Wtorek, 19 stycznia
Imieniny: Henryka, Mariusza, Marty
Czytających: 7759
Zalogowanych: 10
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Bo Słowacki wielkim poetą był

Piątek, 13 marca 2009, 7:51
Aktualizacja: Sobota, 14 marca 2009, 7:55
Autor: Ania
JELENIA GÓRA: Bo Słowacki wielkim poetą był
Odsłonięcie popiersia Słowackiego zaplanowano na kwiecień. Na zdjęciu – dr hab. Henryk Gradkowski.
Fot. TEJO
Na razie spogląda na holl biblioteki Kolegium Karkonoskiego przez grubą folię, która zostanie zdjęta w kwietniu, podczas uroczystego odsłonięcia. Pomnik Juliusza Słowackiego stoi już w reprezentacyjnym miejscu uczelni. Wszystko z powodu okrągłej, 200. rocznicy urodzin poety i obchodzonego w związku z tym rokiem Wieszcza.

Jeden z trójcy romantyków wieszczów był w dawnym Hirschbergu niedługo przed śmiercią w podróży ze swoją ukochaną. Kulisy tamtej wizyty, niestety, nie są znane, ale warto ją wypromować w tym roku ogłoszonym przez Sejm Rokiem Juliusza Słowackiego.

W Karkonosze Juliusz Słowacki przyjechał w maju 1848 roku razem ze swoją przyjaciółką, dziennikarką Zofią Mielęcką z Kamińskich. W góry dotarli z Wrocławia, gdzie poeta czekał na swoją matkę Salomeę. Podróż zajęła im wówczas prawie 10 godzin. Dwie spędzili w pociągu, z którego w Świebodzicach przesiedli się do dyliżansu, jadącego przez Bolków prosto do Jeleniej Góry. Poeta chorował już wówczas na gruźlicę. W związku z czym nie zdecydował się na dłuższą wycieczkę po Kotlinie Jeleniogórskiej i na pewno nie był na Śnieżce. Niemniej jednak przedstawił swojej towarzyszce wcześniej napisany wiersz o pastereczce z Pornic nad Oceanem Atlantyckim. Na zachowanej kartce zamieszczona jest również adnotacja „Riesengebirge” (po niemiecku Karkonosze). To dowód, że był u stóp Gór Olbrzymich.

Historyczny kontekst tamtych lat z regionalnego punktu widzenia jest świetnie znany, choćby dzięki reedycji „Warbrunn i okolice jego…”, przewodnika pióra Rozalii Saulson. Pierwszej polskiej broszury tego typu, napisanej po polsku i dla Polaków. Pozycja opuściła wrocławską drukarnię Korna w 1850 roku, kilka miesięcy po śmierci Słowackiego, który zszedł w następstwie gruźlicy niedługo po tym, jak nacieszył oczy widokiem Karkonoszy oraz ich okolic. Wieszcz nie miał więc szans zapoznać się z dziełem Saulsonowej, choć niemal się z nią „minął”.

Wykluczyć jednak nie można, że z racji suchot, otarł się o cieplickie wody. Szpital gruźliczy „Wysoka Łąka” (Hohen Wiese) w Kowarach miał dopiero powstać w latach 20. XX wieku… O ile jednak Ryszardowi Kniclowi udało się odnaleźć nazwisko autorki „Warmbrunn i okolice jego…” w księdze kuracjuszy, o Słowackim słowa tam nie ma. Wieszcz był też już najpewniej zbyt słaby, aby pozostawić jakikolwiek ślad swojej wizyty na piśmie. Choćby tak, jak uczyniła to księżna Izabela Czartoryska w swoich wspomnieniach „Dyliżansem przez Dolny Śląsk”, napisanych zresztą po francusku. Można przypuszczać, że Słowacki zapoznał się z tą pozycją, wydaną w roku 1816.

– Temat podróży Słowackiego w Karkonosze podejmuje wielu znanych badaczy. Z pewnością ma to znaczenie dla samych jeleniogórzan, bo właśnie w ich mieście Słowacki najprawdopodobniej się zatrzymał. Nieznane jest dokładne miejsce jego pobytu i nazwa hotelu, mogło to więc być w samym centrum, ale i na obrzeżach miasta. Dość prawdopodobny wydaje się być pobyt w Cieplicach – potwierdza dr hab. Henryk Gradkowski, rektor Kolegium Karkonoskiego i znawca romantyzmu.
Należy także wspomnieć o samej towarzyszce wieszcza, Zofii Mielęckiej Węgierskiej, która była osobą o bujnym życiu towarzyskim: dwa razy wychodziła za mąż. Gradkowski: – Źródła podają, że była niezbyt urodziwą, ale niezwykle błyskotliwą i inteligentną kobietą, która przyciągała do siebie wiele uczonych i ważnych wówczas osób.

Jak dotąd nie udało się zrealizować pomysłu rektora Gradkowskiego, który w 1998 roku zaproponował, aby z racji przypadającego wówczas Roku Mickiewiczowskiego postawić w Jeleniej Górze pomnik dwóch wieszczów: Mickiewicza i Słowackiego. – Powstał Komitet Organizacyjny, którego byłem członkiem. Rada miasta podtrzymała pozytywną opinię, ale niestety na wykonanie nie było środków – ubolewa dziś dr hab. Gradkowski. Dziś uchwała rady miejskiej zajmuje ratuszowe archiwa i wszyscy o niej zapomnieli.

Pomnika nie będzie, ale już jest… popiersie Wieszcza oraz Biblioteka im. J. Słowackiego. Budynek służy od dwóch lat Kolegium Karkonoskiemu na terenie campusu przy ul. Podchorążych. Ale Rok Wieszcza to specjalna okazja, aby kolegialną książnicę ochrzcić nazwiskiem poety. Z tej okazji zaplanowano również sesję naukową „Słowacki wczoraj i dziś”. O tym, czy poeta może jeszcze trafić do współczesnych Polaków i dlaczego, mówić będą sławy wśród badaczy literatury, m. in. Profesorowie: Mieczysław Inglot, Krzysztof Biliński z Uniwersytetu Wrocławskiego, Zbigniew Sudolski z Uniwersytetu Warszawskiego, Marek Piechota i Jacek Luszczyna z Uniwersytetu Śląskiego i inni.

– Słowacki, choć żył zaledwie 40 lat, wpisał się znacząco w kształtowanie polskiej kultury. Cały czas mówi się za mało o udziale Słowackiego i Mickiewicza, czyli dwóch wielkich twórców, dla przetrwania kultury polskiej oraz o ich zasługach dla literatury. To m. in. dzięki nim wciąż posługujemy się polszczyzną. Wiele ich idei jest ponadczasowych – konkluduje Henryk Gradkowski.

Pozostaje mieć nadzieję, że oprócz pożywki dla ducha humanistycznego światka badaczy, studentów i wielbicieli poezji romantycznej, owiana mrokiem tajemnicy wycieczka Słowackiego do „Hirschbergu i okolic jego…” przyczyni się także do rozsławienia imienia naszego miasta w Polsce i nie tylko.
Obecnie trwają przygotowania związane z organizacją wszelkich uroczystości, które obejmować będą wykłady dotyczące znaczenia twórczości poety w kulturze polskiej, jego biografii, konkursy i wiele innych.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (11) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group