Wtorek, 4 sierpnia
Imieniny: Dominika, Jana
Czytających: 6713
Zalogowanych: 8
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Przygoda z MZK

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 31 maja 2009, 11:22
Aktualizacja: 19:33
Autor: Marian Sajnog
Wbrew licznym negatywnym opiniom o naszej, miejskiej komunikacji, moja jest nad wyraz pozytywna. Autobusy są czyste, bardzo punktualne, a ich sieć pozwala na swobodne poruszanie się po mieście. Jednak muszę na ten sprawny generalnie system trochę ponarzekać.

W miniony poniedziałek o godz. 19.05, wsiadłem do autobusu nr 6, na Zabobrzu, żeby udać się w kierunku Cieplic. Nic w końcu nadzwyczajnego. Przy zakupie biletu, podałem kierowcy banknot 10 złotowy. Ku mojemu zdumieniu, kierowca oświadczył, że muszę mieć drobne, bo nie ma z czego wydać. Na moje ,”że jego obowiązkiem jest mieć drobne”, być może powiedziane nie takim tonem, za co pan kierowcę przepraszam, dowiedziałem się, że jest regulamin, tu pan pokazał małą karteczkę , której jako emeryt z dosyć dużym stażem , bez okularów nie mogłem przeczytać. A nawet gdybym przeczytał to i tak nie zmieniało to faktu, że miałem tylko te cholerne 10 zł.

W efekcie zostałem z autobusu wyrzucony. W końcu też żadne nieszczęście. Otrzaskany z różnymi sytuacjami życiowymi, decyzję pana kierowcy przyjąłem z pokorą. Dalej udałem się pieszo, przy pięknej pogodzie i fantastycznych widokach Karkonoszy, pięciokilometrowy spacer minął szybko, a pod koniec to się nawet cieszyłem z decyzji pana kierowcy i wyrzucenia mnie z owego autobusu. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Od 50 lat, bo tak długo mieszkam na tej fantastycznej ziemi, mówi się, że jesteśmy miastem turystycznym, a turyści też korzystają z komunikacji miejskiej. I nie muszą mieć drobnych, ba, mogą nawet nie wiedzieć, że je muszą mieć. Czy rzeczywiście wydanie z 10 zł jest, aż takim problemem?

Rozumiem, praca kierowcy autobusu szczególnie w ruchu miejskim jest wielce stresująca. I można „wpaść w nerw”, jak mawiał pewien znajomy już nie tylko dlatego, że trzeba komuś coś rozmienić ale na sam widok jakiegoś siwego i brodatego faceta. To banalne w końcu zdarzenie jest warte zanotowania tylko dlatego, że mamy ambicje być miastem turystycznym. A dla turysty na dodatek spieszącego się do pociągu zdarzenie takie banalnym już nie będzie. Panu kierowcy życzę, żeby będąc emeryturze, bo przecież kiedyś będzie, nie spotkał się z podobnym do siebie kierowcą.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (76) Dodaj komentarz

~p 31-05-2009 11:51
i co ten Pan chciał osiagnac dajac ten list Jelonce? Moim zdaniem to , że nudzi mu się, i że teraz ludzie sie rozpisza jakie to MZK jest bezduszne, jacy to kierowcy są nie wychowani itp, Nie dość w nowinach jeleniogórskich to już rozgłosił, Dyrektor MZK tego Pana przeprosił i mu wyjaśnił to jeszcze musiał dać tu. Wsiadając do autobusu to my powinniśmy mieć dorbne a nie kierowca. Skoro ten Pan żyje już 50 lat to jeszcze o tym nie wiedział? Przykre jest to.
~nakatomi 31-05-2009 11:54
skoro miał pan tyle czasu na spacery to w czym tkwił problem zakupu biletu w kiosku?Osoby prowadzące autobusy są zatrudniane jako kierowcy nie sprzedawcy i moim zdaniem to pasażer powinien miec odliczona gotówkę na zakup biletu,a skoro pan nie dostrzegł napisu o obowiązku posiadania odliczonej gotówki bo jak pan twierdzi wzrok ma pan nie najlepszy to skad pan wie o sprzedaży biletów w autobusach skoro informacja o tym pisana jest podobną czcionką.Autobus to nie kiosk i miejmy tego świadomość
~pkp 31-05-2009 11:59
jak zwykle trzeba szkalowac a przepis jest BILETY U KIEROWCY NABYC MOZNA ZA ODLICZONA GOTOWKA i wisi to jak wół w kazdym autobisie miejskim noo moze prawie..
ago. 31-05-2009 12:00
W ubiegły czwartek po południu jechałam autobusem nr 14, na przystanku k.Teatru środkowym wejściem wsiadła matka z wózkiem. W autobusie było niewiele ludzi (może z 10 osób), mimo tego pan kierowca zwrócił się do kobiety z wózkiem, aby "z tym wózkiem to na koniec autobusu, bo na następnym przystanku wsiada dużo osób". Dziewczyna na to, że ona właśnie wysiada na następnym przystanku i pozostała na swoim miejscu, na owym "środku". Na przystanku na Bankowej mimo informacji usłyszanej od dziewczyny o tym, że ona tutaj będzie wysiadać, nie otworzył drzwi środkowych, albowiem "trzeba nacisnąć przycisk". Dodał jeszcze coś o tym, że trzeba wychowywać pasażerów. Uwagę wypowiedział mimo tego, że usłyszał poprzednio od dziewczyny, że "będzie wysiadać właśnie na Bankowej". Jednak przycisk jest najważniejszy i trzeba go nacisnąć. Nie wystarczy oznajmić (dużo wcześniej, bo prawie na poprzednim przystaniu, a zatem nie w ostatniej chwili) panu kierowcy będącemu w tym momencie dyrektorem autobusu, że się wysiada. Nawet gdy to jest w połowie drogi. Kierowcy mają ciężką pracę, w której wyniku wykształcił się w nich rodzaj odruchu jaki zaobserwowano u psa Pawłowa. Gdy usłyszą dzwonek w połowie drogi między jednym przystankiem a drugim, to zatrzymają autobus, natomiast nie reagują na informację podaną słownie. Kiedyś w jednym autobusie zepsuł się ten przycisk z dzwonkiem. Nie dało rady zadzwonić...
~ 31-05-2009 12:14
w jednym z państw europejskich też w autobusie nie wydają reszty. Nadwyżkę można odzyskać udając się do wyznaczonego punktu - pewnie biura tamtejszego MZK. Na bilecie podana jest kwota, jaką zakład powinien zwrócić. - jest to jakieś rozwiązanie.
