Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Czwartek, 21 maja
Imieniny: Tymoteusza, Wiktora
Czytających: 15239
Zalogowanych: 94
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Janowice, Janowice...

Poniedziałek, 21 sierpnia 2006, 0:00
Autor: Sylwia Lercher
Jelenia Góra: Janowice, Janowice...
Fot. rylit
Były aktor Teatru Animacji w Jeleniej Górze i Teatru Polskiego we Wrocławiu śpiewa i gra na gitarze na ulicach Jeleniej Góry, żeby zarobić na chleb. Staszek Nagajek z Trzcińska znany jest już na całym świecie.

Znają go wszyscy mieszkańcy Jeleniej Góry, nadają mu różne ksywki - bard, polski Bob Dylan, Janowice, Janis (od Janis Joplin z powodu "ochrypłego" głosu). Można spotkać go z gitarą na 1 maja, Konopnickiej i na Długiej. Jego płyta nagrana w prywatnym studiu dotarła nawet do Australii.

W 1978 roku, kiedy powstał Teatr Animacji, ówczesny założyciel placówki Andrzej Dziedziul przyjął go jako adepta. Staszek został w teatrze 10 lat, był aktorem.
-Kiedyś pojechałem z kumplami na Sylwestra - wspomina. - Mieliśmy wrócić 3 stycznia, bo mieliśmy już opłacone spektakle. Bawiliśmy się, aż któregoś dnia zorientowaliśmy się, że jest 15-sty...
Muzyk przyznaje, że stracił tę pracę przez alkohol. Pojechał do Wrocławia, gdzie pracował w Teatrze Polskim jako statysta, ustawiał dekoracje. Po roku wrócił do domu, poznał kobietę i założył rodzinę.
-Mam córkę, mieszka w Lublinie. Bardzo za nią tęsknię...- uśmiecha się Nagajek.
Dziś jest sam. Zarabia na siebie graniem i śpiewaniem. Jego ulubieni wykonawcy to Awdiejew, Wysocki, ma też własne kompozycje, które zebrał w całość i nagrał na płytę, w prywatnym studiu. Okładkę zaprojektował mu jeden z jeleniogórskich grafików. Płyta sprzedaje się świetnie.
- Polacy, którzy mieszkają za granicą, ale przyjeżdżają do nas na urlop, chcą mieć pamiątkę - mówi Staszek. - Wiem, że moje płyty są w całej Europie, Ameryce, Kanadzie, a nawet Australii!
Ci, którzy ją słyszeli, ale nie widzieli Staszka na oczy, twierdzą, że są zdumieni tak intelektualnymi tekstami, i tym, ze całość brzmi jak Bob Dylan.
Ciągła obecność Staszka na ulicach Jeleniej Góry sprawiła, że jest rozpoznawany i zaczepiany nie tylko przez mieszkańców. Często podchodzą do niego ludzie i powierzają mu swoje kłopoty.
- Wiem, kto na co choruje, kto ile zarabia, kto ma w domu remont...- śmieje się muzyk. - To bardzo sympatyczne.

Są dni, kiedy w kapeluszu na pieniądze nie ma nic. Innym razem uzbiera się na papierosy, coś do jedzenia, piwo. Czasem ktoś po prostu przyniesie śniadanie czy paczkę papierosów. Jest otwarty na rozmowy, zwierzenia, nie wstydzi się tego co robi.
- Gram i śpiewam, lubię to - mówi. - A kiedy widzę, że ktoś chce się przyłączyć do śpiewania, albo jakieś dziecko tańczy na ulicy do moich piosenek, jestem naprawdę szczęśliwy...

Sonda

Puste kościoły, mniej księży... Niedzielne msze raz w miesiącu?

Oddanych
głosów
923
Dobry pomysł
49%
To jest niedopuszczalne
33%
Nie mam zdania
18%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Co zmieni polska bomba atomowa?
Rozmowy Jelonki
Rezonans dla węża domowego już możliwy
 
112
Wypadek na Konstytucji 3 Maja
 
Czechy
Za naszą południową granicą naprawdę jest co zwiedzać
 
Sudeckie hotele i schroniska PTTK
Jednodniowa „ucieczka” w Góry Suche. Z Jeleniej Góry do „Andrzejówki”
 
Aktualności
Powiat po audycie drogi 366
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group