To wydarzenie budzi emocje nie tylko wśród botaników. Każde kwitnienie dziwidła olbrzymiego przyciąga tłumy zwiedzających i staje się medialną sensacją. Powód jest prosty – roślina kwitnie niezwykle rzadko. W zależności od wielkości bulwy i warunków uprawy na ten moment trzeba czekać od kilku do nawet kilkunastu lat, a samo kwitnienie trwa zaledwie dwa lub trzy dni. Dla wielu osób jest to jedyna szansa, by zobaczyć ten niezwykły gatunek w pełnej okazałości.
Egzemplarz uprawiany we Wrocławiu trafił do ogrodu z Ogrodu Botanicznego w Bonn. Gatunek pochodzi z wilgotnych lasów tropikalnych indonezyjskiej Sumatry i znajduje się na Czerwonej Liście Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody jako gatunek zagrożony wyginięciem. W naturze jego populacje stale maleją, dlatego każde kwitnienie w warunkach ogrodów botanicznych ma również znaczenie naukowe i edukacyjne.
Dziwidło olbrzymie jest największym przedstawicielem swojego rodzaju. Jego kwiatostan może osiągać nawet trzy metry wysokości i około półtora metra średnicy. Jednak to nie imponujące rozmiary przyniosły mu światową sławę. Roślina znana jest przede wszystkim z niezwykle intensywnego zapachu przypominającego rozkładającą się padlinę. Niektórzy porównują go do woni zepsutego mięsa, odchodów czy martwych zwierząt. To jednak nie przypadek. W ten sposób dziwidło zwabia owady zapylające, głównie chrząszcze i muchówki, które w naturze poszukują rozkładającej się materii organicznej.
Naukowców fascynuje także inna niezwykła cecha tego gatunku. W czasie kwitnienia roślina potrafi podnosić temperaturę kwiatostanu nawet o kilka stopni powyżej temperatury otoczenia. Zjawisko to, zwane termo genezą, pomaga skuteczniej rozprzestrzeniać związki zapachowe przyciągające owady. Wyższa temperatura zwiększa również aktywność zapylaczy, co poprawia szanse rośliny na rozmnażanie.
Jak wielkie zainteresowanie może wywołać kwitnienie dziwidła, pokazały wydarzenia w Warszawie. Gdy w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego zakwitł ten niezwykły gatunek, przed szklarniami ustawiały się kolejki zwiedzających, a tysiące osób śledziły rozwój rośliny w mediach społecznościowych. O wydarzeniu informowały ogólnopolskie media, a sam egzemplarz stał się jedną z największych atrakcji ogrodu.
Wszystko wskazuje na to, że podobne zainteresowanie czeka teraz Wrocław. Dla pracowników Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Wrocławskiego będzie to historyczny moment i zwieńczenie pielęgnacji wymagającej rośliny. Dla odwiedzających natomiast niepowtarzalna okazja, by zobaczyć jedno z najbardziej spektakularnych i najrzadszych zjawisk w świecie roślin.






Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.