Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Piątek, 3 kwietnia
Imieniny: Ingi, Ryszarda
Czytających: 15342
Zalogowanych: 93
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: „Płaczę tylko w snach” – z pasją po życie!

Piątek, 8 kwietnia 2016, 13:58
Aktualizacja: Sobota, 9 kwietnia 2016, 9:03
Autor: Przemek Kaczałko
Jelenia Góra: „Płaczę tylko w snach” – z pasją po życie!
Fot. Przemek Kaczałko
O tym jak wsparcie rodziny i pasja, do której powrotu się dąży mogą zdziałać cuda, dowiedzieli się uczestnicy „Spotkania z Pasją”, które odbyło się wczoraj (7.04) w sali konferencyjnej Parku Sportowego „Złotnicza”. O swojej walce o życie opowiadał Paweł Wiśniewski.

Jeszcze kilka lat temu, gdy trenował narciarstwo biegowe w klubie MKS Karkonosze Sporty Zimowe Jelenia Góra oraz Szkole Mistrzostwa Sportowego w Szklarskiej Porębie, z pewnością nikt nie spodziewał się, że czeka go ciężka walka z nowotworem, tym bardziej, że nikt w jego najbliższej rodzinie nie chorował na nowotwór.

Spotkanie w obiekcie przy ul. Złotniczej rozpoczęło się od pokazu krótkiego filmu na temat walki Pawła z nowotworem i jego pasji do sportu. Zobacz:

Gdy dowiedział się o raku nawet przez myśl mu nie przeszło, że nie wróci do sportu. Przez cały proces leczenia – operację i trzy cykle chemioterapii – pasja dodawała mu sił do walki. Choć przyznaje, że kryzysy również się pojawiały, to podkreśla, że nie okazywał tego na zewnątrz. - Momenty załamania były, ale nie pokazywałem tego. Tytuł filmu „Płaczę tylko we śnie” doskonale to odzwierciedla – powiedział Paweł Wiśniewski wspominając, że tylko raz w życiu zapłakał – było to w czasie snu. - Nie chciałem innych dołować, żeby ich nie załamywać – argumentuje sportowiec.

Gość „Spotkań z Pasją” odpowiadał też na pytania zgromadzonych słuchaczy. Przyznał m.in., że w szpitalu brakuje obsługi psychologicznej. - W dniu przyjęcia na chemioterapię rozmawiałem z psychologiem – wspomina dodając, że nic to nie dało, a wizyta była, mówiąc kolokwialnie, „odhaczona”. Nikt później nie pytał, czy potrzebuję pomocy psychologa – wyznał Paweł Wiśniewski. Na oddziale nasz bohater poznał pacjenta, który miał cięższą odmianę nowotworu, jednak jak podkreśla Paweł – swoim optymizmem zarażał pozostałych.

Jednocześnie 32-letni (obecnie) biegacz podkreślał, że trafił na bardzo dobrych lekarzy, którzy szybko mu pomogli. Po operacji istotnym pytaniem było, czy są przerzuty. W listopadzie 2014 r. okazało się, że są - na płuca. Jak mówił, rak jąder jest w większości przypadków wyleczalny, ale lekarzowi „mina zrzedła”, gdy okazało się, że są przerzuty.

W kontaktach z rodziną i przyjaciółmi podkreślał jak ważne jest wsparcie z ich strony. - Nie lubię jak ktoś nie potrafi zadać pytania wprost. Nie ma głupich pytań – mówił Paweł Wiśniewski wyznając, że dzieli się z innymi informacjami o tym, co przeszedł, aby im pomóc.

Obecnie Paweł jest w drugim roku obserwacji i regularnie trenuje biegi, do których wrócił już miesiąc po leczeniu, ale przyznaje, że był to błąd i dopiero po trzech miesiącach forma zaczęła wracać. W najbliższych planach ma starty m.in. w Charytatywnym Biegu dla Iwo (24.04 w Sosnówce), a także zawody w Szczawnie-Zdroju (również na dystansie 21 km) oraz Chojnik Maraton.

Szybka diagnoza to klucz. - Zachęcam do profilaktyki nowotworowej. Nie mówię nic nowego, ale to trzeba powtarzać – mówił Paweł Wiśniewski.

Sonda

Co jest największą zmorą jeśli chodzi o śmiertelne wypadki na drogach?

Oddanych
głosów
128
Brawura kierowców
67%
Pijaństwo i jazda pod wpływem
29%
Kiepski stan naszych dróg
4%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Masz to w kuchni... To po cichu niszczy Twoje nerki
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Aktualności
Autyzm to nie choroba
 
Aktualności
Jest opiekun Bike Parku Czarne
 
Kultura
Natalia śpiewa Bajm
 
Uzdrowisko Cieplice
Sekret Młodości – Teoria przewlekłego zapalenia
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group