~Rudebwoy 31-05-2009 12:15
W ogóle jaką podstawę prawną ma ten d...lNY przepis, że trzeba mieć wyliczoną kwotę na bilet kiedy kupuje się go u kierowcy? Przecież pieniądz to pieniądz, a to że nie mają jak wydać to ich sprawa...
~do ago 31-05-2009 12:19
i co, i co sie dalej stalo??? autobus pelen ludzi dojechal az do pentli bez ani jednego zatrzymywania sie??? i kierowca w koncu na drobil opuznienie i jeszcze mial czas na pentli na kanapke z serem??? napisz co sien stalo, czemu tak pszerywasz w pol slowa???
~miedzianobrody 31-05-2009 12:20
Uważam ze pewna cześć kierowców taboru autobusowego to aroganckie niewychowane dumne buraki....i to w dziedzinie jazdy autobusem jak i w kontakcie z pasażerami...ale...kierowca to kierowca a nie sprzedawca jabłek czy biletów...takie sprzedawanie biletów na przystanku,szczególnie w godzinach szczytu jest wielce stresujace i jest powodem opóznień...
~kierowcy 31-05-2009 12:21
kierowcy w Naszych autobusach to istne święte krowy niestety dla nas pasażerów ! kto stracił dziadek bo miał spacerek ? czy mzk bo straciła jakąś kasę małą bo mała ale zawsze. Tylko że jak dziennie takich dziadków nazbierany 10 to rocznie wyjdzie prawie cztery tysiące a to daje już sporą kwotę ze sprzedanych biletów !
~ble 31-05-2009 12:29
jak by każdy chciał kupić bilet u kierowcy i wyciągał 10,20,50...zł, to byłby płacz że autobusy na czas nie przyjeżdżają, kierowca jest od kierowania a nie od liczenia drobniaków. a temu dziadkowi się chyba bardzo nudzi
~kierowczy 31-05-2009 12:59
mam o szczescie ze od dawien dawna nie korzystam z uslug mzk,ale nie moge powiedziec dobrego słow,oni tak sie czasami zachowuja jakby te autobusy były ich własnoscią
~gadka-szatka 31-05-2009 13:07
Zaznaczam nie wszyscy ale wiekszosc to ch....y,jak oni odzywaja sie do pasazerow a zwlaszcza starszych ludzi,mysle ze za kazdym razem przeba to zglaszac jak wyleja paru na ryj to zaczną szanowac ludzi
Cień 31-05-2009 13:16
Przecież już pisałem kiedyś, że większość kierowców MZK to chamy. Kiedyś przygotuje wyliczoną kwotę, po jednym groszu i wpadnę do autobusu z kamerą i podniosę ciśnienie kierowcy, na maksa. Pieniądz to pieniądz.
piipi 31-05-2009 13:24
Pilnowani gapowiczow..to NIE powinien byc obowiazek kierowcy autobusu !!
~@ 12:21 31-05-2009 13:32
I tu jest klucz całej sprawy - tracenie klientów. Ja rozumiem, że większość przychodów MZK pochodzi ze sprzedaży biletów miesięcznych, ale mnie by nie było stać na utratę 5-10% przychodów. MZK widocznie stać, pomimo jęków o niedoinwestowaniu. Bo pan M.S. po prostu wysiadł, czyli nie skorzystał z usługi, a jaki procent ludzi w takiej sytuacji zwyczajnie pojechałby na gapę? Podejrzewam, że spory. Poza wszystkim, bilety w autobusie są droższe chyba właśnie dlatego, żeby zrekompensować niedogodności związane ze sprzedażą? A może tylko tak ot, sobie a muzom?
0007 31-05-2009 13:36
Dlatego w autobusach jest sprzedaż za odliczoną gotówkę, by uniknąć cwaniaków. Wystarczyłoby mieć dyżurne 100 zł by nigdy nie kupować biletu i jeździć za darmo. Bo czy o 5 rano kierowca może mieć wydać ze stu? Czy jest w autobusie możliwość sprawdzenia, czy banknot jest prawdziwy? Kiepskie oświetlenie, brak wykrywacza. Czy jeśli byłby obowiązek wydawania reszty, to kierowca musiałby zamknąć autobus i iść do jakiegoś sklepu rozmieniać banknoty? A co z rozkładem jazdy? Albo handlowanie, albo punktualna jazda. Proszę zmierzyć czas postoju w niedzielę po wieczór na Podwalu w 7. Kiedyś kierowca stał 8 min i sprzedawał bilety.
~pasażer 31-05-2009 13:37
A ja trzymam stronę kiierowcy... w autobusie i na przystnakach są informacje ze aby kupić bilet nalezy posiadać wyliczoną gotówke... pan który napisał w liście ze meiszka na tej ziemi 50 lat poprostu powinien wiedzieć o tym fakcie a jeśli nie miał drobnych mógł zapłacić 10zł i przy okazji dać "napiwek" kirowcy myśle że wtedy atmosfera w autobusie znacznie by sie polepszyła ;) Komunikacja miejska w naszym mieście ja fenomenalnie zorganizowana i nie moge powiedzieć złego słowa jeżdże codziennie przynajmniej dwa razy i wiem co mówie ...
~ 31-05-2009 13:37
No i po jakiego grzyba pisać takie pierdoły ? Chłopie, gdybyś miał z 20-25 min. spóźninia, i jeszcze biedny kierowca miałby Ci wydać po 2-5 gr. to dopiero byłaby `afera`.. Żaaaaaaaaaaaaaaaaaal xD
0007 31-05-2009 13:40
Sprzedawanie biletów w godzinach szczytu na terenie miasta powinno być zabronione. Mi się słabo robi jak widzę gdy w czasie jazdy pasażer podtyka kierowcy pieniądze przed oczy. Zasłania mu widoczność, a ten w czasie jazdy szuka drobniaków i drukuje bilet. Kiedyś się nie uda i ....
