Piątek, 25 czerwca
Imieniny: Doroty, Łucji
Czytających: 3400
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Trudne dojrzewanie Marzeny Buchcic

Czwartek, 3 stycznia 2008, 15:08
Aktualizacja: 15:10
Autor: Janusz Cwen
JELENIA GÓRA: Trudne dojrzewanie Marzeny Buchcic
Fot. JP
Marzena Buchcic, 22 – letnia skrzydłowa KS Finepharm Carlos od siedmiu lat zdobywa uporczywie pozycję w drużynie. Coraz lepiej radzi sobie w ekstraklasie rozgrywek o mistrzostwo Polski w piłce ręcznej kobiet. I pomyśleć, że to przypadek spowodował, że uprawia tę dyscyplinę sportu.

Jak wspomina Marzena – siedem lat temu – w półfinale mistrzostw Polski juniorek młodszych, reprezentacja Opola spotkała się z reprezentacją Jeleniej Góry, którą prowadził Mirosław Uram. – Grałam w opolskim zespole, który zdecydowanie wygrał z jeleniogórzankami. Po tym turnieju Mirosław Uram namówił mnie do tego, bym przeniosła się do stolicy Karkonoszy – mówi Marzena.

Tak się stało. Jednak opolanka nie od razu zdobyła uznanie kolejnych szkoleniowców KS Jelfa i nawet do tej pory nie zawsze wychodzi w pierwszym składzie drużyny, choć od prawie roku jest kapitanem zespołu, po rezygnacji z tej funkcji przez Martę Gęgę.

Wydaje się, że ta ambitna dziewczyna, która od początku pobytu w Jeleniej Górze chciała grać jak najlepiej, zbyt szybko chciała to osiągnąć i niepowodzenia w tej mierze paraliżowały ją w czasie meczów. – Marzena daje z siebie wszystko nie tylko w czasie meczów, ale i w każdym treningu. Myślę, że zaangażowanie w to, co robi za bardzo ją usztywnia – mówi szkoleniowiec Zdzisław Wąs.

Był taki moment w tamtym sezonie, że Marzena podczas meczu, w kilku sytuacjach sam na sam z bramkarką przeciwniczek, nie zdobyła bramek. Płakała potem z wściekłości . – Ja w tę dziewczynę – jak Mirek Uram – od początku wierzyłem, ale nie wiedziałem jednak, jak ją przekonać, by nabrała większego dystansu do tego, co robi – wspomina Zdzisław Wąs.

Stało się to podczas niedawnego turnieju w Lubinie, kiedy jeleniogórzanki grały z drużyną ŻGR Trogir (Chorwacja). Trenera jeleniogórzanek w pewnym momencie poniosło (nie po raz pierwszy w karierze) i dostał od sędziów żółtą kartkę. Wówczas jeszcze bardziej rozsierdzony Wąs nie wytrzymał i powiedział jednemu z arbitrów, by tę kartkę umieścił tam, gdzie mu się kończy kręgosłup. Dostał w efekcie czerwoną. – Usiadłem wówczas na krześle i akurat była obok Marzena, której mecz nie wychodził i zeszła wcześniej z parkietu. Powiedziałem jej, jak ma grać. Wróciła na boisko i była to Marzena, jaką bym chciał widzieć w każdym meczu – podsumował Z. Wąs.

Zawodniczka również sądzi, że wreszcie opuściła ją chorobliwa trema. Teraz nabrała na tyle doświadczenia, że podchodzi do kolejnych spotkań z większym dystansem i potrzebną bardzo każdej zawodniczce – w dobrym tego słowa znaczeniu – rutyną.

Można powiedzieć, że zawodniczka KS Finepharm Carlos, nie zmarnowała siedmiu lat spędzonych w Jeleniej Górze, choć jak wspomina, było jej bardzo ciężko, gdy jako piętnastolatka i oderwana od rodziny spędzała pierwsze miesiące w internacie szkolnym poza domem. Jednak przetrzymała ten okres. Zdała maturę w liceum ogólnokształcącym i ciągle walczyła o podnoszenie poziomu gry w piłkę ręczną. Jednocześnie nadal się uczyła i skończyła podyplomową szkołę, dzięki czemu jest wykwalifikowaną kosmetyczką.

– Można powiedzieć, że w okresie pobytu w Jelonce (Jeleniej Górze – przyp. aut.), spełniają się moje marzenia. Uprawiam dyscyplinę sportu, z którą wiążę swoje nadzieje sportowe i miałam szczęście, że odbywa się to w profesjonalnym klubie. Nie tylko ja, ale również koleżanki bardzo to sobie cenimy i dziękujemy za to szefom klubu. Ponadto chciałam zostać kosmetyczką i tak się stało, a 28 czerwca 2008 r. wychodzę za mąż, za Krystiana, z którym się znamy od dwóch lat – kończy Marzena.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (22) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group