Czwartek, 22 października
Imieniny: Filipa, Halki
Czytających: 6786
Zalogowanych: 11
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Publiczność na „Smyczy” padła na kolana...

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Wtorek, 21 października 2008, 22:41
Aktualizacja: Czwartek, 23 października 2008, 8:29
Autor: TEJO
Fot. TEJO
... i wstała, by owacją nagrodzić aktorów Teatru Polskiego z Wrocławia, którzy zagrali w finałowym spektaklu XXVIII Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych. Było za co bić brawo: perfekcyjna gra, świetna muzyka i wielki talent Bartosza Porczyka, który w przedstawieniu pokazał więcej niż klasę.

Nie byłoby tej sztuki, gdyby nie Porczyk, ale i nie byłoby jej bez muzyków, reżyserki i scenografki Natalii Korczakowskiej i… polskiej rzeczywistości. Każdy z tych elementów był składową częścią tej udanej całości. Gdyby zabrakło choć jednej, sztuka runęłaby.

Samo przedstawienie można by nazwać monodramem, choć nie jest to monodram w klasycznym tego słowa znaczeniu. W sztuce gra bowiem nie tylko główny bohater, a raczej bohaterowie wykreowani przez Bartosza Porczyka, lecz także muzyka. Mnóstwo cytatów z różnych popularnych i mniej piosenek ilustrujących to, co frapuje „maski” wykonawcy. Ten wciela się a to w paralityka, a to w prowincjonalnego „fircyka”, a to w rozwydrzonego nastolatka, a to w kaznodzieję, a to prostytutkę – w końcu – w starca.

Towarzyszy mu rzeczywistość: nasza, polska, namacalna, o której wiele mógłby powiedzieć każdy z nas: konsumpcjonizm, degrengolada umysłowa, przeintelektualizowanie. Dostaje się w sztuce po równo: intelektualistom świeckim i kościelnym, pruderyjnym drobnomieszczanom, czy też rewolucyjnym artystom. A sam tekst, momentami trącający krawędzi norm przyzwoitości, w przedstawieniu nie razi. – O, k… , czy my nie jesteśmy czasem w teatrze? – pyta kobieta lekkich obyczajów wykreowana przez Porczyka. I wzbudza, nie tylko tym powiedzeniem, salwy śmiechu wśród widzów, z którymi cały zespół Polskiego nawiązuje zresztą świetny kontakt.

Chyba nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że po części śmieją się sami z siebie. Widzianych w krzywym zwierciadle, które zresztą jest jednym z elementów scenografii. Każdemu bowiem z nas zdarza się doświadczać stanów, myśli i przeżyć, o których mowa w „Smyczy”.

Świetny akcent na finał Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych i jednocześnie bardzo wysoko postawiona poprzeczka dla zespołu Teatru Jeleniogórskiego. Podczas najbliższej premiery na pewno będzie porównywany do tego, co pokazali dziś aktorzy Teatru Polskiego z Wrocławia.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (6) Dodaj komentarz

~teatromanka 22-10-2008 8:09
Byłam, widziałam - rewelacja to mało powiedziane.
~Widz 22-10-2008 8:41
Rzeczywiście oglądaliśmy fascynującą grę młodego aktora obdarzonego ogromnym talentem i wspaniałymi walorami fizycznymi. Mam nadzieję i życzę widzom aby wydarzenie to wpłynęło na poziom spektakli proponowanych przez nasz jeleniogórski teatr.
gmagdalena 22-10-2008 9:30
Przedstawienie cudowne. Jestem pod ogromnym wrażeniem gry Bartosza Porczyka.
~duda 22-10-2008 10:12
moje gratulacje - chylę czoło pozdrawiam
~EWa 22-10-2008 10:28
Przedstawienie było niesamowite.Wyszłam z teatru oczarowana.
~widzek 22-10-2008 11:52
ehh, bez przesady - mozliwosc jednego aktora rewelacyjne, kilka scen niezlych np kaplan i rozmowa z Bogiem i piosenek: Lady Punk, ale zeby pasc na kolana to przesada, prostytutke zagral swietnie - ale akurat nie jest to trudne, kaplan byl trudniejszy, Jezusa z befsztykiem porownac - troche przesada - pisze troche chaotycznie bo nie mam czasu, sztuka nie zla, pokazujac mozliwosci jednego aktora - co moze jeden facio zrobic - rewelacyjny aktor, glos, sylwetka, gra - ale sam scenariusz wiele do zyczenia.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group