Środa, 27 stycznia
Imieniny: Anieli, Jana, Jerzego
Czytających: 3668
Zalogowanych: 3
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Dym dusiciel

Poniedziałek, 2 marca 2009, 7:27
Aktualizacja: 7:28
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Dym dusiciel
Cuchnący dym spowił wczoraj ulicę Norwida.
Fot. TEJO
W stolicy Karkonoszy wdychamy fetor spalin, które wydobywają się z kominów domów opalanych czymkolwiek. Stężenie cuchnących dymów w powietrzu przekracza nierzadko stan alarmowy. Poprawę sytuacji przyniesie… wiosna.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu zaalarmował o przekroczeniu w Jeleniej Górze Cieplicach stanu alarmowego pyłu zawieszonego PM10 w dniach 8 – 14 stycznia. Dolny Śląsk jest na drugim miejscu, zaraz po Śląsku, w emitowaniu największej ilości zanieczyszczeń powietrza pyłami. Tymczasem pracownicy urzędnicy odpowiedzialni za ochronę środowiska tłumaczą, że normy co prawda zostały przekroczone, ale i tak jest lepiej niż w latach poprzednich.

– Obecnie na terenie Jeleniej Góry i Cieplic nie ma już zakładów przemysłowych, które emitowałyby tak dużą liczbę zanieczyszczeń, jak w latach 80. – usłyszeliśmy. Potwierdzają to również mieszkańcy, którzy w Jeleniej Górze mieszkają od lat.
– Pamiętam fetor z Celwiskozy: w powietrzu tworzyła się ciemna chmura, która dusiła i gryzła w gardłach tak, że nie można było dosłownie oddychać – mówi Tadeusz Szczepański z Jeleniej Góry. – Wówczas emisja siarczków węgla przekraczała normę dziesiątki, a momentami nawet setki razy. Kiedyś szedłem ulicą Świerczewskiego, obecną Sudecką w stronę ulicy 15 Grudnia czyli obecnej Bankowej i w powietrzu wisiała cuchnąca „wata” dymu.

– Są też indywidualni użytkownicy pieców, którymi ogrzewają swoje domy. Ludzie palą w piecach gumami, starymi ubraniami i czym tylko się da, przez co ulicami uzdrowiska nie można po prostu przejść, bo można się udusić – mówi Małgorzata Turowska, prezes Stowarzyszenia Miłośników Cieplic. Czy sprawdzaniem opału mieszkańców nie powinna zająć się straż miejska? Jacek Winiarski, zastępca komendanta SM, tłumaczy jednak, że łączyłoby się z koniecznością wejściem do mieszkań, a tego prawo zabrania funkcjonariuszom.

Ewa Tomera, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta w Jeleniej Górze zapewnia, że od 10 lat prowadzona jest walka o zmniejszenie ilości emitowanych zanieczyszczeń do otocznia. Jednym za sposobów jest program dofinansowania w wysokości 500 złotych dla tych, którzy zrezygnują z ogrzewania swojego mieszkania czy domu węglem i koksem na rzecz ogrzewania gazowego, elektrycznego czy podpięcia się do miejskiej sieci ciepłowniczej.
– W ostatnich latach z tego programu korzystało po około 80 osób rocznie, a w latach wcześniejszych po dotacje zgłaszało się rocznie ponad sto osób – mówi Ewa Tomera.

Urzędniczka podkreśla również, że duży wpływ na obecny stan zanieczyszczenia powietrza ma również fatalne położenie geomorfologiczne. – Nasze miasto położone jest w kotlinie, gdzie utrudnione jest wietrzenie, dlatego to wszystko się u nas osadza i funduje nam tak wysoki stopień zanieczyszczenia – mówi Ewa Tomera.

Swoje dokłada także ekonomia. Drożejące źródła energii ekologicznej nie zachęcają ludzi do zmiany sposobu myślenia i ogrzewania mieszkań tak, aby nikomu to nie szkodziło. A w Jeleniej Górze ponad 60 procent zabudowy pochodzi sprzed 1945 roku! W większości są tam piece na węgiel, w których wielu mieszkańców pali, co się da. Nie bez znaczenia jest też popularność kominków, montowanych głównie w domkach jednorodzinnych. Wprawdzie spaliny z drewna, w którym się w nich opala, są mniej szkodliwe od węglowych, ale równie uciążliwe dla naszego układu oddechowego.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (13) Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group