Czwartek, 26 listopada
Imieniny: Konrada, Sylwestra
Czytających: 1838
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Skatował matkę i zrzucił winę na… demony

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 11 stycznia 2016, 8:31
Aktualizacja: 8:33
Autor: Angelika Grzywacz–Dudek
Fot. Archiwum
Dzisiaj (11.01) w jeleniogórskim sądzie okręgowym odbędzie się kolejna rozprawa przeciwko 53–letniemu Andrzejowi G., który w pijanym widzie skatował swoją 85–letnią matkę metalową kulą oraz drewnianym krzesłem. W trakcie przesłuchania oprawca przekonywał, że to nie on pobił kobietę, a… demony. Biegli sądowi uznali go jednak za poczytalnego. Mężczyźnie grozi dożywocie.

Do zdarzenia doszło w małym miasteczku w gminie Lubań. Andrzej G., od lat mieszkał ze swoją schorowaną matką, która leżała w łóżku i wymagała opieki. Mężczyzna nie pracował, najpewniej utrzymywał się z renty staruszki, chociaż oficjalnie się do tego nie przyznawał. Niemal codziennie pił alkohol, po którym był agresywny. I tak też było tragicznego dnia – 7 grudnia 2014 roku. Około godz. 20.00 poszedł na stację paliw, gdzie kupił 0,5 litra wódki i dwa piwa. Po powrocie do domu wszczął awanturę z 85-latką, po czym skatował ją najpierw metalową kulą, która się złamała, a następnie drewnianym krzesłem, które rozpadło się na drobne elementy. Po zajściu zadzwonił do brata i powiedział o zajściu, a ten powiadomił drugiego z synów 85-letniej Zofii G., który poszedł zobaczyć co się stało i wezwał policję oraz pogotowie. To, co zastano na miejscu, było przerażające. – Starsza pani miała całą zakrwawioną twarz, z trudem oddychała. Na pytanie kto jej to zrobił, powiedziała: Andrzej – relacjonował podczas przesłuchania jeden z policjantów, który uczestniczył w interwencji.

Kobieta trafiła do szpitala. 4 stycznia 2015 roku zmarła. Ale sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci nie było pobicie, a rozległe ropne zapalenie płuc, które doprowadziło do niewydolności oddechowo - krążeniowej. Stąd w akcie oskarżenia zapis „działał z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia Zofii G, ale celu swego nie osiągnął… ”. Niezależnie od tego będzie odpowiadał, jak za zabójstwo.

Tragicznego dnia, w chwili przyjazdu na miejsce funkcjonariuszy, Andrzej G. siedział w drugim pokoju i kręcił papierosy. Na pytanie policjantów, kto pobił staruszkę odpowiedział, że jakieś demony, a on sam nie ma z tym nic wspólnego. Tę wersję utrzymywał podczas kolejnych przesłuchań, podczas których przyznał, że jego relacje z matką były złe. - Nie dość że matka wymagała opieki, to jeszcze mi dokuczała – mówił.

Oskarżony nie przyznał się do skatowania kobiety. Zasłaniał się niepamięcią rzekomo wywołaną przez alkohol, ale biegli stwierdzili, że ten zanik pamięci jest wybiórczy – dotyczy tylko samego pobicia kobiety. Więc najprawdopodobniej jest tylko linią obrony Andrzeja G. Nie dali też wiary rzekomym omamom, których oskarżony nie miał odpowiadając logicznie i spójnie na wszystkie zadawane pytania.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (8) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group