Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 3 stycznia
Imieniny: Danuty, Genowefy
Czytających: 7674
Zalogowanych: 9
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Teatry pod pogodnym niebem bez biletu

Niedziela, 4 sierpnia 2013, 7:52
Aktualizacja: Poniedziałek, 5 sierpnia 2013, 7:18
Autor: Elster
Jelenia Góra: Teatry pod pogodnym niebem bez biletu
Fot. Mea
W minioną sobotę (3 sierpnia) w miejskiej przestrzeni XXXI Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych zawładnął Jelenią Górą. Najstarsza tego typu impreza w Polsce ma się całkiem dobrze. Przez cały dzień spektaklom towarzyszyła piękna pogoda.

W popołudniowym programie aż do wieczora na ulicach miasta rozbrzmiewały dźwięki bębnów. Teatr im. Norwida, organizator festiwalu, pomyślał o najmłodszej widowni. W popołudniowym programie adresowanym do dzieci miały miejsce wielogodzinne działania parateatralne o charakterze edukacyjnym. Było więc szereg warsztatów: szczudlarskie, żonglerskie, aż po bębniarskie i bańkarskie. Wszystkie wywołały najprostsze uczucia frajdy i oczarowania. W czasie całodziennej imprezy to właśnie głównie młodzi uczestnicy festiwalu, pod opieką artystów z Krakowskiego Teatru Ulicznego „Scena Kalejdoskop”, nadawali dynamikę.

„Scena Kalejdoskop” z Krakowa wystawiła „Serce Don Juana” w oparciu o osławioną historię legendarnego uwodziciela wszech czasów pióra Moliera. Chyba jednak społeczne zaangażowanie teatru ma dziś nieco inny charakter niż przed laty. Molierowski „Don Juan” zaraz po premierze w 1665 r. został ocenzurowany i zdjęty za bezbożność, czyli - jak wtedy to określano - za libertynizm. Wydaje się to dziś tym śmieszniejsze, że nieraz oskarża się autora o tendencje wprost przeciwne, wytyka się mu propagowanie naiwnej moralistyki opartej o wiarę w zabobony. „Serce Don Juana” jest skomponowane współcześnie: Don Juan spieszy od jednej do drugiej przygody, od jednej do drugiej kobiety. Są tu widowiskowe wyczyny artystów na szczudłach, pantomima, taniec, kostiumy, stroje i maski oraz efekty pirotechniczne. Założyciel krakowskiej „Sceny Kalejdoskop”, autor spektaklu i odtwórca tytułowej roli - Piotr Kulczyk pragnął jeszcze nadać sens szeroko zakreślonej metafory: samotny Don Juan podczas tułaczki po świecie trafia do piekła z diabłami odzianymi w czerwone spodnie-ogrodniczki.

Bardzo podobał się „Kucharz na ostro”. Widzowie otrzymali sporą dawkę pozytywnej energii od Teatru Formy, prowadzonego przez Józefa Markockiego, który wywodzi się z Wrocławskiego Teatru Pantomimy i szkoły Henryka Tomaszewskiego. Antywojenna komedia obfitowała w ogrom groteskowych scen. Przedstawienie nawiązuje do wydarzeń wspólnych polsko-rosyjskich manewrów na podlegnickich polach. Polak Marian (Jan Kochanowski, aktor Teatru Cinema w Michałowicach), Rosjanin Stiopa (Józef Markocki) i Niemiec Hans (Damian Szydłowski) to trzej kucharze, którzy chcą ugotować najlepszą zupę-grochówkę. Na horyzoncie pojawia się także czeska sanitariuszka Zuza (Joanna Zabuska). „Kucharz na ostro” bawił do łez, mimo że korzystał z prostych środków - dowcipu sytuacyjnego, gaf i pomyłek. Ujął widzów, bo szybko i trafnie odpowiadał na to, co działo się wokół. No i z pewnością skojarzył się z „Przygodami dobrego wojaka Szwejka” Jaroslava Haška czy legendarnym filmem „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” wg powieści Kazimierza Sławińskiego „Przygody kanoniera Dolasa”.

Utrzymane w surrealistycznej swobodzie wieczorne widowisko „Ballada o Kwadracie” Teatru Mariana Bednarka z Rybnika wciągało widzów w beztroską grę, pełną surrealistycznego poczucia humoru. W ukrytej rozmowie z malarzem jeszcze bardziej słynnego dzieła „Czarny kwadrat na białym tle” - Kazimierzem Malewiczem, dyrygent - artysta dyryguje swoim dziełem. Wplata różne wątki: swoją śmierć i pseudo-artystycznego urzędasa – wiecznego wroga sztuki i wolności artystów. Prócz obrazu, ruchu i tańca, klimat spektaklu budowały rytmiczne dźwięki perkusji, na której grał Przemysław Sokół.

Mocną stroną tegorocznej edycji festiwalu był ambitny spektakl muzyczny „Thermidor roku 143” Miejskiego Teatru Miniatura z Gdańska na podstawie scenariusza i w reżyserii Lecha Raczaka, w oparciu o twórczość Stanisławy Przybyszewskiej i nowelę teatralną „Sny Przybyszewskiej” pióra Macieja Rembarza. Akcja rozgrywa się na tle dawnej hurtowni. W realiach Wolnego Miasta Gdańska ujęte tu zostały ostatnie chwile w skrajnej nędzy 34-letniej pisarki, uzależnionej od morfiny. Wymienić trzeba z uznaniem dobrze postawioną rolę Edyty Janusz-Ehrlich jako Przybyszewską. Na szczególną uwagę zasługuje perfekcyjny obraz oraz scenografia Ewy i Piotra Tetlaków. Rozmach i precyzja wykonania: pokój Przybyszewskiej - ruchoma platforma, zawierająca rekwizyty (krzesło, lampa i maszyna do pisania), pod pokojem umieszczone zostało koło, gdzie przebywają panowie: Robespierre (Krystian Wieczyński) i Danton (Jacek Gierczak), no i zjeżdżalnia jako gilotyna.

Festiwal stał się czymś więcej niż rozrywką umilającą spacer lub tylko atrakcją turystyczną, która przyciągnęła ludzi i skłoniła ich do zatrzymania się i pstryknięcia fotki. Dla wielu mieszkańców Jeleniej Góry była to jedyna możliwość obcowania ze sztuką, bo na bilety do „normalnego” teatru ich po prostu nie stać.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Co myślisz o wprowadzeniu jednego wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn (62 lata)?

Oddanych
głosów
368
Dobry pomysł
59%
Zły pomysł
41%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Zagrożenia dla rolnictwa i hipokryzja UE
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
112
Straż Parku uratowała wychłodzonego Czecha
 
Czechy
Sensacja przyrodnicza w Sudetach
 
Aktualności
Tak w sylwestrową noc bawiła się Jelenia Góra
 
Aktualności
Sylwester pod chmurką z Łobuzami i Mr. Presidentem
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group