• Sobota, 7 grudnia 2019
  • Godz. 17:04
  • Imieniny: Ambrożego, Marcina, Teodora
  • Czytających: 5974
  • Zalogowanych: 8
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Warszawskie gwiazdy na jeleniogórskiej scenie

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Wtorek, 14 czerwca 2011, 8:06
Aktualizacja: 8:07
Autor: Accipiter
Fot. Archiwum Organizator
W poniedziałkowy wieczór w Teatrze im. Norwida gościli aktorzy warszawskiego Teatru Polonia ze spektaklem wg powieści węgierskiego dramaturga i pisarza Sándora Máraiego „Przygoda” w przekładzie Katarzyny Lewickiej i reżyserii Krystyny Jandy. Ta sztuka o miłości, powołaniu, wierności i niewierności, dramacie sukcesu i porażki to przede wszystkim wielka demonstracja warsztatu aktorskiego Jana Englerta.

Akcja rozgrywa się w godzinach popołudniowych w gabinecie lekarskim profesora Pétera Kádára (Jan Englert), który właśnie święci swój triumf zawodowy. Niczym grom z jasnego nieba spada na niego wieść, iż już wkrótce umrze jego żona Anna (Beata Ścibakówna). Tymczasem w profesorze kocha się pielęgniarka-recepcjonistka (Zofia Zborowska). Z kolei koleżanka po fachu profesora Kádára - lekarka dr Eszter Pálos (Edyta Olszówka) darzy uczuciem doktora Zoltána, asystenta profesora (Mariusz Zaniewski), który okazuje się być bawidamkiem i lowelasem. Na chwilę pojawia się też nieprzewidywalny wątek i postać drugoplanowa - pracujący na prowincji przyjaciel ze studiów lekarz dr Szekeres (Wiesław Komasa), no i dziennikarz (Maciej Marczewski).

Zaistniałe sytuacje komplikują problemy i dylematy. Wydaje się, że każdy zdradza każdego z każdym, a związki i zdrada prowadzą bohaterów do głębszego zrozumienia przede wszystkim samych siebie, przekraczają granice i łamią różnorakie tabu, fabularnie - niczym jakaś amerykańska opera mydlana typu „Moda na sukces”. Do tego klasyczny tekst Sándora Máraiego, zwanego węgierskim Tomaszem Mannem, jest nieznośnie trudny, a ramy narracyjne, dialogi i spodziewane rozwiązania fabularne nie zaskakują widza. I nie wszystkie wplątane w miłosny wielokąt postacie są do końca przekonujące i autentyczne.

Świetnym pomysłem reżyserki Krystyny Jandy jest wprowadzenie do rozmów wyrwanych z melodramatu monodramu profesora medycyny. To właśnie ten wpleciony monodram poszerza swoją formę stając się nagle kameralną sztuką w wykonaniu Jana Englerta. Bo profesor Kádára to jego wielka kreacja psychologiczna. Jako wybitny lekarz ujawnia, że wiedza i poznanie są niczym więcej jak tylko iluzją wykreowanego przez siebie świata. Siła osobowości aktora i zdecydowanie wygrywają w tych fragmentach, gdzie analizowane i filtrowane są związki uczuciowe i emocjonalne bohaterów, za których on chce wziąć odpowiedzialność. Englert jako profesor jawi się na scenie zaskakująco stonowany, pełen rezerwy i stoicki, tutaj zupełnie odmienny od tego Englerta, jakiego znamy z ekranu, impulsywnego i nerwowego, choćby z serialu Jana Łomnickiego „Dom” w roli Rajmunda Wrotka, miłośnika kobiet, z którymi robi „riki tiki tak”.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (16) Dodaj komentarz