~olo 31-05-2009 13:49
do postu z 11:51 widać jesteś pracownikiem MZK masz rację ten niewychowany dziarski staruszek powinien najpierw Panu kierowcy ukłonić się i buty mu wyszorować a wysiadając z wdzięczności pocałować w rękę i oddać kierowcyswoją kanapkę bo pewnie Jaśnie Pan kierowca zgłodniał po tak długiej jeździe
~olo 31-05-2009 13:58
ojoj aż strach pomyśleć gdyby wsiadła staruszka z kartą bankomatową to pewnie dostałaby wp.....l i won z autobusu a małe dzieci z banknotem w ręku to pewnie na sznurek i niech biegna za autobusem wkońcu Jaśnie Pan Kierowca z Szacownego MZK ma karteczke na której jest napisane i basta !!!! A wy klienci bez wyliczonych drobnych to na kolana i skamleś MOŻE ON BĘDZIE LITOŚCIWY I WAS WPUŚCI DO AUTOBUSU
~do p 31-05-2009 14:28
Bardzo dobrze ten pan zrobił, ze nagłośnił tę sprawę w nowinach i jelonce. Kierowcy MZK czują sie jak święte krowy w autobusie, którym kierują. Rzadko kiedy spotyka sie jakiegos sympatycznego gościa. Sprawy takie nie powinny iśc w zapomnienie, powinny byc nagminnie nagłaśniane, może wtedy dyrekcja zajmie sie szkoleniami swoich pracowników z zakresu kultury osobistej. Ktos tu słusznie zauwazył również, ze sprawa przyciśnięcia dzwonka jest sprawą priorytetową dla większości kierowców. Do konca życia chyba nie zapomnę jak pan kierowca wydarł sie na niepełnosprawna dziewczyne na wózku, która najnormalniej w świecie nie dosięgneła do tego chol....nego guzika!!!!
~AAAMM 31-05-2009 14:28
yaaa...? Niech pan kupi sobie miesięczny ;] albo całoroczny niewidoczy. Nie widzę sensu w tym liscie, rzeczywiscie są informacje mówiące o tym ze sprzedaż tylko za wyliczoną gotówka. Bez sensu artykuł.
~HAVA ......do nieudacznika 31-05-2009 14:52
Autorze tej -przygody z MZK- proponuje wyjechac na jakis czas do normalnych krajow , zapoznac sie z ogolnie znanymi sposobami zakupu biletow autobusowych u kierowcy a pozniej marudzic tu na www.jelonka.com jakie to Pan ma otrzaskanie w roznych sytuacjach zyciowych .W normalnych krajach kierowca autobusu nie wydaje reszty , nie ma tez takiej mozliwosci , wrzycasz w maszyne 10 zlociszy i tyle cie kosztuje bilet . Jak ci sie to nie podoba to walisz z buta . Nie narzekaj autorze . W d....byles i g...widziales .
~jelgór 31-05-2009 14:53
to po co są te śmieszne końcówki cen- gdyby bilet u kierowcy kosztował równe 3 zł albo i 5 zł, nie byłoby tyle kłopotu z drobnymi, ale malkontenci zaraz się znajdą i tak- że nie można płacić kartą, ze kierowca nie powiedział dziękuję, a utrzymujemy go z naszych podatków itp. itd. kierowcy, nie dajcie się mącicieleom
Patol 31-05-2009 15:00
~Marian Sajnog 31-05-2009 15:22
Po pierwsze.nikogo nie szkaluję bo przecież nie o to chodzi. Po drugie, nie rozmawiałem o tym z Panem Dyrektorem, był to zatem jakiś równoległy przypadek. Po trzecie, kioski były już pozamykane ,a ja w tym miejscu znalazłem się przypadkowo i miałem tylko ten lub późniejsze autobusy, czyli wg regulaminu nie miałem szans na dalszą jazdę. Po czwarte, nie było do kierowcy aż takiej kolejki, po bilety, nie było żadnej. Po piąte, chodzi, w tym całym idiotycznym zajściu ,o zwykłe ludzkie podejście do starszych, którzy może czasami nie potrafią przeczytać jakiegoś regulaminu, tym bardziej, że autobus nie był znowu taki nabity. Na zakończenie chcę jeszcze raz podkreślić ,to, co napisałem na początku. Mamy dobrą komunikację miejską i nie spotykanie punktualną.Jak wynika z moich obserwacji. No i oby tak dalej.Aha! drobne miałem, tylko do ceny biletu brakłowałó 7 groszy. Bez których też bym biletu nie dostał.
~Narutho123 31-05-2009 15:28
Kierowcy MZK to reguły buraki w garnituarach nic dodać nic ująć no może piipi coś wymyśli
~xyz 31-05-2009 16:08
Widzę, że chyba cała załoga MZK czyta obowiązkowo teksty o swojej firmie i w razie potrzeby reagują jak należy. Ja na szczęście nie korzystam zbyt często z ich usług. Korzystam za to od czasu do czasu z komunikacji miejskiej w pewnym innym kraju. Tam również jest zwyczaj wsiadania do autobusów przednimi drzwiami, jednak wygląda to zupełnie innaczej niż u nas. Wiaty przystankowe usytuowane są przy końcach zatok przystankowych i autobus, zatrzymując się podjeżdża przednimi drzwiami prosto przed oczekujących pasażerów, a nie tak jak nasze autobusy, które jakby specjalnie omijają oczekujących (wiaty po staremu w połowie zatoki przystankowej!), tak aby musieli biec za nim w celu wejścia "przepisowo" przednimi drzwiami. Nie ma tam kasowników, tylko każdy bilet jest stemplowany ręcznie przez kierowcę, a jeśli ktoś nie ma biletu, bez problemu może kupić go u uśmiechniętego kierowcy i wcale nie musi mieć do tego odliczonej gotówki... I co ciekawe, kierowcy zawsze są uśmiechnięci i uprzejmi !
~kgb 31-05-2009 16:29
Powinno się wprowadzić kaucje biletowe z możliwością wymiany na właściwy bilet w kiosku np. pasażer wsiada do autobusu płaci minimalną kwotę 10zł -100żł otrzymuje wydruk(paragon) dojeżdża do celu, idzie do najbliższego kiosku i wymienia paragon , w zamian otrzymuje różnicę (resztę)ceny biletu .
~do ble 31-05-2009 17:25
w calej europie mozna kupic bilet u kierowcy ,kase wydaja i opoznien nie ma tylko my mamy problem jak zawsze
~KRYCHA 31-05-2009 17:47
Ten Sajnog to taki ma ły zaczepialski człowieczek, wstyd. A może dyrekcja MZK, tego Sajnoga zatrudni jako kierowcę lub kon duktora. Jak pozna na czym polega praca kierowcy, to może będzie mniej zaczepny i zwiększym szacunkiem podejdzie do tego bardzo trudnego zawodu.
