- Nie ma przepisu, nakazującego sprzedawcy przyjęcie kupionych butów które nie mają żadnej wady, a klient stwierdził, że jednak ich nie potrzebuje. Oczywiście dobrze jest, jeżeli w sklepie uwzględniają tego typu zwroty, jest to jednak zależne od sprzedawcy - mówi Jadwiga Reder – Sadowska, miejski rzecznik konsumentów.
Inaczej rzecz się ma w przypadku towaru wadliwego, który klient może reklamować przez 2 lata. Najpierw może zażądać takich samych, ale nowych butów lub zdecydować się na naprawę uszkodzonych. Jeżeli sprzedawca nie zgodzi się na to, może pójść kolejny raz ( tzw. drugi etap) i zażądać obniżenia zapłaconej kwoty o 50 % lub odstąpić od umowy.
W przypadku, gdy w dalszym ciągu napotyka odmowę najlepszym sposobem jest zgłoszenie sprawy do inspekcji handlowej lub rzecznika praw konsumenckich, które podejmą w naszej sprawie interwencję. Przy nieuwzględnionej reklamacji wadliwych butów najlepiej jest skorzystać z usług inspekcji handlowej, w ramach której działają polubowne sądy konsumenckie, dzięki czemu bezpłatnie rozwiążemy problem.
Prawo przewiduje także okres tzw. dodatkowych przywilejów konsumenckich, kiedy to klient może zażądać wymiany wadliwego towaru na nowy i nie musi udowadniać sprzedawcy, że towar faktycznie jest wadliwy. Natomiast handlowiec, który stwierdzi, że towar jest dobry, musi udowodnić klientowi, że ma rację.






Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.