~............ 14-06-2011 8:50
To ostatnie zdanie artykułu autor mógł sobie darować. Jeleniogórzanie widzieli wiele innych roli tego aktora o wiele różniących się od roli w filmie DOM, od której zagrania której upłynęło 20 lat albo więcej... Poza tym ten aktor w życiu prywatnym posiada tytuł profesora, można było napisać, że to profesor Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Jelenia Góra to nie zaścianek!
~g.niedzielny 14-06-2011 9:29
nie wiem, może to celowe działanie jest, ale... o spektaklu, na który chętnie bym się wybrał, dowiaduję się post factum. Informacji takiej nie ma ani w zapowiedziach teatralnych na jelonce, nie ma również na stronach teatru... o co w tym chodzi?? czy rzeczywiście przyjeżdża do naszego grajdoła tylu wybitnych aktorów, że można spokojnie to olewać??
~Do ~ 14-06-2011 9:52
~g.niedzielnego; Nie ma Pan/Pani racji. Wystarczy zajrzeć do "Będzie się działo" w kategorii wydarzeń - po lewej stronie na dole. Poza tym były plakaty w mieście. To przedstawienie było chyba bardziej rozreklamowane jak lokalne spektakle.
~zosia 14-06-2011 14:07
Zgadzam się, plakaty wisiały wszędzie. Sama bardzo chciałam się wybrać, ale 120 pln za bilet, to dość dużo..... Szkoda.
~teatrowidzka 14-06-2011 14:55
To było przedstawienie zaproszone przez agencje, a nie przez teatr, więc dlatego nie bylo go na stronach teatru. Ale nie ma czego żałować, szkoda pieniędzy ...
~Zdzich 14-06-2011 14:58
120PLN to często 1/10 wypłaty przeciętnego Jeleniogórzanina - jak teatr ma być pełny skoro ceny są z kosmosu? Niestety Jelenia Góra to nie Warszawa - tutaj są inne realia, inne pieniądze. Ja sam bardzo chętnie poszedłbym zobaczyć jakiś znany kabaret czy tego typu przedstawienie, ale 100 złotych za przedstawienie nie wiele osób da, bo za to można zapłacić rachunek czy zalać pół baku paliwa i jeździć na tym ze 2 tygodnie do pracy.
~znawca 14-06-2011 17:08
120 ZŁ ..... tych pieniędzy nie zarabia nasz teatr. Wypożycza jedynie scenę i widownię na czas innych imprez obcych. Na stronie teatru nie znajdziecie reklamy czy informacji o obcych imprezach, bo reklamą powinien się zająć organizator imprezy. 120 pln to dużo.. dużo za dużo. 15 ZŁ ..... tyle kosztują bilety do teatru w czerwcu i cena jest bardzo przyzwoita.
~xxx 14-06-2011 18:59
Do tych marudzących, że 120 zł to za dużo. Pewnie tak, ale do warszawki nie musicie jechać, pomyście o kosztach, IC, noclego + jedzenie. A tu teatr przyjeżdza do nas, bilety były też po 60 zł i 100 zł. Jak zwykle polskie społeczeństwo potrafi tylko marudzić, ciekawe ile kasy przepijacie lub wydajecie na tandetne gazety. Raz na jakiś czas można sobie odmówić innych przyjemności i pójść na coś z górnej półki. Oczywiście, że wszystko uzależnione jest od zasobności naszego portfela, ale Ci, co nie chodzą do teatru i tak nie pójdą nawet na spektakl za 15 zł, ba nawet nie oglądali żadnego w tv.
~do xxx 14-06-2011 19:29
Tak się składa, ze nie przepijam kasy, ani nawet gazet nie kupuję, wystarczą mi informacje w internecie. I żeby wyjaśnić - ja nie marudzę, a ubolewam, że AKURAT TERAZ nie mogłam sobie pozwolić na to wyjście. Gdybym teraz miałą wybór, pójść do teatru na spektakl za 120, czy 3 razy wyjść na pizzę, wybrałabym spektakl. Cóż, tak się złożyło. Napisałam, że bilety po 120 pln, bo tylko tymi byłabym zainteresowana, lubię sztukę oglądać w pierwszych rzędach, a nie z balkonu. To tyle w zasadzie, a i jeszcze dodam, że rzeczywiście, przyjeżdża teatr z Warszawy, to i aktorzy warszawscy się cenią. Z pewnością jednak "przeciętnych Kowalskich" było jak na lekarstwo na spektaklu, reszta to ludzie, którzy bez problemu wyłożą 120 pln (albo 240, jeśli z żoną, mężem, narzeczonym) na takie wyjście.
~jan 15-06-2011 8:28
nie ma czego żałować , za cenę jednego biletu wybierzcie się w trzy osoby na PORTRET z reperuaru "Norwida" to jest perełka z kreacjami Naszych AKTORÓW !
~teatrowidzka 15-06-2011 8:32
Bilety były po 120 zł., bo tyle kosztują w Warszawie. Spektakl z górnej półki ? Chyba tylko dlatego, że z Warszawy. Zaręczam, że nawet z pierwszych rzędów niewiele by Pani słyszała. Cudze chwalicie, swego nie znacie.
~ehe 15-06-2011 12:24
I znowu lud pracujący jeleniogórskiej kotliny Rzuci się ochoczo na "aktorskie" wypociny To cóż, że za bilety zapłacić trzeba słono Ważne że ujrzą nagie teatralne łono Wybitni aktorzy stołecznych pięknych scen W poważaniu mają wzrost wszystkiego cen „Frajernia” i tak przybędzie, i tak przecież zapłaci Cóż, że sztukę obejrzą jedynie bogaci Bogaci - co nie znaczy, że miłośnicy sceny Nie obce im zapewne rożne inne areny Na koncert disco-polo też parliby ochoczo Dlaczego do teatru więc tłumnie teraz kroczą? Jeleniogórskie snoby i śmieszni nuworysze „- Wiesz, byłam na Englercie, - Englercie ? - Pierwsze słyszę No, tym, co Szapołowską wywalił na pysk zbity - Ach, to ta z telewizji - wiesz, szkoda mi kobity” I tak „elita” miasta spragniona wręcz kultury Obejrzy „kunszt aktorski” samej wierchus
~wolę 15-06-2011 12:35
wolę pojechać IC do wawy i tam iść na najlepszy spektakl u Englerta w teatrze bo to b.dobry teatr niż wtedy ,kiedy z chałturką i żoną jeździ po polsce - to są różne sprawy i mimo,że to wielcy aktorzy to na takich wyjazdach grają jak w serialu-dla pieniędzy i niestety nie podoba mi się to ale taka jest prawda.ten spektakl nie dostał nagród w wawie to tylko chałtura
~ehe cz.2 15-06-2011 15:07
I tak „elita” miasta spragniona wręcz kultury Obejrzy „kunszt aktorski” samej wierchuszki z góry Cóż z tego, że Englert tylko cokolwiek z nich potrafi Reszta powinna się skupić na taniej kaligrafii Lecz to Wam nie przeszkadza, „elito” mego miasta Z mózgami przerobionymi na kawałek ciasta Przez „Barwy szczęścia”, „Klany” i inne debilizmy Więc życzę satysfakcji z teatralnej mielizny.
~jasiek 15-06-2011 20:09
Profesor Englert "bomba" , Panie odstawały .Pan Zaniewski bardzo słaby. Czy warto było wydać 120 zł-warto.
~palac 21-06-2011 21:52
po co wydawac piniadze na sztuki teatru norwida lepiej goscinie wydac piniadze na dobra sztuke slyszalam ze w teatrze pan koca zrobil obuz pracy produkuje drentwe sztuki z musza ludzi do pracy po 13 godzin i przerabiaja grafiki placowe i obsadza soba wszystkie role jest kiepskim aktorem

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group