~znajomy 31-05-2009 17:48
Ale wszyscy narzekacie kto zna Pana Mariana to wie ze on lubi pisac rozne ciekawe lub mniej rzeczy. a list jest niczym z pamietnika. Goraco pozdrawiam Pana Mariana
~psażerka ;] 31-05-2009 17:53
A może po prostu porobić by sensowne ceny biletów, czyli np. 1,2 lub 4 zł a nie bawić się groszakami ? Mnie ostatnio rozśmieszyła pewna sytuacja: wracamy z koleżankami ze szkoły, na Teatrze wsiadł pewnien starszy pan. Pomimo tego, że jeszcze trzy miejsca były wolne kazał nam się podnosić i wygłosił słynną mowę jaka to dzisiejsza młodzież jest niewychowana. Koleżanka która wysiadała najwcześniej (reszta jechała prawie do końca) ustąpiła panu miejsca. Ten usiadł, posiedział 30 sekund po czym wstał i wysiadł na Bankowej czyli przystanek dalej... Chciałam zauważyć, że przecież my uczniowie zazwyczaj po 6-8 lekcjach z ciężkimi plecakami wracamy często bardziej zmęczeni niż przeciętny niepracujący emeryt...
~maniak 31-05-2009 18:27
w kupowaniu za odliczoną gotówką chodzi o oszczędność czasu!!!!! STAŃCIE SOBIE KIEDYŚ NA PRZYSTANKU ZE STOPEREM I ZMIERZCIE ILE CZASU TRWA POSTÓJ AUTOBUSU GDY NIKT NIE KUPUJE BILETU, A ILE GDY TAKA PROCEDURA SIĘ ODBYWA. NIWELACJA OPÓŹNIEŃ PRZEZ TAKICH MARUDNYCH DZIADKÓW ODBYWA SIĘ POTEM PRZEZ DOCISKANIE p...łU GAZU!!!!!!!! jak się autobus spóźnia to też są narzekania. PO CO TU W OGÓLE TAKI BEZSENSOWNY ARTYKUŁ?
~yhh 31-05-2009 18:41
haha nasze autobusy punkualne.... gowno prawda zobaczcie chociaz na autobusy lini nr 1 od strony jezowa do orzeszkowej . na zxadnym przystanku nie jest punktualnie a jezdze codziennie
~pasażerka 31-05-2009 19:00
Oj dostało się kierowcom, chociaż niesłusznie, a jeśli nawet to na pewno nie wszystkich dotyczą te kometarze. Fakt zdarzają się wśród nich tzw. buraki, ale większoć to naprawdę mili i sympatyczni faceci. Pamiętajcie, że atmosfera w autobusie zależy nie tylko od kierowcy, ale także od pasażera. Wystarczy miłe dzień dobry i uśmiech przy wsiadaniu i myslę, że nawet reszta z 10 zł by się znalazła :) Ja mam to opracowane i jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Po 8 godzinach jazdy jedna i tą samą trasą też byście mieli dość. Spróbujcie! Pozdrowienia dla fajnych facetów z MZK!!!!
~ 31-05-2009 19:16
Sprawa jest jasna. W regulaminie jest napisane" sprzedaż biletów tylko za odliczoną gotówkę" Do tego pisze, że sprzedaż biletów tylko i wyłącznie na przystanku lub pętli autobusowej w czasie postoju pojazdu. Nad czym tu się wiecej zastanawiać? Jeżeli kierowca pozwoli bez biletu jechać takiemu pasażerowi to za to odpowiada. W razie jakiegokolwiek wypadku- pośliźnięcie się na schodach, nagłego hamowania itd. gdyby temu pasażerowi coś się stało to kierowca jedzie na wczasy. Bilet to ubezpieczenie. Następna sprawa to taka, że kierowca po całodziennym rozliczeniu nie ma drobnych. Rozlicza się do końca bo tak trzeba i drobnych brak. Ja biorę z własnej kieszeni drobniaki bo wiem jaka jest sytuacja. Wole wydać niż się kłócić i marnować cenny czas. Widze, że nie którzy piszą nie na temat, zaraz pewnie dowiemy się o ufo:-) ............ Do 31-05-2009 18:41 | ~yhh.......... Rozkład jazy fajnie wygląda. Jest tylko małe ale. Jeżeli są korki, to nie możliwością jest żeby autobus punktualnie jechał. Chyba widzisz, że trasa lini 1 to istny tor przeszkód i jazda w nieustających korkach. Najwięcej w piątki. Nie tylko linia numer jeden, bo ostatnio na lini 3/4 ( 3 bukowce, 1 orzeł) mój czas z karola miarki do grunwaldzkiej to 24 minuty. Według rozkładu powinienem być tam w 5 minut.
~misjak 31-05-2009 19:27
Czy u nas w Polsce musi być zawsze problem czy my musimy te problemy stwarzać.Bądzmy choć odrobinę mylsi dla siebie nawzajem.Myslę że nic by sie MZK niestało jakby nauczyli kierowców sprzedawać bilety.Pasażer płaci i chce jechać.MZK skoro podjeło się takiej roli w miescie to niech temu zadaniu podoła.Niech każdy zacznie robić to co do niego należy.A my wszyscy przestańmy wypisywać niemiłe komentarze.Dajmy sobie odrobinę szacunku i zadowolenia,POZDRAWIAM SERDECZNIE MALKOMENTOW
~olo 31-05-2009 19:31
do Hava-jestes taki sam burak jak wiekszisc kierowcow,dobrze ze ty swiat zwiedziles i chamstw swojego nie wypleniles
~paw 31-05-2009 19:44
Dotychczasowe rozwiazanie jest nie do zaakceptowania.Zaokraglic cene biletu w autobusie,ulatwi to kierowcy a cena np.4zl.zmobilizuje do zaopatrzenia sie w bilety.Kupno biletu w autobusie nie stwarza problemow w innych krajach dlaczego my mamy z tym problemy!
~Iviś 31-05-2009 20:04
Z tego co się orientuje to w autobusach jest karteczka, że pieniądze powinny być wyliczone... a jak nie to jest to uwzględnione w regulaminie przejazdów MZK
ago. 31-05-2009 20:22
Szkoda, że pan Pan Marian nie ponarzekał na kioskarkę do Ruchu albo Kolportera, że za szybko zamyka kiosk. Ale to kobieta i pewnie do tego ładna, to wolał napisać na kierowcę, bo to pewnie młody chłopak, a on sam wiekowy. Większość z kierowców jest w porządku, tylko ten jeden opisany przeze mnie lubi wychowywać pasażerów. Z biletem nie mam nigdy problemu, bo go zawsze posiadam wsiadając do autobusu. A panu Marianowi radzę kupić miesięczny, w Jego wieku pewnie miałby jakąś ulgę przy zakupie. Jeździłby sobie do woli, bez zawracania głowy kierowcy.
