Sobota, 25 września
Imieniny: Aurelii, Władysława
Czytających: 5273
Zalogowanych: 4
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

MYSŁAKOWICE: Zawieszeni w próżni

Piątek, 19 marca 2010, 17:47
Aktualizacja: Sobota, 20 marca 2010, 7:46
Autor: Ania
MYSŁAKOWICE: Zawieszeni w próżni
Fot. Ania
Pracownicy Zakładów Lniarskich „Orzeł” S. A. w Mysłakowicach pikietowali dzisiaj pod fabryką. Chcą odzyskać zaległe pensje. Wielu z nich nie ma za co żyć, bo od stycznia nie otrzymali wynagrodzenia. W działaniach wspiera ich Zarząd Regionu Jeleniogórskiego NSZZ „Solidarność”.

W ciągu minionych miesięcy otrzymali zaledwie sześćset siedemdziesiąt złotych. Nikogo nie trzeba więc przekonywać, że nie jest to kwota wystarczająca na zaspokojenie nawet podstawowych potrzeb. Sytuacja pracowników jest tym trudniejsza, że w „Orle” pracuje wiele par, jak i osoby samotne. Dodatkowo otrzymanie jakiejkolwiek zapomogi utrudnia fakt, że osoby te są oficjalnie zatrudnione i osiągają dochody. W związku z czym na ogół nie przyznaje się im dofinansowania np. z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, a dzieci nie mogą zjeść refundowanych obiadów w szkole.

– Jesteśmy zawieszeni w próżni. Nie wiemy, co robić. Opiekę społeczną mamy za ścianą, ale po co do niej iść, skoro i tak nie otrzymamy pomocy. Musimy sobie jednak poradzić, trzeba żyć. Wykształcić dziecko. Wychowujemy córkę i chcemy zapewnić jej byt. Wiemy także, że w naszym regionie trudno jest znaleźć pracę – mówi Tadeusz Przybysz, pracował 25 lat na stanowisku mistrza tkalni, a kilka lat pełnił inne funkcje.
– Dwa miesiące chorowałem i nie miałem pieniędzy na zakup leków. Prezes już nieraz nas mamił, zwodził, oszukał i w dalszym ciągu to robi – dodaje.

Trzeba przyznać, że pan Tadeusz należy do tzw. twardych mężczyzn. Przez cały czas zachowywał zimną krew. Zdecydowanie więcej emocji wykazywała jego żona Barbara, w fabryce przepracowała 35 lat. Podkreślała, że nigdy nie było aż tak źle. Nie wie, jak ma sobie poradzić, za co utrzymać rodzinę. Podobnie jak jej koleżanki jest zrozpaczona. W grudniu nie było pieniędzy na zorganizowanie Świąt Bożego Narodzenia, a teraz sytuacja się powtarza przed Świętami Wielkanocnymi. Pojawiają się nawet myśli samobójcze.

– Nie mamy, co wsadzić do garnka. Nasze dzieci na dzień dzisiejszy nas utrzymują. Szef nie podpisał podania tym kobietom, które chciały odejść. Powiedział, że tego nie zrobi, bo ma zamówienia, będzie dużo pracy i każde ręce się przydadzą. Stwierdził, że nikt inny nie przyjedzie, bo jest niewypłacalny.

Na Boże Narodzenie zostałyśmy bez grosza i teraz sytuacja się powtarza na Święta Wielkanocne. Najgorsze jest to, ze prezes nie ma cywilnej odwagi, powiedzenia nam tego jak faktycznie wygląda sytuacja. Chciałybyśmy, aby nas w końcu zwolnił, albo dał nam wypowiedzenia, bo wtedy otrzymamy przynajmniej kuroniówkę . Najśmieszniejsze z tego jest to, że zarabiamy zalewie 1000 złotych po kilkudziesięciu latach pracy - mówiły Ewa Kopeć, Agnieszka Kubiak, Bożena Stasiak, Barbara Przybysz, Bożena Miercalek, Urszula Mikucka, Maria Sadowa, Mirosława Sikorska i ich koleżanki. Pracownice zakładu podkreślały także, że znalezienie pracy jest bardzo trudne. Tłumaczą, że pracodawcy szukają na ogół młodych osób i to z doświadczeniem.

Podczas dzisiejszej pikiety obecny był także radca prawny, Krzysztof Nowicki. Zadbał o to Zarząd Regionu Jeleniogórskiego NSZZ „Solidarność”. Pracownikom nie mogli jednak nic obiecać. Najtrudniejsze jest bowiem to, że praktycznie nikt nie zna faktycznej sytuacji spółki i w zasadzie nie wiadomo czy powinno się starać o ogłoszenie upadłości czy też nie. Wiadomo także, że w sprawę zaangażowano Państwową Inspekcję Pracy, a nawet samego Ministra Skarbu Państwa, Aleksandra Grada. Jednym z akcjonariuszy Zakładów Lniarskich „Orzeł” S. A. jest bowiem Bank Gospodarstwa Krajowego. Posiada 7% akcji. Członkowie Rady Nadzorczej reprezentujący BGK złożyli jednak rezygnację z powodu braku możliwości efektywnego wykonywania swoich funkcji.

Związkowcy podkreślali, że będą w dalszym ciągu starać się o poprawę sytuacji pracowników „Orła”, bo jak przekonywali są oni dla nich najważniejsi. Niewykluczone, że sprawa związana z niewypłacaniem pracownikom pensji i niedopełnianiem obowiązków przez pracodawców trafi do prokuratury.
Prezes spółki, Rafał Czupryński był nieobecny podczas dzisiejszej pikiety.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (36) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group