Środa, 23 czerwca
Imieniny: Wandy, Zenona
Czytających: 2599
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Spowodował śmierć czterech osób – odpokutuje w celi

Poniedziałek, 17 marca 2008, 17:51
Aktualizacja: Wtorek, 18 marca 2008, 7:02
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Spowodował śmierć czterech osób – odpokutuje w celi
Rodziny ofiar tragedii z Ubocza po dzisiejszej (poniedziałek) rozprawie sądowej.
Fot. Angela
Piotr K. spowodował wypadek i uciekł. Zostawił rannych kolegów we wraku samochodu skazując ich na pewną śmierć. Rodzina ofiar uważa go za mordercę. W poniedziałek Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze ostatecznie i prawomocnie zdecydował, że K. spędzi najbliższe 10 lat w więzieniu.

Do tragedii doszło w nocy z 13 na 14 maja 2006 roku. Zaczęło się od dyskoteki w sobotni wieczór. Zabawa, alkohol, dobre towarzystwo w gronie znajomych. Po nocnej libacji na dyskotece w głowach pięciu kumpli z Mirska zaszumiało i zrodził się pomysł - „jedziemy”.

Wsiedli do opla calibry należącego do Piotra K. i pojechali. Za kierownicą zasiadł właściciel. Jazda okazała się jednak ostatnią podróżą ich życia. W niedziele rano zniszczony samochód na dnie przydrożnego urwiska znaleźli mieszkańcy Ubocza, którzy szli do kościoła. Wezwali pomoc. Za późno.

W środku były zwłoki młodych ludzi: najmłodszy miał lat siedemnaście, najstarszy dwadzieścia jeden. Maciej D. żył jeszcze długo po wypadku. Zmarł godzinę przed przyjazdem pogotowia, bo nie udzielono mu pomocy. Piotr K. zostawił swoich kolegów wiedząc, że się wykrwawią. Nie powiadomił nikogo, jakby zapomniał, że kilka minut wcześniej wraz z kolegami jechał z podwójna prędkością, stracił panowanie nad kierownicą, uderzył w słup i dachował staczając się z urwiska

K., jak gdyby nic, wrócił do domu. Szybko zaplanował, że ucieknie z kraju. Zdążył jeszcze się przebrać, umyć, zadzwonić po brata i zatrzeć wszelkie ślady, które świadczyłyby o tym, że to on jest sprawcą. Przebieg zdarzenia opowiedział bratu i konkubinie. Oni również nie wezwali pomocy. Myśleli, jak wywieźć Piotra K. z kraju. A dla bliskich ofiar zatrzymał się czas. Przyjeżdżali na miejsce zdarzenia i czuli jak od środka rozrywa ich ból i bezsilność.

K. wyjechał do Niemiec, skąd zadzwonił. Udawał, że nic nie wie o tragedii. Nie zapytał, czy ktoś przeżył, ale kto odda mu pieniądze za samochód. Prawda szybko wyszła na jaw. Policja dzięki zeznaniom brata jednej z ofiar, odtworzyła przebieg tragedii. Na niekorzyść K. świadczyły zeznania świadków oraz ślady krwi sprawcy na poduszce powietrznej kierowcy.

Sąd Rejonowy w pierwszej instancji wydał wyrok dla K., którego uznał winnym tragedii: dziesięć lat więzienia i dziesięć lat zakazu prowadzenia pojazdów. Sprawca ani przez chwilę nie okazał skruchy, podobnie jak jego brat i konkubina. Dostali wyroki w zawieszeniu.

Apelację wniosły obydwie strony. W poniedziałek Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze po ponownym rozpoznaniu sprawy odrzucił apelacje jako niezasadne i uznał dziesięć lat pozbawienia wolności dla Piotra K. za wyrok sprawiedliwy.

– Żadna kara nie przywróci do życia naszych dzieci – powiedziała po ogłoszeniu wyroku Bożena Dupla, matka Macieja. – Dla mnie nawet skazanie go na dożywocie nic nie zmieni. Chociaż uważamy, że oczywiście powinien ponieść karę. Wystarczyłoby, żeby tylko wezwał pomoc. Nikt z nas nie miałby do niego żadnych pretensji – dodali pozostali rodzice.

– Nasi synowie sami wsiedli do samochodu i zadecydowali, że z nim pojadą. Nie mamy pretensji, że Piotr K. spowodował wypadek, ale że nie pomógł, nie zadzwonił, nie poinformował. A teraz nawet nie potrafi powiedzieć „przepraszam”. W dalszym ciągu trzyma głowę wysoko i udaje, że jest niewinny – usłyszeliśmy.

Tak samo zachowywały się konkubina i matka skazanego, które przyszły na dzisiejszą rozprawę. Konkubina raz po raz rzucała po sali wrogie spojrzenia, a na widok łez rodziny ofiar wybuchała śmiechem.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (15) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group