Poniedziałek, 6 kwietnia
Imieniny: Ady, Celestyna, Izoldy, Wilhema
Czytających: 9212
Zalogowanych: 18
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Likier prawdziwy staniszowski gorzki

Wiadomości: Region
Poniedziałek, 10 lutego 2020, 7:05
Aktualizacja: Wtorek, 11 lutego 2020, 7:06
Autor: Stanisław Firszt
Butelki likieru staniszowskiego do 1945 roku/fot. Internet
Fot. Archiwum S. Firszta
Tradycja wytwarzania mocniejszych trunków w regionie karkonoskim ma swoje korzenie głęboko w okresie średniowiecza. Z całą pewnością wszystko zaczęło się od domowej produkcji piwa i różnego rodzaju nalewek. Piwo było napojem warzonym codziennie, tak przez maleńkie przydomowe warzelnie, jak i przez większe browary, których wyroby podbijały ówczesny rynek związany z wyszynkiem złocistego napoju.

W tamtych czasach prym wiodło piwo świdnickie, produkowane w stolicy księstwa świdnicko – jaworskiego, w skład którego wchodziła Jelenia Góra. W dużych miastach, takich jak Wrocław, w ratuszach funkcjonowały nawet "piwnice świdnickie". Na zasobniejsze stoły trafiały importowane wina z krajów o wielowiekowej tradycji jego wytwarzania, a także miejscowe wina owocowe.

Najwykwintniejszymi trunkami były nalewki i likiery, których produkcja była bardziej skomplikowana, a wypracowane przez wieki ich receptury były chronione tajemnicą. Prym w produkcji tego typu trunków wiodły zakony. Zakonnicy na bazie hodowanych ziół i roślin w przyklasztornych herbariach wytwarzali napoje, które miały pomagać w wielu dolegliwościach, a jednocześnie ich walory smakowe były na najwyższym poziomie. Były to napoje alkoholowe nie na każdą kieszeń. Dlatego w Karkonoszach rozwinęło się z czasem ludowe ziołolecznictwo, bazujące na lokalnych roślinach leczniczych zalewanych alkoholem. Mikstury wytwarzane przez miejscowych laborantów zaopatrywały apteki daleko poza granicami naszego regionu. Największy rozwój tej wytwórczości miał miejsce od XVI do XIX wieku.

Na tej bogatej tradycji, opartej także na "prywatnej", "domowej" wytwórczości wykształciła się też produkcja nalewek i likierów na większą skalę. Podstawą sukcesu było sporządzenie dobrej, wyjątkowej receptury, tak dobranego składu ziół, roślin i dodatków, które przypadłyby do smaku potencjalnym konsumentom.

W XIX wieku, w regionie karkonoskim istniało kilkanaście tego typu prywatnych zakładów, a wśród nich najważniejsze były trzy: wytwórnia likierów Gustawa Horniga w Jeleniej Górze; wytwórnia braci Cassel, także w Jeleniej Górze i wytwórnia likierów W. Koernera w Staniszowie. Tę ostatnią założył w 1810 roku Christian Gottlibb Koerner, który również był twórcą receptury produkowanego tam likieru, opartej na miejscowych ziołach, które dawały mu odpowiedni kolor i gorzkawy posmak. Z czasem produkt Koernera (Echt Stonsdorfer Bitter), dzięki swoim walorom, wyparł z rynku inne tego typu trunki, a jego produkcja cały czas rosła. W połowie XIX wieku istniała w Staniszowie firma pod nazwą W. Koerner (syn Ch.G.Koernera) i spółka.

Likier staniszowski stał się czołowym alkoholem regionalnym. Na różnego rodzaju wystawach i prezentacjach zdobywał liczne medale i wyróżnienia. Jego sława dotarła do stolicy Cesarstwa Niemieckiego. Trunek trafił na stół władcy, a wytwórca napoju otrzymał tytuł "Dostawcy dworu cesarskiego" (lata 80 – te XIX w.). Do sukcesu likieru przyczyniła się też zwiększona jego produkcja po zbudowaniu przez Wilhelma Koernera, fabryki staniszowskiego gorzkiego. Budynek stanął w 1868 roku we wsi Cunnersdorf (Kunice), między Jelenią Górą a wsią Herischdorf (Malinnik) od strony Cieplic (dzisiaj obie te miejscowości znajdują się w granicach Jeleniej Góry). Część budynków fabryki stoi do dzisiaj, przy ul. Wolności, naprzeciwko zajezdni autobusowej MZK. Znajduje się w nich dzisiaj "Metalowiec", a wcześniej była tam siedziba Jeleniogórskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Mieszkaniowego.

