Pod każdym odcinkiem zamieścimy pytania, co ma być w kolejnym odcinku powieści. Decydować będzie największa liczba głosów Czytelników na daną opcję. Na tej podstawie będziemy wspólnie tworzyć kolejne rozdziały.
W poprzednich odcinkach:
A teraz kolejna część naszej wspólnej powieści kryminalnej w Kowarach:
ROZDZIAŁ 8
Światła w archiwum gasły jedno po drugim.
Najpierw zniknęło oświetlenie przy wejściu. Potem pogrążyły się w ciemności kolejne rzędy regałów. Syrena alarmowa nadal wyła gdzieś w głębi kompleksu, ale jej dźwięk był już przytłumiony, jakby system przechodził w ostatnią fazę zamknięcia.
Magda ściskała teczkę Jana Wernera. Stachura stał kilka kroków przed pozostałymi, z bronią wycelowaną w mrok między regałami. Hubert nerwowo obracał aparat w dłoniach.
Nagle usłyszeli kroki. Powolne. Spokojne. Jakby ich właściciel nie miał najmniejszych powodów do pośpiechu.
Z ciemności wyłoniła się znajoma sylwetka. Mężczyzna w masce. Tym razem nie uciekał. Nie próbował się ukrywać. Po prostu szedł w ich stronę.
Stachura natychmiast uniósł broń.
- Stój!
Mężczyzna zatrzymał się.
- Jeśli chcesz mnie zastrzelić, komisarzu, zrób to szybko. Za kilka minut wszyscy możemy mieć większy problem.
- Kim jesteś?
- Kimś, kto od wielu lat próbuje zatrzymać tych samych ludzi, których ścigacie wy.
- Nazwisko.
Przez chwilę panowała cisza. Wreszcie nieznajomy powoli zdjął maskę. Hubert mimowolnie cofnął się o krok. Magda poczuła, jak po plecach przebiega jej zimny dreszcz. Prawa strona twarzy mężczyzny wyglądała normalnie.
Lewa była zniszczona.
Skóra była pomarszczona, nienaturalnie napięta i pokryta bliznami. Jakby kiedyś została oblana żrącą substancją. Dokładnie taką samą, która zniszczyła twarz Jana Wernera.
- Nazywam się Adam Kulesza - powiedział spokojnie. - Kiedyś byłem geologiem.
Zapadła cisza.
Hubert pierwszy odzyskał głos.
- Werner...
- Tak - przerwał mu Kulesza. - Spotkałem się z nim kilka miesięcy temu.
Magda spojrzała na jego twarz.
- To dlatego nosisz maskę.
Mężczyzna skinął głową.
- Dwadzieścia trzy lata temu próbowałem zrobić to samo co Werner. Chciałem ujawnić, co znajduje się pod Kowarami.
- Kto ci to zrobił?
Kulesza gorzko się uśmiechnął.
- Ci sami ludzie, którzy zabili Wernera.
Syrena alarmowa zawyła ponownie.
Tym razem bliżej.
Ale nikt nie zwracał już na nią uwagi.
Wszyscy chcieli usłyszeć odpowiedzi.
- Zacznij od początku - powiedziała Magda.
Kulesza oparł się o regał. Wyglądał na zmęczonego. Jakby przez lata nosił w sobie historię, której nie mógł nikomu opowiedzieć.
- Ten kompleks powstał pod koniec wojny. Niemcy drążyli tunele pod Karkonoszami, szukając miejsca dla tajnych zakładów i magazynów. Po wojnie większość dokumentacji zniknęła. Oficjalnie sztolnie zamknięto.
- Ale nie zamknięto - powiedział Stachura.
- Nie.
Kulesza wskazał na otaczające ich archiwum.
- Obiekt przejęły później komunistyczne służby. Potem kolejne instytucje. Zmieniali się ludzie, nazwy i pieczątki. Jedno pozostawało niezmienne. Poziom Zero.
Hubert spojrzał na mapę.
- Co tam jest?
Mężczyzna zawahał się.
- To pytanie zadał również Werner.
- I?
- Odkrył za dużo.
Magda wyjęła jego teczkę.
- W dokumentach napisano „procedura eliminacji".
Kulesza skinął głową.
- Tak nazywali zabijanie ludzi.
Przez chwilę nikt się nie odezwał.
Nawet Stachura wyglądał na poruszonego.
- Dlaczego zniszczono jego twarz? - zapytała Magda.
Kulesza spojrzał gdzieś w bok.
- Bo tak robili od lat.
- Po co?
- Żeby nie można było rozpoznać ofiary. Żeby wyglądała jak przypadek. Bezdomny. Pijak. Ktoś, kogo nikt nie będzie szukał.
Hubert zacisnął pięści.
- Skurwysyny.
Kulesza podniósł wzrok.
- Werner nie był pierwszym. Był tylko ostatnim.
Magda przypomniała sobie zdjęcia znalezione w archiwum. Dziesiątki twarzy. Dziesiątki nazwisk.
Dziesiątki istnień.
Nagle wszystko zaczęło nabierać sensu.
- Od początku ktoś nas obserwował - powiedziała.
- Tak.
- Ciemny samochód.
- Tak.
- Ludzie wiedzieli o każdym naszym ruchu.
Kulesza spojrzał na nią uważnie.
- Bo ktoś bardzo blisko śledztwa przekazywał informacje.
W archiwum zrobiło się jeszcze ciszej.
Hubert spojrzał na Stachurę.
Stachura spojrzał na Huberta.
Magda poczuła nieprzyjemny ucisk w żołądku.
- Kto? - zapytała.
Kulesza sięgnął do kieszeni kombinezonu. Wyciągnął niewielki pendrive. Położył go na stole.
- Odpowiedź jest tutaj.
Hubert odruchowo zrobił krok bliżej.
- Co to jest?
- Dowody, które zbierałem przez lata.
- Na kogo?
- Na człowieka odpowiedzialnego za śmierć Wernera.
Stachura zmrużył oczy.
- Nazwisko.
Kulesza przez chwilę milczał.
Jakby zastanawiał się, czy po tylu latach naprawdę powinien wypowiedzieć je na głos.
W końcu odetchnął głęboko.
- Człowiek, którego szukacie, nie ukrywa się pod ziemią.
Syrena alarmowa nagle ucichła. W archiwum zrobiło się nienaturalnie cicho.
- Od lat mieszka w Kowarach - kontynuował Kulesza. - Wszyscy go znają. Wszyscy mu ufają.
Magda poczuła, jak serce zaczyna bić szybciej.
- Kto?
Kulesza spojrzał jej prosto w oczy.
- Człowiek, który od początku wiedział, że będziecie szukać odpowiedzi.
Nagle gdzieś w głębi kompleksu rozległ się strzał. Jeden. Potem drugi. Wszyscy odruchowo odwrócili głowy. Stachura natychmiast uniósł broń.
- Nie jesteśmy tu sami.
Kulesza skinął głową.
- Mówiłem wam. Oni już wiedzą, że dotarliście za daleko.
Z odległego tunelu dobiegł odgłos wielu kroków. Nie jednej osoby. Kilku.
Coraz bliżej.
Coraz szybciej.
A wtedy światła archiwum zgasły całkowicie. I ktoś w ciemności wypowiedział jedno słowo:
- Znaleźliśmy ich.
- I co teraz ma być dalej, Drodzy Czytelnicy? - zapytuje autor.
Co ma się zdarzyć w następnym rozdziale? Aby nie psuć zabawy, tym razem nie zaproponujemy nowych wersji. Będzie to ostatni odcinek – zakończenie niech będzie niespodzianką!






Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.