~hmm 31-05-2009 20:31
Ciekawe co ma zrobić koleś, który musi dejechać na dworzec z koncertu, a ma tylko 10 zlotych..i dajmy na to jest 4 rano a to pierwszy autobus i jedyny ktory jedzie na dworzec? hmm dac kierwocy te swoje 10 zeta zamiast 1.30? Tak kierowcy sobie w ten sposób dorabiają...wiem bo miałam taką sytuacje...co do artykułu tego...ma sens...jak mało innych na tej stronie
~życiowy 31-05-2009 20:33
SAJNOG i to już dużo tłumaczy. A przypadkiem przy tym wyrzucaniu nie było krzyków, coś w rodzaju ,,RATUNKU, POMOCY, NIEMCY MNIE BIJĄ" ;)
~rumtumtum 31-05-2009 20:35
w pewnym kraju jeśli sę nie ma biletu przy sobie to zakup u konduktora kosztuje 3razy wiecej niz w kasie. jednak mzk mogloby usprawnic troche kwestie kupowania biletow w autobusie. jak sie trafi na milego kierowce to bilet mozna kupic bez wyliczonej gotowki.
ago. 31-05-2009 20:44
Bo te kioski to faktycznie za szybko zamykają. Kiedyś były czynne do dwudziestej, wtedy pan Marian miałby gdzie kupić ten nieszczęsny bilet, w dodatku miałby taniej, bo w autobusie dużo drożej. A te kioski czynne tylko do osiemnastej, niektóre do szesnastej. A w niektórych kioskach to w ogóle nie sprzedają biletów. Pan Jelgór nigdy nie kupował biletu u kierowcy, bo inaczej wiedziałby, że w autobusie ceny biletów nie mają końcówek kilkugroszowych lecz zaokrąglenia do dziesięciu groszy, najtańszy 2,60 zł. Inna sprawa, że może czas wprowadzić automaty do sprzedaży biletów na przystankach.
ago. 31-05-2009 21:02
do Pasażerka z 19:00 - Z tym "dzień dobry" to nie zawsze skutkuje, można się uśmiechać i powiedzieć to swoje "dzień dobry", a jak się trafi na ponuraka, to i tak bez efektu. Ja też zawsze mówię, ale głupio czasem nie usłyszeć odpowiedzi, bo to jakby do obrazu się mówiło. Jedni odpowiadają i to nawet z uśmiechem, a innym to lata (bo zmęczony). No i zawsze istnieje ryzyko, że jakiś zarozumialec pomyśli sobie, że po co go zaczepia jakaś obca kobieta z tym swoim "dzień dobry". Pewnie chce wsiąść bez biletu. ;-)
~e. 31-05-2009 21:11
Naprawdę, co za błazen ze starszego pana. Po pierwsze wyraźny szyld w każdym autobusie, że sprzedaż biletów odbywa sie wyłącznie za odliczoną gotówkę, po wtóre - gdyby kierowca każdej "6" miał każdemu jednemu pasażerowi kupującemu bilet wydawać z 10 zł, to rzeczywiście, wolałbym przejść się do miasta pieszo, niż stać na przystanku i czekać w nieskończoność przez niereformowalnych pasażerów, którym trzeba wydawać resztę. Osobiście niejednokrotnie zdarzało mi się nie mieć rzeczonej, odliczonej gotówki na zakup biletu, tylko wówczas pytałem kierowcy, czy będzie miał wydać i liczyłem się z odmową. Autor sam stworzył problem, w dodatku swoją niefrasobliwość musiał zamanifestować na łamach Jelonki, która bezmyślnie wypociny zamieściła. Naprawdę arogancja starszego pana woła aż o pomstę.
rymcycymcy 31-05-2009 21:34
Ja strasznie lubię kierowców MZK za poczucie humoru. Znam przynajmniej kilkanaście przypadków, gdzie robili sobie z pasażerów jaja nieprzeciętne :) To strasznie zabawni faceci :) ...tak trzymać !
~fan jelonki 31-05-2009 23:16
Bardzo rzadko jeżdżę autobusami, toteż jadąc ostatnio byłam zdziwiona spędzaniem ludzi jak bydła do jednych drzwi celem udowodnienia kierowcy, że ma się bilet.Gdyby każdy wsiadł jak chce nie byłoby marnowania tego cennego czasu! A tak wracajac do artykułu moze MZK stworzyło by warunki kierowcom do prowadzenia pojazdów w spokoju a pasażerom do kupawania biletów bez odliczonej gotówki wieszając w autobusach automaty tak jak ma to miejsce w Niemczech. Kierowca ma spokój a automat zawsze wypluje resztę;)
~Autor 31-05-2009 23:17
Szkoda, że większość czytających ten tekst potraktowała go, jako atak na MZK i kierowców. Szkoda również ,że niektórzy tekstu tego nie zrozumieli.Nie wszyscy z usług komunikacji miejskiej korzystają codziennie i czasami muszą gdzieś przejechać. A przecież są przystanki gdzie nie ma kiosków i możliwości kupienia biletu. Dlatego MZK wprowadziła sprzedaż i słusznie ,biletów w autobusach. Wszyscy mają rację, nagminne wydawanie drobnych pieniędzy byłoby dużym utrudnieniem dla kierowców i pasażerów. Są jednak czasami sytuacje, które nie mieszczą się w regulaminach, a wszystko zależy od ludzi i zrozumienia sytuacji w jakiej się znaleźli. Z dziennikarskiego nijako obowiązku- opisałem tę sytuację w celu zwrócenia uwagi czytelników na problem jaki mogą mieć nie mając drobnych . Przede wszystkim jednak chodzi tutaj o to, że jesteśmy regionem turystycznym, a przyjezdni nie zawsze muszą znać regulaminy. Pojeździłem trochę po trasach i znowu tak wielu kupujących te nieszczęsne bilety nie było. Myślę również ,że starszym ludziom , a ponoć do takich się zaliczam, należy się szczypta wyrozumiałości. Kierowca odmawiając mi wydania reszty zrobił to w sposób kulturalny.Czego nie można powiedzieć o niektórych czytelnikach. Użycie prze zemnie słowa wyrzucony jest pewnym nadużyciem. Pan stanął ,ja wysiadłem, unikając zbędnych dyskusji. Bo wiem, i to dosyć dobrze ,co to jest praca kierowcy w ruchu miejskim. Przygoda ta z MZK wiele mnie nauczyła. Na szczęście wszyscy wejdą w ten błazeński wiek, - e- też. To tylko kwestia czasu. A pomysł zaokrąglenia ceny biletów do 2 zł- sprzedawanych w autobusie jest znakomity.Bo te grosze gdzieś giną po drodze. Szczególne pozdrowienia dla Krychy i e.
