reklamy
Reklama
Środa, 10 czerwca
12°C Jelenia Góra

„Elektryki”

Audio

Czytaj na głos

Autor: Obserwator 2 min czytania

Wielu podnieca się samochodami elektrycznymi. Są modne, więc ludzie, którzy mają sporo pieniędzy i stać ich na to, żeby nie mieć wyobraźni, kupują je po to, żeby zaimponować innym, którzy też nie mają wyobraźni, ale i pieniędzy. Co bowiem jest z elektrykami nie tak?

Po pierwsze – są bezzasadnie drogie, jak na swoje standardy. Po drugie – tylko pozornie chronią czystość atmosfery. Pozornie, bo ludzie widzą tylko to, że nie dymią. I to prawda, ale „ślad węglowy” w konsekwencji pozostawiają większy, bo i proces produkcji baterii i przyszły proces ich utylizacji jest w tym względzie kłopotliwy. A i sam okres eksploatacji też jest pełen „śladu”, bo skoro uznajemy, że w Polsce energia elektryczna produkowana jest w oparciu o węgiel, to „tankowanie elektryka” korzysta właśnie z energetyki węglowej.

Pozostaje sprawa bezpieczeństwa szeroko rozumianego. I tu „elektryki” to jedna wielka zasadzka na zdrowie i życie.
Wiele garaży zbiorowych zakazuje już wjazdu autom elektrycznym ze względu na zagrożenie pożarowe. Kiedy bowiem bateria „elektryka” się zapali, to nie pomoże żadne gaszenie – musi wypalić się do końca. Niejako „przy okazji” spalą się też inne, stojące obok samochody, bo żaden normalny strażak nie poleje czymkolwiek płonącego auta elektrycznego, żeby samemu nie zginąć od porażenia. Przy wypadku i konieczności wycięcia pasażera z samochodu obowiązują procedury zabierające co najmniej kilka minut, wymagające czasu (odczekania po kolejnych czynnościach). W dodatku tzw. szyna zasilająca montowana jest w różnych typach samochodów w różnych miejscach i trzeba ją omijać przy wycinaniu nożycami blachy, bo inaczej strażak zginie od porażenia prądem.

I na koniec – eksploatacja. Nie ma co marzyć, żeby z gwarancją dotarcia do celu wyjechać z Jeleniej Góry nad morze bez prewencyjnego „tankowania” po drodze. O ile tankowanie samochodu spalinowego trwa kilka chwil i można uzupełnić stan paliwa co kilka kilometrów, to taka operacja dla elektryka trwa niekiedy ponad godzinę nawet przy szybkich ładowarkach, a stacje ładownia elektrycznego są – póki co – rzadkie. I mogą być zajęte.

Stąd też trzeba uznać, że autobusy miejskie elektryczne, krążące cały dzień „wokół komina” mający w bazie swoje firmowe ładowarki – to dobry pomysł. Podobnie dobrym jest auto pasażerskie, które ma swój garaż i nie wyjeżdża dalej niż 100 – 150 km od domu. Najlepiej, jeśli dom ma zasilanie fotowoltaiczne. Reszta jest zabawą.

P.S. Sprawa ma jeszcze inny wymiar – ekonomiczny. Właściciele „elektryków” domagają się, żeby docenić ich wkład w ochronę klimatu i pozostawić stacje ładowania za darmo. To znaczy, że ludzie, którzy mają pieniądze na zakup drogich samochodów chcą nimi jeździć za pieniądze tych, którzy takich pieniędzy nie mają.

Ogłoszenia

Zobacz więcej ogłoszeń Więcej
Praca na stolarni/ produkcja Szukamy do pracy na produkcję leżaków i tartak Wojcieszyce Więcej informacji udzielę telefonicznie Wymiana piecy, kotłów gazowych, montaż instalacji, serwis NOWOCZESNE OGRZEWANIE BEZ KOMPROMISÓW Profesjonalna wymiana kotłów i pieców gazowych | Montaż | Serwis Już od 24 lat pomagamy naszym klientom t… Zatrudnimy Koordynatora projektów Euroregion Nysa zatrudni osobę na stanowisku Koordynatora/ki projektów do obsługi projektów/wnioskodawców niemieckich w Programie Interreg Fundusz Ma… Elektryk / Elektromechanik „Rauschert” Sp.z o.o. Sp.k. z siedzibą w Mysłakowicach jest firmą z kapitałem niemieckim o długoletniej tradycji w produkcji ceramiki technicznej. Pr… Operator maszyn produkcyjnych oraz pakowacz gotowego produktu - produkcja tulei papierowych Firma Corful zatrudni do pracy na stanowisku: operator maszyn produkcyjnych oraz pakowacz gotowego produktu - produkcja tulei papierowych. Praca w…

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

reklamy
TikTokowa Jelonka