Środa, 21 października
Imieniny: Urszuli, Jakuba
Czytających: 9382
Zalogowanych: 10
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Uwolnić motyle!

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Wtorek, 15 grudnia 2009, 8:10
Aktualizacja: 15:16
Autor: Ania
Fot. Organizator
Powodzenie gościnnego występu warszawskiego Teatru Kamienica Emiliana Kamińskiego z amerykańską komedią romantyczną autorstwa Leonarda Gershea „Motyle są wolne” w reżyserii Zbigniewa Lesienia stało się możliwe ze względu na nieskomplikowaną akcję oraz aktorów znanych ze szklanego i dużego ekranu.

Napisana w latach siedemdziesiątych XX wieku broadwayowska sztuka „Motyle są wolne” (tytuł został zainspirowany powieścią Karola Dickensa „Ponury dom”), którą być może kojarzą także kinomani z oscarową kreacją Eileen Heckart i Goldie Hawn z 1972 roku, obficie przeplatana elementami komizmu, rozgrywa się w kawalerce na nowojorskim Manhattanie, wynajętej przez niewidomego Dona Bakera (Lesław Żurek).

Zafascynowana nim sąsiadka – stawiająca pierwsze kroki aktorka teatralna Jill Tanner (Marta Żmuda–Trzebiatowska) przyznaje, że ona sama jest z tej samej gliny, co Don. Z przekory i na znak protestu przeciw despotycznej matce (Ewa Ziętek), aż wreszcie z głębokiego i szczerego uczucia walczy o wydobycie Dona z jego dobrowolnej izolacji. Pani Baker wszystko, co robi dla syna, ma na celu „wydźwignięcie jego”, uratowanie, ulepszenie. Nie zastanawia się, czy ma do tego prawo i czy rzeczywiście cokolwiek ją do tego upoważnia. Nawet najszczersza matczyna miłość.

Jill wyznaje publicznie pani Baker, że ma jednego ojca i trzech ojczymów, a za sobą sześciodniowe małżeństwo. Nieco długo trwa, zanim widz zaczyna rozgryzać Jill, zmieniając stopniowo sąd o niej pod wpływem uczuciowej porażki, jaką ponosi w swym związku z Donem, gdy chce zamieszkać u nowojorskiego reżysera Ralpha Austina (Michał Lesień).

Pozornie nieologiczne, egoistyczne nawet postępowanie Jill zaczynamy w końcu akceptować, podobnie jak akceptuje je matka Dona, po czasie buntu. Nie ma, bo nie może być łatwego happy endu. Wrzucony wbrew swojej woli w niedoskonały świat, Don nie ma szans na zaspokojenie swojej tęsknoty za dojrzałą miłością. Jill jedynie niesie potencjalną szansę wsparcia: fizyczny kontakt przynosi ulgę i zapomnienie, ale prawdziwy kontakt duchowy jest niemożliwy.

Reżyser Zbigniew Lesień, który debiutował jako aktor u samej Aliny Obidniak w „Śnie srebrnym Salomei” w kaliskim teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego, operuje konstrukcją postaci, które osadzone są w świecie ludzkich emocji. W spektaklu są świetnie napisane dialogi, w których komizm pomieszany z amerykańską poezją wyłaniają się jakby mimochodem z codzienności. Na ogromne barwa za rolę zakochanego niepełnosprawnego romantyka z marzeniami o karierze keybordzisty zasłużył dobrze zapowiadający się aktor młodego pokolenia Lesław Żurek. Warto przypomnieć, że kinowy bohater Żurka z filmu „Mniejsze zło”- pisarz karierowicz-oportunista Kamil Nowak, do Pierwszej Komunii Świętej przystąpił w…Jeleniej Górze uciekając od bagnistych realiów PRL-u.

Znana z polskiej sceny i ekranu Ewa Ziętek potwierdziła swoją klasę i znakomicie wypadła w roli zaborczej matki. Pozornie uboga scenografia sprawdziła się jako tło wydarzeń. Zabrakło jednak pomysłu na podkład muzyczny. Przedstawienie dostarczyło jeleniogórskiej publiczności przede wszystkim relaksu i rozrywki.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (5) Dodaj komentarz

kazimierzp 15-12-2009 8:39
Sztuka Julisza Słowackiego nazywa się "Sen srebrny Salomei", więc powinno być w tekście w "Śnie srebrnym Salomei", a nie "srebrnej"!;-)
~Asia 15-12-2009 10:34
Dla mnie niedopuszczalnym jest fakt , że koordynatorka sprzedająca bilety na sztuke nie ma zielonego pojecia na temat czasu trwania,ilości przerw .
kazimierzp 15-12-2009 12:08
Dziękuję za naniesienie poprawki! Wielu z nas jest wzrokowcami i błędnie napisane teksty podświadomie utrwalają się w pamięci! A po co ma to być z błędem!
~Moi drodzy 15-12-2009 13:46
To było bardzo niedobre przedstawienie KROPKA Pan znany jest również ze sprawy o wielokrotne molestowanie swoich pracownic, został nawet skazany o czym pisały gazety i jaki "piękny" powrót....
~pogo 16-12-2009 8:38
Czyli nic straconego, gdy ktoś nie widział.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group