Reklama
Czwartek, 4 czerwca
10°C Jelenia Góra
CZYTAJ RÓWNIEŻ
KANS Kariera zaczyna się w Jeleniej Górze. KANS otwiera rekrutację – na liście aż 11 kierunków Aktualności „Nie” dla łączenia szpitali Aktualności Zaginęła Wioletta Krzaczkowska Aktualności Kamera na Górze Szybowcowej Aktualności Ratują życie i zdrowie innych ludzi — GOPR świętuje 50-lecie Aktualności Jelonka się zmienia Pogoda Niebieski Księżyc - to tylko nazwa, nie kolor Aktualności Osiołki czekają Nekrologi Tragedia, nie żyje 28-letni funkcjonariusz Pieniądze Ceny w sklepach w dół 112 Ukradł auto i wdał się w ucieczkę Aktualności Dolina Bobru

Brat bratu wilkiem

Zbigniew Sobański i jego brat mieszkali pod jednym dachem z rodzicami od kiedy na działce wytyczonej na wzgórzu Wandy w latach siedemdziesiątych stanął dom. Tutaj przyprowadzali dziewczyny, tutaj mieszkali ze swoimi żonami. Nie zawsze było łatwo, bo obydwaj to raptusy i czasami się poprztykali, jak to bracia.

Autor: Mar 3 min czytania

Audio

Czytaj na głos

Budynek ma trzy kondygnacje, na parterze mieszkali rodzice, na piętrze jeden brat, na drugim Zbigniew z żoną i dziećmi.
Nie było też problemu ze spadkiem po ojcu, który umiera w roku 1981 . Dziedziczą po nim dwaj synowie i żona. Nie było potrzeby, żeby dzielić budynek, który w połowie jest własnością matki, a w jednej czwartej własnością synów.

Gdy w roku 2002 umiera matka, testamentem dzieli swoją część między córkę Zbigniewa Sobańskiego i i jego brata. Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze uznaje testament i ustala, że 3/12 budynku to własność Zbigniewa, 3/12 jego córki a 6/12 to własność brata.

– Wszystko wydawało się w porządku, mieszkamy jak dotychczas i nagle dowiadujemy się, że brat męża w marcu 2003 składa w jeleniogórskim sądzie wniosek o podział spadku i zniesienie współwłasności – wyjaśnia żona Zbigniewa, Wacława. – Gdy mąż przeczytał ten wniosek ogromnie się zdenerwował. Nasz sąsiad domagał się w nim prawie 80 procent nieruchomości, czyli dwóch pięter dla siebie, nam zostawiając 22 procent czyli poddasze na którym mieszkamy i proponuje 30 tysięcy złotych rekompensaty. To śmieszna kwota, gdyż cała nieruchomość warta była wraz z działką 560 tysięcy złotych. A trzydzieści procent to prawie 170 tysięcy a nie 30!

Wnioskodawca argumentował wypłatę odszkodowania niemożliwością podziału nieruchomości na trzy odrębne lokale. Tymczasem biegły powołany przez sąd wskazał, że podział na trzy odrębne lokale, w proporcjach takich jakie przewidywał testament.

Zbigniew mówił, że nie zamierza dzielić nieruchomości według niesprawiedliwych zasad, jakie zaproponował brat. Sąd nie przyjmował jednak jego argumentacji i kontynuował postępowanie.
– Mąż zrezygnowany niesprawiedliwym dla nas biegiem sprawy nie poszedł na ostatnią rozprawę jesienią 2005, na której sąd zatwierdził bez żadnych zmian zaproponowany podział. Nawet nie zostaliśmy poinformowani przez sąd o wydaniu postanowienia – wyjaśnia Wacława Sobańska.

– O tym, że sąd wbrew woli męża i córki niesprawiedliwie podzielił spadek dowiedzieliśmy się dopiero w styczniu 2006 roku, gdy postanowienie było już prawomocne. Wystąpiliśmy o uzasadnienie na piśmie i nigdy go nie otrzymaliśmy. Do dzisiaj nie wiemy, jakimi przesłankami kierował się sąd, którym kierowała niedoświadczona asesor, przyznając większość majątku szwagrowi, a nas pozbawiając prawa do lokalu wydzielonego przez biegłego. Sąd nie uznał za stosowne zostawić nam chociażby jedno pomieszczenie piwniczne.

Jedno z pism Zbigniewa Sobańskiego o wydanie uzasadnienia jeleniogórski sąd uznał za odwołanie do Sądu Najwyższego. Dokument z kancelarii sądowej trafił bezpośrednio do Warszawy a tam odwołanie zostało odrzucone, jako niezgodne z procedurą sadową.

– To zablokowało nam drogę do odwołania się od tego kuriozalnego orzeczenia – mówi Wacława Sobańska. – Jednocześnie przeżycia związane z procesem spowodowały gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia mojego męża. We wrześniu 2007 doznał ciężkiego udaru mózgu, który na wiele miesięcy przykuł go do łóżka.

Trzy miesiące później, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, do domu państwa Sobańskich przychodzi wezwanie komornika do opuszczenia parteru
– To jeszcze pogorszyło stan zdrowia męża, który uświadomił sobie, że traci odziedziczoną po rodzicach własność. Zmagania trwały wiele miesięcy, mieliśmy zaświadczenie lekarskie w którym lekarz wnioskuje o wstrzymanie eksmisji. Wszystko na nic. 25 września komornik w imieniu szwagra przejął od nas parter a ślusarz założył zamki. Klucz trafiły do jego kieszeni.. Komornik powiedział mi, że powstrzymywanie eksmisji złym stanem zdrowia męża to szantaż moralny. Ale to nie koniec – mówi ze złością Wacława Sobańska – Przecież nie dostaliśmy ani grosza, choć i tak te 30 tysięcy to ułamek wartości tego co nam zabrano.

Ogłoszenia

Zobacz więcej ogłoszeń Więcej
Skanowanie 3D Modelowanie 3D Rysunek 2D Skanowanie 3D Modelowanie 3D Rysunek 2D Usługi informatyczne Jelenia Góra Do negocjacji Firma budowlana / elewacje/stany surowe / remonty Firma budowlana / elewacje/stany surowe / remonty Usługi budowlane Jelenia Góra Do uzgodnienia Brak zdjęcia Dodatkowy dochód - Współpraca online Dam pracę Jelenia Góra Cena Brak zdjęcia Poszukuję kierowcy kat. C+E Dam pracę Mysłakowice Do uzgodnienia

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka