykuł?

14
44%
Cieszy
1
3%
Hahaha
2
6%
Nudzi
13
41%
Smuci
1
3%
Złości
1
3%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (17) Dodaj komentarz

~ 16-05-2020 18:10
Bardzo ciekawy artykul.
~zwykla@baba 16-05-2020 20:08
Kawał prawdziwej historii napisanej w pięknym stylu.
~Paweł Kukurowski 16-05-2020 21:35
Koleje Wrocławskie niszczyły dziedzictwo kulturowe Śląska a Jeleniogórzanin go bronił. Jakież to charakterystyczne! Minęło ponad 70 lat i nic się pod tym względem nie zmieniło - nadal Koleje Wrocławskie (zwane kłamliwie Dolnośląskimi, bo w rzeczywistości one służą tylko Wrocławiowi) niszczą dziedzictwo Dolnego Śląska (przykładem jest choćby przepiękna linia kolejowa do Lwówka, zniszczona przez KD za czasów byłego już - na szczeście! - prezesa Rachwalskiego), a Jeleniogórzanie jej bronią. Miejmy nadzieję, że i tu dobro zwycięży.
~jamnik 17-05-2020 0:00
do: ~Paweł Kukurowski (21:35)
Człowieku, lecz się na nogi bo na głowę to już za późno.
~hycel 17-05-2020 0:20
do: ~jamnik (0:00)
Już jesteś wrocławski trollu? Ujadasz jak kundel a nie jak jamnik.
~jamnik 17-05-2020 13:15
do: ~hycel (0:20)
Skąd ten jad na Wrocław? Kobieta uciekła z gachem do Wrocławia? Trzeba było brać się do pracy a nie tracić czas na pisanie bzdetów na forach. Koleje Dolnośląskie mają siedzibę w Legnicy a nie we Wrocławiu. A od Jeleniej to się odwal do swojej wiochy, tam masz swoje forum dla frustratów.
~No, tak 17-05-2020 16:20
do: ~jamnik (13:15)
A jednak trafił że to ty wsiocławski trollu. Na wrocławskich portalach cię kasują to przyłazisz na nasze. Do czasu. Idź się wypłacz do mamusi, że koleje WROCŁAWSKIE demolowały zamek w Książu. Niestety słoma z butów wieśniakom z Wrocławia wyłazi do dzisiaj czego ty jesteś najlepszym przykładem.
~dadek1 16-05-2020 21:36
Widzę z okna dom w którym mieszkał w Cieplicach profesor
~TKM 18-05-2020 9:09
do: ~dadek1 (21:36)
Zakopiańska to ładna uliczka.
~Jacek 16-05-2020 22:53
Czego nie dokończyli Niemcy, wykańczali przynajmniej do 1947/1948 r. czerwonoarmiejcy z oddziałów I Frontu Ukraińskiego, który zajmował rejon Przedgórza Sudeckiego w ramach operacji praskiej (6-11 maja 1945 r.). Jedną z osobliwych pamiątek po obecności radzieckiej jest napis na jednym z drzew w parku nieopodal zamku o treści: "Kazak tu był 1945".. Prócz nich stacjonowało w zamku po wojnie Wojsko Polskie, w tym m.in. jednostki saperskie, które około 1947 r. wysadziły w powietrze dawną zamkową kotłownię. W samym tylko sąsiednim Wałbrzychu (niem. Waldenburg) stacjonował przeszło 20 000 garnizon. Rezydował tam też słynny gen. Paweł Iwanowicz Batow (później jeden z zastępców naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Układu Warszawskiego), ten sam, który uczestniczył w napaści na Polskę 17 września 1939 r.... Dywany i obrazy podobno czerwonoarmiści cięli bagnetami albo siekierami... Znamienną ciekawostką jest fakt, iż ornamenty zamkowe walają się do dziś po zboczach wzgórza zamkowego aż po samą rzekę Pełcznicę płynącą u podnóża zamku...wystarczy pójść na spacer i przekonać się na własne oczy
~ 17-05-2020 7:42
żeby tak jeszcze pochylić się nad ograbioną i zburzoną przez Niemców stolicą Polski-Warszawą w czasie 2 wojny św. Czekam na reparacje wojenne od Niemców i to z utęsknieniem.
~Adolf Hitler 17-05-2020 21:25
do: ~ (7:42)
To nie realne. Oni nie mieli honoru wtedy i nie mają go dzisiaj. Do tego dochodzi jeszcze cała masa pseudo polskich polityków - sprzedawczyków. Po za tym co tu jęczeć skoro Państwo Polskie nie raczy zrekompensować tego co UKRADŁO zaraz po wojnie własnym obywatelom. Z czym do ludzi ? Polska była jest i będzie dziczą nie przystającą do Europy. To bardzo smutne ale prawdziwe :(
~Jacek 17-05-2020 7:59
Myślę, że niestety, ale już się nie doczekamy jakichkolwiek reparacji, chyba, że w drodze jakichś polubownych rozmów, ale szczerze wątpię w to...Grecy w ostatnim czasie również wystąpili z podobnymi roszczeniami względem Niemiec z tego, co kojarzę
~Arek 17-05-2020 19:07
Hallo , hallo a gdzie się podziała , Klementynka ???? 😁
~Jacek 17-05-2020 22:01
Pieniędzmi nic się już nie załatwi....niestety. Zmarłym, poległym i zaginionym nikt życia nie przywróci, ani krzywd nie naprawi. Inna sprawa, że kwestie ewentualnych rozliczeń należało dyskutować w 1990 r. podczas konferencji na temat zjednoczenia Niemiec i wszelkich kwestii prawnomiędzynarodowych z tym związanych. Teraz jest już za późno. Druga sprawa, że w tle tej przykrej historii obydwu państw jest jeszcze inny wątek..ale to temat na osobną dyskusję
~Człowiek koń 18-05-2020 11:34
A kogo to obchodzi? Najważniejsze, że 500+ wypłaca rząd ocalenia narodowego z Jarosławem Kaczyńskim na czele.
~Jacek 18-05-2020 11:44
Trochę odchodzimy tutaj od merytorycznej dyskusji, ale skoro tak....Ten rząd przejdzie do historii i owszem...co do tego nie ma wątpliwości, ale do czarnej historii i hańby...jako rząd zguby narodowej, ale w swojej istocie nie jest to rząd PiS-u, a przynajmniej nie jednej z jego frakcji wewnętrznych, chodź jako taki formalnie występuje...tu chodzi o coś głębszego...Wszystkim tym, którzy nie rozumieją do końca sedna całej sytuacji obecnej i przyszłej polecam też lekturę nagrania Morawieckiego sprzed kilku lat w rozmowie z Matuszewską...tam jest jeden bardzo wymowny cytat, który obrazuje jego postać (i nie tylko jego z resztą), skoro już tak zeszło na 500+ i inne wątki...mało tego, są jeszcze inne nagrania, które jak do tej pory jeszcze się nie odnalazły...każdy kto choć trochę ma pojęcie o tym, o czym oni tam rozmawiają, zrozumie o co chodzi tak naprawdę...

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group