Za uroczymi fotografiami kryje się jednak historia, która porusza.
Jak opowiada właścicielka, Leah Jahnesta Rairei, trzy lata temu musiała pożegnać swoją ukochaną suczkę Sonię, która przeżyła aż 18 lat.
– Po trzech latach zdecydowałam się adoptować własnego psa. Ze względu na to, że jestem studentką i mieszkam z babcią, większość schronisk odsyłała mnie z kwitkiem. Szyszkę znalazłam dzięki ogłoszeniu na Facebooku. Poprzednia właścicielka oddawała ją z powodu przeprowadzki. Adoptowałam ją w lutym, w tłusty czwartek. To była miłość od pierwszego wejrzenia – wspomina.
Szybko okazało się, że młoda suczka potrzebuje nie tylko nowego domu, ale przede wszystkim pomocy.
Była wychudzona, miała pasożyty, niewydolność trzustki, nie była wysterylizowana ani zaszczepiona. Nie miała nawet książeczki zdrowia. Jak relacjonuje właścicielka, żywiła się głównie resztkami ze stołu i przez wiele godzin zostawała sama w domu.
Od tamtej pory jej życie całkowicie się zmieniło.
Szyszka jest pod stałą opieką weterynarza, ma komplet szczepień, paszport i odpowiednio dobraną dietę. Choć leczenie jest kosztowne, właścicielka nie wyobraża sobie, by mogło być inaczej.
– Chcę jej zrekompensować poprzednie życie. Chcę, żeby była moją najlepszą przyjaciółką i poznawała ze mną świat – mówi.
I świat rzeczywiście poznaje. Od lutego Szyszka była już kilkanaście razy nad morzem, odwiedziła Niemcy i Czechy, zdobyła Śnieżkę, a w lipcu wybiera się na kilkutygodniowy wyjazd na Mazury.
Internautów szczególnie rozczuliły jej niewielkie, żółte buciki trekkingowe. To nie modny gadżet, lecz praktyczna ochrona łap przed gorącymi skałami, ostrymi kamieniami i długimi górskimi wędrówkami.
Jak widać, szczęśliwe zakończenia naprawdę istnieją. Czasem wystarczy jedna decyzja o adopcji, by całkowicie odmienić życie psa.











Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.