Środa, 21 października
Imieniny: Urszuli, Jakuba
Czytających: 5398
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Dwie rocznice w jednym miejscu

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 26 lipca 2015, 11:52
Aktualizacja: Poniedziałek, 27 lipca 2015, 7:51
Autor: Przemek Kaczałko
Fot. Przemek Kaczałko
Skwer Lwowski oraz pobliska kaplica św. Anny były wczoraj (25.07) miejscem obchodów wyjątkowych rocznic. Z okazji 500–lecia powstania kaplicy oraz 70. rocznicy ekspatriacji Polaków na ziemie zachodnie, zorganizowano festyn, podczas którego można było zapoznać się z kulturą i tradycjami przywiezionymi z Kresów Wschodnich, a także zwiedzić z przewodniczką Bazylikę Mniejszą i kaplicę – jubilatkę.

Jest to wspaniałe wydarzenie, wspaniałe koncerty – ocenił imprezę miłośnik historii Jeleniej Góry, były radny tego miasta Julian Pyrzanowski. - Jednak poraziła mnie ta nazwa – nie wiem kto wymyślił „migrację”. Starsi Polacy pamiętają słowo repatriacja, która była za komuny podnoszona. Wiemy, że tak fałszywego słowa nie było, ponieważ prawie 10 milionów Polaków zostało z miejsc rodzinnych siłą przeniesionych na tereny zachodnie. Jeżeli chodzi o migrację, to może dotyczyła ludzi z Łodzi, czy Nowego Sącza, którzy przyjechali za chlebem, za pieniędzmi. Wszyscy Kresowiacy, którzy pochodzą z centralnej Polski (wówczas Małopolska i Lwów to była centralna Polska). Ci ludzie nie chcieli tu przyjeżdżać, zostali siłą wypędzeni na te tereny. Komuna, Sowieci nie wyganiali Polaków w jedno miejsce, starano się tych Polaków rozrzucić. W Jeleniej Górze jest ok. 20 proc. ludzi z Kresów – podkreśla Julian Pyrzanowski.

Słowa „migracja” starał się bronić wiceprezydent Jeleniej Góry Jerzy Łużniak. - To 70. rocznica migracji ludności ze wschodu na te tereny, które również musieli opuścić ludzie mieszkający na tym terenie, czasami nie z własnej woli i nie z własnej winy – powiedział zastępca Marcina Zawiły.

Kontrowersyjną kwestię wyjaśniła też prowadząca obchody Joanna Dumin. - Migracja jest określeniem przemieszczania się, może być dobrowolna, ale może być też przymusowa. Ludzie, którzy tu przyjechali migrowali przymusowo. Właściwie w tej chwili nie mówi się repatriacja, bo to nie jest powrót do ojczyzny – ludzie, którzy tu przyjechali z Kresów nie wrócili do ojczyzny, bo tu były Niemcy. Natomiast to była ekspatriacja, czyli wyrzucenie z ojczyzny. Uważam, że migracja to bardzo dobre określenie – powiedziała prezes Fundacji Dominium Łomnica.

Impreza na Skwerze Lwowskim jest dwudniowa. W sobotę (25.07) na scenie wystąpiły zespoły: Sybiraczki, Podolanie z Czerwonej Wody, Lwowska Fala ze Lwowa, Jarzębina ze Skorzenic Polesie, Stanisław Górka, Działoszynianie z Działoszyna oraz Rząsinianki z Rząsin. W specjalnie przygotowanych stoiskach można było zapoznać się z tradycyjną sztuką i potrawami.
Całe Kresy przyjechały na Dolny Śląsk i cały ten pas zachodni od Szczecina po Bogatynię. Przez wiele lat PRL-owski rząd chciał wprowadzić tu dolnośląskie tradycje i strój, ale na szczęście to się nie udało. Przecież każdy z nas przywiózł tutaj w sercu tradycje swoich ojców i pradziadów. Jesteśmy depozytariuszami tych tradycji kresowych, wraz z mężem Henrykiem Duminem od ponad 30 lat opiekujemy się tymi zespołami, staramy się bardzo aby ten przekaz był autentyczny, żeby nie ulegał przekłamaniu. Każdy z nas Polaków powinien zastanowić się skąd jego korzenie pochodzą. Przy Wigilii czy Wielkanocy jemy np. barszcz z uszkami, kutię, zupę grzybową, czy inne potrawy, które nasz dziadek, czy babcia wprowadzili – dodała Joanna Dumin.

Kto nie zdążył wczoraj odwiedzić skweru u zbiegu ulic Konopnickiej, 1 Maja i Bankowej – może to zrobić jeszcze dzisiaj w godz. 11:00 – 18:00. Na scenie pojawią się kolejno: Sybiraczki, Jarzębina z Zawidowa, Kapela Lwowska Fala ze Lwowa, Cisowianki z Henrykowa, Czernianie z Czernej, Stanisław Górka, oraz Malwy z Włosienia.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (12) Dodaj komentarz