~Zdzich 1-06-2009 0:04
Wszyscy widzę się nagle bardzo do przodu zrobili. Wszystkim nagle MZK bardzo pasuje? Ja mam akurat tej instytucji bardzo wiele do zarzucenia. Po 1: Kosmiczne ceny biletów. Jest informacja, że kierowca sprzedaje bilety tylko za wyliczoną gotówkę, ale skąd ja mam nagle wziąć 1,65PLN podczas gdy w kieszeni mam np. 2PLN? Nie oszukujmy się, ale po godzinie 18 nigdzie nie rozmienimy pieniędzy, a przed nią i tak byłby z tym spory problem. Nie można wobec tego zrobić biletu za 2PLN? Wówczas z "dychy" nie jest to problem wydać. Albo bilet całodniowy ulgowy na całą strefę opłat, który kosztuje 4,85PLN. Nie można zrobić 5PLN? Nikogo te 15 gr nie zbawi, a z "dychy" będzie łatwiej wydać. Czy na siłę specjalnie trzeba wszystko komplikować? Nie chodzi mi tutaj o popadanie w skrajności i jeżdżenie z banknotem 100PLN w kieszeni, co jest równoznaczne z niemożliwością wydania reszty, ale do 10PLN kierowcą w przypadku okrągłych cen biletów spokojnie mógłby wydawać resztę. Kolejna rzecz - punktualność: nie trzeba długo szukać - linia nr 3. Przykłady: kursy o godzinie 19:32 (przystanek Łomnica Sklep, w kierunku J.Góry) bardzo rzadko przyjeżdżają punktualnie, ponieważ zazwyczaj autobus jedzie sobie 2-3 minuty wcześniej. Podobnie zdarza się z kolejnym kursem o godzinie 21:20. Ja jako pasażer kieruję się rozkładem jazdy i jeżeli autobus jest o godzinie 19:32 to staram się być na przystanku o godzinie 19:30, ale gdy autobus za wcześnie jedzie i nawet nie ma zamiaru się zatrzymać to nie ma szans, żeby na niego zdążyć. Odmienna sytuacja - przystanek Różyckiego (w kierunku Mysłakowic), kursy między 15, a 16:30. Te z kolei potrafią być spóźnione do 15-20 minut. Następny przykład. Linia nr 27, przystanek Syg. ZUS, kurs w kierunku Cieplic o godzinie 17:40 w dni powszednie. Kilkanaście dni temu chciałem pojechać do Łomnicy, więc żeby zdążyć spokojnie na "trójkę" o godzinie 17:54 (przystanek Różyckiego), postanowiłem pojechać ww. autobusem linii nr 27, który planowo powinien być na przystanku Różyckiego o godzinie 17:48. Korków o tej porze żadnych nie było i autobus bez problemu powinien jechać planowo, ale kierowca zrobił "kurs rekreacyjny" i na przystanku Różyckiego dojechał dopiero po 15 minutach. Kolejna rzecz to kultura kierowców: kiedyś wsiadam do "szóstki", kierowca otwiera wszystkie drzwi, najwięcej osób wchodzi drzwami przednimi, ale też kilka (starsze osoby) wsiadło środkowymi, więc ja, żeby autobus nie tracił czasu poszedłem od drzwi przednich do środkowych i w momencie wsiadania kierowca zamknął "przytrzaskując" tym samym mój plecak drzwi i drze się do mnie, że wsiada się drzwiami przednimi. Następna sytuacja - także "szóstka". Biegnę, żeby zdążyć na autobus, gdyż czekałem na przejściu, a kierowca akurat sprzedawał bilety, więc stwierdziłem, że zdążę. Do autobusu "wbiegłem", żeby kierowca nie tracił czasu, a w tym samym momencie kierowca zaczął mnie wyzywać od "d...li" i "idiotów", a na koniec dodał, że szkoda, że się nie zabiłem jak biegłem. Oczywiście częściej zdarza się przy podobnych sytuacjach, że kierowca czeka na przystanku, mimo, iż mógłby dawno ruszyć - dając tym samym nadzieje biegnącemu na autobus, że zdąży - a gdy owy pasażer już dobiega do drzwi, szanowny pan kierowca drzwi zamyka "przed nosem" i odjeżdża. Nie wymagam tutaj od kierowców "Bóg wie czego" poza odrobiną kultury i zrozumienia. Miłych i uprzejmych kierowców w MZK można policzyć na palcach niestety. Ale przynajmniej nie ma się czemu dziwić, że MZK traci klientów. Podobnie bez żadnej kultury są kontrolerzy biletów, a szczególnie jedna pani, która na siłę chce szukać "klientów". Kiedyś nie miała mi się do czego przyczepić to powiedziała, że pismo na legitymacji jest nie wyraźnie, a osoba na zdjęciu mnie nie przypomina (zdjęcie było sprzed kilku lat), więc ona musi mi wystawić mandat. W końcu po kilku minutach kłótni pani zrezygnowała z wypisywania mandatu. Kiedyś także dla kontrastu jechałem Kry-chą, bo na "trójkę" nie zdążyłem i tam obsługa jest o dwa nieba lepsza. Kierowca miły i kulturalny. Przez całą drogę można było z nim porozmawiać, bilety w ludzkich cenach (2PLN).
~turystka 1-06-2009 7:24
Marian to stary piechur - goprowiec i przewodnik, w dodatku maruda. Mały spacer - lekki trening na podtrzymanie kondycji chyba nie sprawił większych trudności?
