Za oknami zauważyłem pierwszy śnieg, jakby na znak czegoś nowego. Dzień postanowiłem spędzić świątecznie. Zero komputera (wszystko naklikałem dzień wcześniej), zero telefonów, zero kawy, zero przekleństw, zero długów. Zero konfliktów, tylko miłe usposobienie.
W dzień generalnie leniuchowałem, obejrzałem skoki narciarskie, pobrzdąkałem na gitarze, delektowałem słodycze i konsumowałem dobre jedzenie. Wieczorem 50 pompek, 50 brzuszków, ekspander i atlas. Stanąłem na wagę, norma polska – 78 kg. Ekstra.
Na drugi dzień łyżwy, w niedzielę narty – oby tak cały rok.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.