~malakser1 26-07-2015 12:08
Niemcy ekspatriowani z naszych Ziem Zachodnich mówią bezczelnie o sobie WYPĘDZENI, choć spotkała ich sprawiedliwość historyczna. To my mamy prawo mówić o sobie WYPĘDZENI z naszych ziem wschodnich. W końcu to niesprawiedliwy wyrok historii. Nas napadnięto, zdradzono, mordowano, wynaradawiano i siłą wypędzono za linię Curzona. Oczywiście POprawność POlityczna POwie - migracja.
~Skromny Człowiek 26-07-2015 12:54
Łacińskie "re" znaczy tyle, co polski przedrostek "do"; do "patrii: czyli ojczyzny. Jeżeli przyjmiemy, iż "patria" sensu largo to Polska, określenie "repatriacja" jest jak najbardziej adekwatne do sytuacji, w jakiej znaleźli się Polacy w trakcie i po II wojnie światowej. Tyle. Pani Dumin nie ma racji. Argument, że przesiedleńcy wrócili na ziemie niemieckie jest tez niesłuszny, gdyż układ jałtański jasno określał granice państwa polskiego. Migracja są to wewnętrzne przemieszczania się ludności i, ujmując rzecz współcześnie, można już ów termin stosować chociażby w Europie bez granic. W latach 40. granice państwowe były bardzo "konsekwentne". Tyle, dziękuję
~ 26-07-2015 13:42
Tja "re-patriacja" osób od wieków mieszkających na Kresach... tja... i tak sobie dobrowolnie wyjechali do jałtańskiej ojczyzny... ### i kamieni kupa, to jest adekwatne określenie i tej ojczyzny i tej migracji :(
~ 26-07-2015 16:45
80 zdjęć!! Zlituj się człowieku z aparatem fotograficznym w rękach!!
~ 26-07-2015 18:55
migracja czyli przemieszczanie sie ludnosci z powodow gospodarczych lub politycznych ,dowodem na to ze nie wszyscy wyjechali jest koncert Polakow ze Lwowa zespolu Lwowska Fala oraz stoisko polskiej piekarni z Wilna.
~ 26-07-2015 21:14
Dziadek i babcia moich znajomych przyjechali do Jeleniej w 1946 ze Stanislawowa. Ze Stanisławowa sami wyjechali. Nikt ich nie wypędzał. We Lwowie pozostali ich krewni, którzy tam mieszkali od niepamiętnych czasów. Nie chcieli z nimi jechać do powojennej Polski. Po zakończeniu wojny ze Lwowa nikt ich nie wypędził, nie wysiedlił i nigdzie nie przesiedlił. Musieli spełnić tylko jeden warunek. Zrzec się polskiego obywatelstwa. Dzięki temu pozostali na starych śmieciach. A jak nazwać Tyrolczyków, którzy z własnej woli opuścili Austrię i przybyli do pruskich Mysłakowic w XVIII w.?
~ 26-07-2015 22:44
Moja mama ze swoim bratem przyjechali z okolic Grodna (obecnie Białoruś) w 1946 roku w okolice Wrocławia a w 1950 r do Jeleniej Góry. Chcieli być tam, gdzie powstała Polska. W 1957 roku przyjechał też drugi brat mamy z ich rodzicami a moimi dziadkami. Siostra mojej mamy i dalsza rodzina - nie zdecydowali się przyjechać. Nikt ich nie zmuszał do wyjazdu z okolic, gdzie wcześniej mieszkali.
~ 27-07-2015 8:57
Pan Pyrzanowski opowiada o prawdzie ktora jest wygodna dla niego.
~do ~wpisu 27-07-2015 10:33
Dobrowolność wyjazdów brzmi pięknie ale wszystkie opracowania historyczne dotyczące tego okresu /warto przeczytać/ pokazują taką dobrowolność : 1. Ucieczka przed m...ami na Wołyniu etc. 2. Polacy którzy nie chcieli wyjechać mieli być przesiedleni na wschód skierowani do kopalni Donbasu oraz siła wcielani do armii czerwonej /uchwała Prezydium Ukrainskiej SSR o wysiedleniu Polaków do końca 1946r ze Lwowa/. Nie znam żadnego Kresowiaka który dobrowolnie chciał opuścić swoja Ojczyznę...warto zapytać jeszcze raz Dziadka/Babcie dlaczego wyjechali
~do eksperta 27-07-2015 10:36
a co do Tyrolczyków znowu warto poczytać...Tyrolczycy uciekli przed prześladowaniami na tle religijnym..i to każdy wie choć trochę interesujący się historia
~maria123 27-07-2015 17:09
moja Rodzina pochodzi z Wilna..i została wypedzona z naszego domu w Wilnie pod grozba wywózki na syberie../mieszkanie zajeli sowieci z KBW/,mielismy tylko 5 godzin na spakowanie...i taka jest nasza prawda...i Pan Prezydent jak i Pani Dumin mówi bzdury...migracja przymusowa co za neologizm...
~~`fanka~~ 27-07-2015 19:41
Mój dziadek z 5-ką dzieci i moją babcią zostali wywiezieni ze Stanisławowa na sybęrię w 1940 r.w miesiącu lutym,w drodze babcia zmarła,reszta rodziny na syberi spędziła 6 lat,wcale nie chcieli jechać do Jel.Góry,przywieziono ich do Wrocławia następnie do Jel.Góry.Ojciec pochodził z Wilna ,cała rodzina została wypędzona z swojego domu,tatę wywieźli do Niemiec na roboty. Co stało się z rodzicami mego ojca nigdy się nie dowiedzieliśmy.Ojciec i dziadek opowiadali nam jak wyglądało (dobrowolne) opuszczenie własnych domów i dorobku całego życia.Nikomu nie wierzę,że z własnej i nie przymuszonej woli opuścili swoje domy,chyba że????????

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group