Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Czwartek, 15 stycznia
Imieniny: Domosława, Pawła
Czytających: 23717
Zalogowanych: 116
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: W kleszczach goryczy – felieton

Niedziela, 16 grudnia 2007, 17:10
Aktualizacja: Poniedziałek, 17 grudnia 2007, 15:40
Autor: Konrad Przezdzięk
JELENIA GÓRA: W kleszczach goryczy – felieton
Fot. TEJO
Coraz bardziej oddalamy w czasie od epoki Polski Ludowej. Jednak im dalej od niej brniemy, tym bardziej zauważalne stają się te elementy rzeczywistości, które nie zmieniły się. Więcej – przybrały zjawisko o tyle niepokojące, że mówimy: za komuny tego nie było.

Niektóre grupy społeczne w swój zawód mają wpisane ryzyko niepodobania się. Taka na przykład – policja, a wcześniej: Milicja Obywatelska. O ile jednak za PRL funkcjonariuszy opinia społeczna tępiła za reżimową spolegliwość z partią rządzącą (głównie tyczyło to Służby Bezpieczeństwa, rzadziej – milicjantów prostych), o tyle w naszych czasach – policjanci są na cenzurowanym za to, że są.

Przekonałem się o tym po komentarzach tej części odwiedzających nasz portal, którzy w sobotnim wypadku dopatrywali się wszystkiego, tylko nie choćby cienia współczucia dla poszkodowanych w zdarzeniu. Można te wypowiedzi zawrzeć w jednej: dobrze tak draniom, że się rozwalili. I dodać do tego całe wiadro językowych pomyj, które – na szczęście dla Państwa – przeczytałem tylko ja oraz nieszczęśliwi autorzy. Może zakapturzone i pryszczate wyrostki, które – niestety – poznały litery i nauczyły się korzystać z komputera? Za nie swoje pieniądze zresztą.

Kiedy dwa tygodnie temu nie zostawiłem suchej nitki na Teatrze Jeleniogórskim za „Klątwę”, podobne wiaderko z pomyjami ze słownika wulgaryzmów wylało się na mnie. Cóż, przebolałem, bo w ryzyko mojego zawodu jest taki prysznic wpisany.
Jednak dziś, gdy na Jelonce piszemy, że nowa premiera, „Podróż poślubna” jest całkiem udana i warto do teatru się przejść, pozytywnych reakcji – jak na lekarstwo. Widać, że jak coś dobre, to nie budzi żadnych emocji. Nawet u zaciekłych obrońców sceny jeleniogórskiej w postaci byłego radnego, ekskandydata na prezydenta i obecnego pana prezesa Wspólnego Miasta. Widać w spółce „Wodnik” grają ciekawsze przedstawienia…

Gdy piszemy o wspaniałych mikołajkach sportowych zorganizowanych przez II Liceum Ogólnokształcące im. Norwida, nie pojawia się żaden negatywny komentarz ze strony „żeromskiej” konkurencji. Ale wystarczy, że na portalu pojawią się widoki z wieży I LO im. Żeromskiego, to odzywają się zaciekłe głosy, że „Żerom” jest be… Pisząc delikatnie.

Za PRL podawało się tylko same dobre wiadomości. Złe – nie były dopuszczane, no chyba że na tamten świat przeniósł się jakiś sekretarz generalny KPZR (dla niewtajemniczonych: Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego). Z czego zresztą naród za bardzo się nie smucił... Teraz cenzury na wieści nie ma. Za to są pretensje, że za mało informacji pozytywnych. A jeśli coś pozytywnego się pojawi, to też źle. Chyba że chodzi o lodowisko w Parku Zdrojowym: sztandarową inwestycję pana prezydenta. Wtedy jest krótki entuzjazm, który za chwilę przerodzi się w psioczenie, bo ktoś łyżwą rąbnie w lód i rozwali rurkę z płynem chłodzącym.

W latach Polski Ludowej cieszyła rzecz najmniejsza: wystane w kolejce 100 gram masła, buty cudem kupione spod lady, szampan Saviestskoje Igristvo, który rzucili do „Ronda” przed sylwestrem (butelka na klienta, nie więcej). Pomarańcze, czekolada czekoladopodobna i pięć orzechów włoskich w paczce od Dziadka Mroza, takiej z siateczki po ziemniakach. Ościsty karp, którego zdobycie przypłaciliśmy grypą po odstaniu swojego przez kilka godzin w kolejce przed furmanką na 1 Maja. Wyliczać można by długo.

Czasy były głupie, absurdalne i bez sensu. Ale dziś – kiedy w sklepach półki się uginają i dobrobyt niektórzy mają na wyciągnięcie ręki – jakoś pozytywne myślenie jest deficytowe jak za PRL – schabowe I klasy na kartki. Szkoda, że najczęściej dzieje się tak u ludzi młodych, którym „uroków” PRL nie dane było poznać.
Starsi coraz częściej – z nieukrywanym rozżaleniem – mówią: za komuny tego nie było. Obyśmy przynajmniej w świątecznym czasie zmienili nieco tory naszego rozumowania.

PS.
A co literówek, cóż – zdarzają się, zwłaszcza jeśli zbytnie zaufanie pokładamy w samosprawdzaczach pisowni edytora Word... Nie przeczę, że nie przeczytałem uważnie przed publikacją. Przepraszam.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Jaki masz stosunek do zbiórek, akcji charytatywnych?

Oddanych
głosów
406
Staram się pomagać wszystkim
31%
Pomagam tylko osobom, które znam
36%
Nie biorę udziału w taki akcjach
33%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Tak wyglądały zimy w przedwojennej Polsce
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Aktualności
Tajemnicze odgłosy –ponura kapliczka w Bukowcu
 
Aktualności
Bezsensowny mord. Z siekierą na księdza z Maciejowej
 
Aktualności
Koniec epoki w Muzeum Sportu
 
Ciekawe miejsca
Podkarkonoski Akropol – świątynia Ateny w Bukowcu
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group