Czwartek, 9 grudnia
Imieniny: Joanny, Wiesława
Czytających: 2148
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Warszawskie gwiazdy na jeleniogórskiej scenie

Wtorek, 14 czerwca 2011, 8:06
Aktualizacja: 8:07
Autor: Accipiter
JELENIA GÓRA: Warszawskie gwiazdy na jeleniogórskiej scenie
Fot. Archiwum Organizator
W poniedziałkowy wieczór w Teatrze im. Norwida gościli aktorzy warszawskiego Teatru Polonia ze spektaklem wg powieści węgierskiego dramaturga i pisarza Sándora Máraiego „Przygoda” w przekładzie Katarzyny Lewickiej i reżyserii Krystyny Jandy. Ta sztuka o miłości, powołaniu, wierności i niewierności, dramacie sukcesu i porażki to przede wszystkim wielka demonstracja warsztatu aktorskiego Jana Englerta.

Akcja rozgrywa się w godzinach popołudniowych w gabinecie lekarskim profesora Pétera Kádára (Jan Englert), który właśnie święci swój triumf zawodowy. Niczym grom z jasnego nieba spada na niego wieść, iż już wkrótce umrze jego żona Anna (Beata Ścibakówna). Tymczasem w profesorze kocha się pielęgniarka-recepcjonistka (Zofia Zborowska). Z kolei koleżanka po fachu profesora Kádára - lekarka dr Eszter Pálos (Edyta Olszówka) darzy uczuciem doktora Zoltána, asystenta profesora (Mariusz Zaniewski), który okazuje się być bawidamkiem i lowelasem. Na chwilę pojawia się też nieprzewidywalny wątek i postać drugoplanowa - pracujący na prowincji przyjaciel ze studiów lekarz dr Szekeres (Wiesław Komasa), no i dziennikarz (Maciej Marczewski).

Zaistniałe sytuacje komplikują problemy i dylematy. Wydaje się, że każdy zdradza każdego z każdym, a związki i zdrada prowadzą bohaterów do głębszego zrozumienia przede wszystkim samych siebie, przekraczają granice i łamią różnorakie tabu, fabularnie - niczym jakaś amerykańska opera mydlana typu „Moda na sukces”. Do tego klasyczny tekst Sándora Máraiego, zwanego węgierskim Tomaszem Mannem, jest nieznośnie trudny, a ramy narracyjne, dialogi i spodziewane rozwiązania fabularne nie zaskakują widza. I nie wszystkie wplątane w miłosny wielokąt postacie są do końca przekonujące i autentyczne.

Świetnym pomysłem reżyserki Krystyny Jandy jest wprowadzenie do rozmów wyrwanych z melodramatu monodramu profesora medycyny. To właśnie ten wpleciony monodram poszerza swoją formę stając się nagle kameralną sztuką w wykonaniu Jana Englerta. Bo profesor Kádára to jego wielka kreacja psychologiczna. Jako wybitny lekarz ujawnia, że wiedza i poznanie są niczym więcej jak tylko iluzją wykreowanego przez siebie świata. Siła osobowości aktora i zdecydowanie wygrywają w tych fragmentach, gdzie analizowane i filtrowane są związki uczuciowe i emocjonalne bohaterów, za których on chce wziąć odpowiedzialność. Englert jako profesor jawi się na scenie zaskakująco stonowany, pełen rezerwy i stoicki, tutaj zupełnie odmienny od tego Englerta, jakiego znamy z ekranu, impulsywnego i nerwowego, choćby z serialu Jana Łomnickiego „Dom” w roli Rajmunda Wrotka, miłośnika kobiet, z którymi robi „riki tiki tak”.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (16) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group