~ 1-06-2009 8:17
Do Zdzich.... Jeżeli są korki punktualna jazda autobusu jest nie możliwa. Autobus ze względu na swoją złożoną konstrukcję, jest awaryjny, tym bardziej, że przeważnie są to muzea techniki. Przy awarii opóźnienie masz gwarantowane. Kierowca to taki sam człowiek jak ty, to nie maszyna która pracuje zawsze na najwyższych obrotach. Jeżeli ci nie pasuje to czemu korzystasz z MZK? czy to jakiś przymus? ps. Co do jazdy przed czasem to pamiętaj, że dla kierowcy wyznacznikiem jest czas w auto- komputerze. Tam zapisuje się przebieg trasy na karcie pamięci. W starszych komputerach które występują w wiekszości autobusów zegar wewnętrzny komputera potrafi spieszyć- późnić się nawet o 2- 3 minuty. to jest nie dokładność tego zegara, który co dzień może gubić nawet po kilka sekund. Kierowca po rozliczeniu się, ma konto zerowe. Jeżeli wydaje drobne to te z własnej kieszeni. Często jest tak, że drobnych brakuje, przyjdzie ci sprzedać 30 biletów w tym 20 osób płaci w 5 zł czy 10 zł. Jak zwykle bywa, zawsze znajdzie się osobnik któremu nic nie pasuje. Moja propozycja jest taka: Zamiast narzekać weźcie się do roboty. Bo wy budowaliście- budujecie ten kraj.
0007 1-06-2009 8:36
Znajomy kierowca MZK powiedział mi, że chętnie za swoje pieniądze zatrudni osobę do jeżdżenia z nim i sprzedawanie biletów + obliczanie utargu i wpłaty do kasy. Zapłaci tyle ile sam za to dostaje, czyli przeciętnie 2 zł za dniówkę. Dodał jeszcze, że jak jeden raz się pomyli i wydrukuje nie taki bilet jak trzeba to cały dzień bilety sprzedaje za darmo, bo za ten pomyłkowy bilet płaci sam. Dobra robota? Są chętni?
Ryba 1-06-2009 9:00
Kiedys kierowcy nie sprzedawali biletow wcale. Nie bylo problemu. Widac kazde ulatwienie jest utrudnieniem. Moze zlikwidowac MZK. Zrodlo wszelkich zwad pretensji problemow itp?
~Helmut 1-06-2009 9:28
To co tu napiszę nie jest pewnie dobrą radą dla turystów ale dla stałych mieszkańców JG na pewno tak: rzadko, ba bardzo rzadko jeżdżę autobusami MZK (ostatni raz w styczniu) ale w moim portfelu ZAWSZE jest jeden bilet MZK - ot tak na "czarną godzinę". I wcale mi to nie przeszkadza że go noszę (już piaty miesiąc) w portfelu. Cięższy przez to jest to fakt. Ale czy aż tak bardzo?
~ 1-06-2009 9:41
Do 0007. Znajomy kierowca miał rację. Ze sprzedaży biletów kierowca ma prowizję 5%. Czyli sprzedając 100 biletów studenckich prowizja wynosi 6.65 złotego. Dużo prawda? Teraz wyobraź sobie kolejkę 100 osób ( połowa z nich ma wyliczoną kasę) Czy za 6 zł chciało by się wam sprzedawać bilety? Często na siódemce idzie cały klucz czyli 300 zł. w Tym ponad połowa to studenckie.
~do cień 1-06-2009 11:00
racja trzeba zrobic taka akcje wyliczone pieniazki na bilet po 1,2,5gr,i co powie ze takiej drobnicy nie przyjmuje-jak wiatr zawieje tak zle i tak nie dobrze
~do maniak 1-06-2009 11:06
w niemczech tez sie kupuje bilet u kierowcy -wydaje reszte i problemu nie ma, tylko u nas jak zawsze
~Malina 1-06-2009 11:44
Tak rzadko korzystam z Komunikacji MZK, że nie mam zielonego pojęcia, ile kosztuje bilet ( nawet ten z kiosku ) - więc jak mam mieć odliczone pieniądze?! Wiem, że kupując u kierowcy, płacę więcej, ale jaka to kwota? Może mnie ktoś poinformuje na wszelki wypadek, żebym trzymała odliczone drobne po kieszeniach?
~do ~Rudebwoy 1-06-2009 13:19
równie dobrze można by zapytać, jaka jest podstawa prawna tego że napisałeś tu swój komentarz.
~tratata 1-06-2009 14:01
rymcymcym masz rację ! Ci naprawde fajni faceci, rzeczywiście umieja robić sobie jaja z niektorych pasażerow... Dość niedawno taki jeden tak podjechał do krawężnika, ze wozek inwalidzki nie mogl byc umieszczonyw autobusie. Kobieta ktora męza na wozku inwalidzkim chciała wwieżć do autobusu zaklinowała się z tym wozkiem.... Kierowca ubawny facet ,odjechał przy wtórowaniu śmiechem szkolnej gawiedzi... Jasne jakżeś inwalida siedż w domu, jakiej cholery się włóczysz ! Tylko Ty kierowco bardziej niż ktokolwiek narażony jesteś na ten wózek ! Schorzenia zawodowe kręgosłupa, wiadomo i twoi młodsi koledzy oleją cię rowno, a siedż dziadu w domu, co autobusy będziesz blokował!
~do ~Malina i inni 1-06-2009 14:21
www.mzk.jgora.pl - na tej stronie znajdziesz i ceny biletów i regulaminy przewozu i rozkłady jazdy.
~laleczka 1-06-2009 15:07
a ja tam lubie naszych kierowców, sa sympatyczni i często można liczyć, że sie zatrzymuja spoźnialskim:) pozdrawiam MZK ale nie wliczając do tego "bezdusznych kontrolerów" ostatnio jechałam sobie autobusem w taką największą ulewę, wsiadła na przystanku dziewczyna z wózkiem bez pokrowca i niczego, nie miała biletu za wózek i oczywiście co?? kochana Pani kontroler spisała biedna dziewczyne. Pewnie sama jest matką ale wolała machnąć ten p.....y kwitek niz podarować kobiecie i cieszyc sie ze zrobila dobry uczynek bo przeciez jakby ta dziewczyna zosatala na tej ulewie to dziecko by tam plywalo:/ ale nie... wypisz kwit satysfakcja gwarantowana. Brak słów....rozumiem wykonywanie swoich obowiązków, ale róbmy to z rozumem i myślą o innych a bedziemy lepszym krajem. pozdrawiam Pania z wózkiem:)
~olo 1-06-2009 15:14
to proste nie chodzi tu o drobne czy karteczkę z przepisem, sytuacja była wyjatkowa a kierowca okazał sie zwykłym BARANEM zamiast rozwiazać problem to pogonił klienta, widać prosta sprawa go przerosła! Do obrońców kierowcy Co byście sadzili o kierowcy który pogoniłby wasze dziecko na piechotę bo miało ze soba banknot a po drodze ktoś by je napadł i ...? A moze MZK podać do sądu o zadość uczynienie za nekanie staruszka. BANKNOTY NARODOWEGO BANKU POLSKIEGO SA PRAWNYM ŚRODKIEM PŁATNICZYM a jakieś regulacje MZK są przepisami niższego rzędu. Sprawa 100% wygrana. Najgorsze jest to że MZK dostanie znowu dotację z naszych pieniędzy i tyle.