Kompleks fabryki likierów (zakłady, magazyny, biura) od strony ulicy, przy której był przystanek tramwajowy, zdobiła rzeźba przedstawiająca "Kleopatrę z niewolnikiem" (zwano ją po wojnie "Egipcjanką"), wykonaną w II poł. XIX wieku przez Wiliama Wetmore Story. Niestety z niewyjaśnionych przyczyn i powodów, za zgodą konserwatora zabytków, została ona całkiem niedawno przeniesiona (bez fanfar) do Staniszowa, pod znajdujący się tam pałac. Trudno jest wyjaśnić, dlaczego Jelenia Góra pozbyła się tego zabytkowego i ciekawego obiektu, bo przecież pałac w Staniszowie nie ma nic wspólnego z wytwórnią likierów " W. Koerner & Co.". Obiekt ten powinien wrócić na swoje miejsce. W Staniszowie po II wojnie światowej, produkowano co prawda "miejscowy likier", który jednak okazał się być zwykłym bimbrem. Dzięki wspomnianej wyżej fabryce, produkcja likieru wzrosła. Dziennie produkowano ok. 10.000 litrów tego trunku.

W 1900 roku dobrze prosperujący zakład, kupił Otto Sabrin utrzymując całą jego tradycję, łącznie z nazwą. Nowy właściciel i później jego następcy (synowie) bardzo dbali o wizerunek przejętej firmy. Opracowano wzory nowych kształtów małych i dużych butelek oraz etykiet z wizerunkiem zakładu i logo w postaci kroczącego karzełka. Produkowano również bardzo małe buteleczki z napisem bezpośrednio wytłoczonym na boku naczynia. Drukowano ulotki i pocztówki reklamujące ten napój. Wytwarzano również liczne wyroby pamiątkarskie promujące firmę, np. popielniczki.

Z czasem zakład produkował różne gatunki likierów: "Wiekowy", "Zielony Pomarańczowy", ale nic nie przebijało i nie przebiło "Staniszowskiego Gorzkiego". W 1945 roku, fabryka trafiła w ręce Sowietów. Była to jedna z ich najlepszych zdobyczy w regionie. W porównaniu z ich ulubionym samogonem, było to źródło "prawdziwego nektaru". W tamtych dniach, w niewyjaśnionych okolicznościach, zginął główny mistrz produkcji zakładu.

Właściciele fabryki - Otto i Herbert Sabrinowie przenieśli firmę do Niemiec i otworzyli ją ponownie w 1950 roku w Hamburgu. W 1957 roku zakład przeniesiono do Harksheide, gdzie dalej likier jest produkowany, ale już na bazie alpejskich ziół. Dlatego Echt Stonsdorfer Bitter jest dzisiaj tylko namiastką (pozostała jedynie ta sama nazwa) tego dawnego trunku, produkowanego, wg receptury Ch. G. Koernera, opartej na karkonoskich ziołach.

Twoja reakcja na artykuł?

30
63%
Cieszy
0
0%
Dziwi
1
2%
Nudzi
14
29%
Smuci
2
4%
Złości
1
2%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (8) Dodaj komentarz

~ 10-02-2020 7:45
Niech rzeźba Kleopatry wróci na Swoje miejsce, wstyd Panie konserwator.
~kol 10-02-2020 8:22
Widać ktoś się z konserwatorem potrafi dogadać...
~zwykla_baba 10-02-2020 10:18
Temat mniamniuśny. Dziękujemy 🥁
~Tomáš 10-02-2020 16:06
Nie ma jak czeska Becherovka:-)
kazimierzp 10-02-2020 17:39
Wyjaśnienie jest bardzo proste i bez podtekstów choć dla mnie trudne do zaakceptowania: rzeźba Kleopatry należała do obiektu dawnej wytwórni Echt Stonsdorfer. Po upadku JPBM - firmy której organem założycielskim był wojewoda cały obiekt został przez wojewodę jeszcze jeleniogórskiego sprzedany prywatnej firmie. Ten dostał propozycję kupna od właścicieli pałacu w Staniszowie i ją sprzedał. Miał pełne prawo bo ani rzeźba, ani budynek nie figurowały w rejestrach zabytków, choć te obiekty przy Wolności powinny były się w rejestrze znaleźć. Tu się mści dawna, jeszcze z czasów komuny, polityka nie wpisywania państwowych obiektów przemysłowych, biurowców do rejestru zabytków. Niestety państwowe służby konserwatorskie tych błędów po 1989 roku nie naprawiały...
~Dzidek bez swetra 10-02-2020 19:40
Od wielu już lat "tworzę" swoje nalewki również na podstawie własnych kompozycji owocowo-ziołowych. W chwili obecnej maceruje się nalewka na bazie suszonych ziarenek kardamonu, suszonego głogu, suszonej tarniny, czarnego pieprzu, laski cynamonu, wanilii, gwiazdki anyżku i kilku innych składników. W podstawowym przepisie (ja go nieco zmodernizowałem) na ową nalewkę jest zapis, że z nalewką nie rozstawał się August III Sas, a więc receptura z końca XVII wieku. Robię ją po raz drugi, bo jest boska. Niestety, ułomne polskie przepisy nie pozwalają na sprzedaż. A szkoda.
~ 10-02-2020 20:15
do: ~Dzidek bez swetra (19:40)
Oj szkoda, narobiłeś dużego smaka 😎
~ 14-02-2020 19:50
do: ~Dzidek bez swetra (19:40)
W takim razie po co była zgoda konserwatora na przeniesienie rzeźby jeżeli nie była wpisana w rejestr zabytków?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group