W katastrofie pipera PA-28, który leciał z Mielca do Jeleniej Góry, zginął pilot wraz z małżonką. Oboje spieszyli się na spotkanie biznesowe w Jeleniej Strudze w Kowarach. Samolot zniżył pułap lotu i rozbił się na wzniesieniu zahaczywszy wcześniej o drzewa, bo pilot przecenił swoje umiejętności i zlekceważył ostrzeżenia z jeleniogórskiego lotniska o kiepskich warunkach pogodowych.
– Postępowanie umorzono wobec śmierci sprawcy wypadku – informuje Violetta Niziołek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.