~Do olo 1-06-2009 17:05
Kolego umiesz czytać ze zrozumieniem czy specjalnie tak koloryzujesz? cytat autora "Kierowca odmawiając mi wydania reszty zrobił to w sposób kulturalny.Czego nie można powiedzieć o niektórych czytelnikach. Użycie prze zemnie słowa wyrzucony jest pewnym nadużyciem. Pan stanął ,ja wysiadłem, unikając zbędnych dyskusji" Teraz rozumiesz tekst? czy może ja coś przeoczyłem...Nigdzie nie widzę, żeby kierowca w sposób chamski pogonił klienta. Każda sytuacja może być wyjątkowa, nie tylko u starszych osób. Tego kierowca nie może przewidzieć- być może pasażer ma chore dziecko, coś go boli itd. Skąd mamy to wiedzieć? Jeżeli nie mam drobnych nie wydaje, bo niby skąd mam je brać? zatrzymać się i w banku rozmienić? Jeżeli 10 osób daje mi grubą kasę, to mam po drobnych i tyle.
ago. 1-06-2009 17:56
Powinny być automaty do sprzedaży biletów na przystankach. Nie byłoby problemu. Z tym sprzedawaniem biletów przez kierowców to naprawdę przegięcie. Rozumiem gdy sprzedaż prowadzą kierowcy PKS, bo tym przypadku kierowca zatrzymuje się rzadko i jest na to przewidzana przerwa, natomiast ci z MZK rzeczywiście nie mają na to czasu, zwłaszcza, że jeżdzą na czas, i są rozliczani również za opóźnienia. Przeginają natomiast z tymi przyciskami. Ten przypadek opisany przeze mnie naprawdę miał miejsce, inni nie są aż tak bezwzględni. To samo dotyczy wskadania przodem. Gdy wiele osób wsiada i np. 5 pierwszych zechce kupić bilet, to zablokują przednie wejście, a że przecież trzeba wchodzić przodem, przez to że trzeba na nich czekać, zwiększa się opóźnienie. Niektórzy kierowcy otwierają te środkowe drzwi, ale większość z nich aż rwie się do "wychowywania" pasażerów. A wystarczyłoby nieco życzliwości i zdrowego rozsądku, przecież od wymierzania kar jest i tak kto inny. To samo jest przy wysiadaniu w sytuacji, gdy ktoś ma do przejechania tylko jeden przystanek, a jest tłok. Niestety, trzeba przedzierać się przez tłum do środkowych drzwi, chociaż to niezgodne ze zdrowym rozsądkiem.
~Ja 2-06-2009 13:19
O rany. Temat błachy, - a aż 49 osób jest za a nawet przeciw. czy coś konstruktywnego z tego wynika????
~ 2-06-2009 15:52
Wynika. Jesteśmy wiecznie narzekający. Zamiast brać się do roboty to macie to co sami zbudowaliście.
~n i c o do piipi 2-06-2009 22:42
A co, twoj stary jezdzi w tej firmie ? Jasne, ze nie jest obowiazkiem pilnowac jezdzacych na gape, ale zas...ym obowiazkiem jest kazdego kierowcy w tej marnej firmie mzk byc KULTURALNYM !!! Albo ja mam takiego pecha, ze wciąz trafiam na takich, albo wiekszość z nich to takie niewychowane b...ki. Dzis znow mialem przypadek, że koles wyjechal sobie z przystanku na Podwalu tak o, spychając mnie na przeciwległy pas, pomimo, że za mną nic nie jechało i nie musiał się tak wpiepsz.ć w ten sposób do ruchu. Mam jego nr boczny autobusu i jutro wybieram sie do p. Wożniaka, jesli tam jeszcze jest dyrektorem, ze skargą. Następnym razem przyłoże takiemu bandycie w ryj przy wszystkich, pomimo konsekwencji prawnych. Dość panowie kierowcy ( oczywiście nie wszyscy ) takiego prawa buszu - kto wiekszy ten wygrywa. Jak wy nie bedziecie szanowac innych uczestników ruchu to oni tym bardziej nie będą szanować was.
~kam 6-06-2009 15:11
To pomyślcie logicznie! Jak by tak kazdy pasazer chciał zapłacic za biulet 10 złotówką to z czego ma kierowca wydac? mają się wymienić banknotami ?! Przeciez on nie moze na przystanku wysiąśc i rozmienic pieniądzy! po pierwsze to trwa i potem by wszyscy narzekali ze sie spuznia (a jak wiemy i tak nie zawsze jezdza z rozkładem, bo albo ITD kontroluje, albo stoją w korkach). A po drugie kierowca nnie moze zostawic ludzi w autobusie i z niego wyjsc. bo inaczej moglby nawet stracic prace. a na petli jak stoi to nie trwa to długo i najczesciej chce rozprostowac nogi czy zapalic sobnie. Jego głównym obowiązkiem jest prowadzwenie autobusu a nie sprzedeaz biletów! to tylko prezy okazji. Dlatego jestem po stronie kierowcy.
~Jasiu 16-06-2009 18:19
Słuchaj ta ludziska - pasażerowie nie jest novum ,że od ponad 4 lat trzeba nacisnąć przycisk przed przystankiem , pojedźcie sobie do innych miast , lub do Anglii tam jest to samo nie naciskasz nie wysiadasz , a na bilet można było sobie rozmienić pieniądze u kogoś wśród współpasażerów na pewno kierowca który by słyszał taką rozmowę też by się do tego przychylił , Dzięki dla tych pasażerów którzy potrafią okazać bilet ,czasem uśmiech i nacisnąć przycisk - MY TEŻ JESTEŚMY LUDŹMI i za każdy wasz zły dzień dostajemy po dupie
~valentine 25-06-2009 0:40
...a ja pochwalę kierowców, bowiem nigdy nie spotkałam się z arogancją, złym zachowaniem, czy brakiem drobnych...nie pracuję w MZK,ani nie mam tam rodziny ;p...korzystam z linii nr 15 . Pozdrawiam ciężko pracujących kierowców :)
~maniek1 25-06-2009 19:17
moje zdanie na temat MZK www.zal.pl

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group