Sobota, 5 grudnia
Imieniny: Krystyny, Sabiny
Czytających: 2610
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jubileusz poza zasięgiem wzroku – felieton

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Niedziela, 30 marca 2008, 17:55
Aktualizacja: 17:56
Autor: TEJO
Trudno powiedzieć, aby na razie akcja promocji jubileuszu miasta była organizowana z rozmachem...
Fot. TEJO
Kiedy spotkałem grupę młodzieży, która przyjechała do Jeleniej Góry w ramach działań European Theatre Network Magic Net, spytałem, jaką pamiątkę goście zabiorą ze sobą z naszego miasta. Od razu pożałowałem tego pytania. Zmieniłem temat na jeszcze bardziej kłopotliwy.

Goście przybyli z różnych zakątków Europy ze wspaniałym pomysłem opowiedzenia historii związanych ze swoimi przodkami. O akcji pisaliśmy. Przy okazji pobytu w stolicy Karkonoszy Niemcy, Anglicy, Szwajcarzy, Estończycy, Holendrzy i Portugalczycy zwiedzają miasto. Są przy tym swego rodzaju probierzem, bo można bezpośrednio na ich przykładzie zaobserwować, jak odbierają Jelenią Górę.

Przesympatyczna Holenderka uprzejmie odpowiedziała, że bardzo jej się w Jeleniej Górze podoba, choć widać, że nie jest tu za bogato. Ale dla niej ma to nawet urok, bo znudziła jej się monotonia holenderskiego standardu i krajobrazu, gdzie wszystko jest dość majętne i takie samo. Zdziwiła się jednak, i nie tylko ona, że w naszym mieście nie ma… kramów z pocztówkami.

W państwach zachodnich nawet w najmniejszym miasteczku, gdzie tylko przebywają turyści, od razu czają się sprzedawcy widokówek, którzy wystawiają obrazki na wolnym powietrzu korzystając z różnych konstrukcji. Kolorowe pocztówki nadają danemu miejscu wiele klimatu i stanowią cząstkę lokalnej rzeczywistości. Można sobie nawet porównać przekoloryzowane widoczki z nieco bardziej szarymi rzeczywistymi oryginałami.

W Jeleniej Górze tego brak. Kiedy goście spytali, dlaczego, nie znalazłem rozsądnej odpowiedzi. Sam wcześniej jakoś nie zauważyłem, że kramików z widokówkami nie ma. Nic dziwnego: w końcu nie jestem turystą w rodzinnym mieście. A goście zawsze wypatrzą jakiś szczegół, który dla oka tubylca jest niezauważalny.

Nadmieniłem – aby zmienić dość kłopotliwy temat braku pocztówek wystawionych na ulicę – że właśnie mamy jubileusz 900-lecia założenia Jeleniej Góry. Goście zdziwili się bardzo. – To wielkie święto dla miasta, ale przecież tego wcale nie widać – dali mi do zrozumienia wpędzając znów w kłopotliwe milczenie.

Nieśmiało wskazałem flagi na placu Ratuszowym, napomknąłem, że będzie Vollenweider, no i że mnóstwo imprez się szykuje. Ale po chwili zdałem sobie sprawę, że goście wytknęli Jeleniej Górze brak świątecznych dekoracji, kolorowych plakatów, billboardów i innych informacji o trwającym właśnie jubileuszowym roku. Szybko przypomniałem sobie, że kiedy byłem we Francji na wsi w Alpach, to na jubileusz wioski wszystkie domki były barwnie przystrojone, a o świętowaniu ćwierkały nawet ptaki na drzewach. A u nas? Znów kłopotliwie zamilkłem.

Aby jakoś wybrnąć z tej niezręcznej rozmowy, spytałem przemiłych przybyszów, jakie pamiątki zabiorą z Jeleniej Góry. I natychmiast pożałowałem tego pytania, bo w oczach młodych ludzi zauważyłem pustkę. Coś tam przebąkałem o Duchu Gór, jeleniu i Neptunie, królu mórz i oceanów, który – nie wiedzieć czemu – stoi w centralnym punkcie Jeleniej Góry. Trochę mi było wstyd, kiedy uświadomiłem sobie, że nasze miasto po prostu takiego souveniru nie ma. Chyba że będą to kapcie zakopiańskie, futro z barana lub zapiekane oscypki. I jubileuszowy plakat, który na wielu słupach ogłoszeniowych przyklejony jest tak, aby nikt go nie zauważył.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (7) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group